jak przeprowadzić się do nowej zelandii

Angielski jest oficjalnym językiem Nowej Zelandii i jest używany w większości sytuacji. Jest to język, którym posługują się mieszkańcy w codziennych rozmowach, w pracy, w szkole i w mediach. Dlatego też, jeśli planujesz podróż do Nowej Zelandii, warto jest nauczyć się podstawowych zwrotów i wyrażeń w języku angielskim, aby
Z tego też powodu dziwię się, jak czytam w sieci o dobrych warunkach życia w Nowej Zelandii i znakomitych prognozach na przyszłość. Ponoć służba zdrowia kuleje tam co najmniej tak jak w
Jak długo trwa ubieganie się o ETA w Nowej Zelandii? To zajmie mniej niż 10 minut, ponieważ wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy, a iVisa zajmie się resztą! Jak mogę ubiegać się o ETA w Nowej Zelandii? Wniosek o ETA w Nowej Zelandii jest naprawdę łatwe. Składa się tylko z trzech kroków: W pierwszym kroku musisz podać ogólne informacje. Musisz także wybrać czas przetwarzania z opcji wymienionych powyżej. Drugi krok wymaga zmiany kroku pierwszego i dokonania płatności. Ostatni krok składa się z kwestionariusza. Mogą być również wymagane inne dokumenty, ale zależy to od indywidualnych okoliczności. Kliknij tutaj, aby rozpocząć. Gdy skończysz, prześlij formularz i zaczekaj, aż ETA dotrze w e-mailu. Jeśli potrzebujesz pomocy w wypełnieniu wniosku, iVisa ma fantastyczną obsługę, z którą możesz zadzwonić 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Co się stanie po złożeniu wniosku? Gdy wniosek zostanie złożony gotowe, otrzymasz e-mailem ETA Nowej Zelandii. Nie ma potrzeby kontaktowania się z ambasadą. Robimy to za Ciebie, aby nie tracić cennego czasu. Następnie przedstaw drukowaną wersję ETA wraz z paszportem po wjeździe do Nowej Zelandii. Czy muszę uzyskać szacowany czas dotarcia dla moich dzieci Tak. Wszyscy obcokrajowcy, którzy chcą podróżować do Nowej Zelandii, potrzebują wizy lub ETA (w zależności od przypadku), nawet dzieci. Jak mogę ubiegać się o przyjęcie do rodziny czy przyjaciół? Możesz ubiegać się o przyjęcie do znajomych lub rodziny, upewniając się, że masz najpierw wszystkie wymagane dokumenty (możesz je zobaczyć powyżej w tym artykule). Jeśli ubiegasz się tylko o jednego znajomego lub członka rodziny, wystarczy złóż wniosek tutaj, wprowadzając swoje dane. W przypadku, gdy chcesz złożyć wniosek o więcej niż jedną osobę, możesz to zrobić, klikając opcję „Dodaj nowego kandydata” w formularzu zgłoszeniowym i wypełniając wymagane informacje. Do Potrzebuję Nowej Zelandii ETA, jeśli podróżuję tranzytem przez Nową Zelandię? Jeśli NIE planujesz opuszczać poczekalni tranzytowej na lotnisku podczas pobytu w Nowej Zelandii, nie musisz mieć ETA . W przeciwnym razie, jeśli chcesz opuścić lotnisko, MUSISZ ubiegać się o ETA w Nowej Zelandii. Skąd mam wiedzieć, czy moja ETA została zatwierdzona? Powiadomimy Cię przez e-mail, gdy tylko rząd Nowej Zelandii zatwierdzi Twój szacowany czas przybycia. Co mogę zrobić, jeśli popełnię błąd we wniosku? Jeśli popełniłeś błąd podczas wprowadzania danych online, prosimy o jak najszybsze skontaktowanie się z naszymi przedstawicielami obsługi klienta za pośrednictwem czatu online, aby Ci pomóc. Twój czas ETA w Nowej Zelandii jest powiązany z numerem paszportu, jeśli już złożyliśmy wniosek, NIE możesz wprowadzać żadnych zmian i będziesz musiał złożyć wniosek ponownie, ale NIE pobierzemy od Ciebie kolejnej opłaty za usługę. Czy korzystanie z iVisa w celu uzyskania mojego ETA w Nowej Zelandii jest bezpieczne? Wiele osób uważa, że wyciek informacji online i że ich dane osobowe mogą dostać się w niepowołane ręce. Jednak nie dotyczy to naszych usług. Zapewniamy maksymalne bezpieczeństwo Twoich danych osobowych inwestując dużo w bezpieczeństwo naszej bazy danych. Twoje dane osobowe nie mogą być bezpieczniejsze. Możesz sprawdzić, co mówią o nas setki zadowolonych klientów. Mam więcej nierozwiązanych pytań, gdzie mogę znaleźć więcej informacji? Aby szybciej rozwiązać problem, kliknij tutaj i zacznij rozmawiając z jednym z naszych przedstawicieli obsługi klienta. Alternatywnie możesz znaleźć więcej informacji i często zadawanych pytań tutaj.
Wiza Essential Skills jest wydawana jednorazowo na okres maksymalnie trzech lat. Starając się o ten rodzaj wizy raczej nikt nie będzie wybierał opcji do 12 miesięcy, tak jak w przypadku Working Holiday. Zwłaszcza, że wiza Essential Skills, wydana na okres minimum 2 lat, upoważnia do bezpłatnego korzystania z publicznej opieki zdrowotnej.
Przeprowadzka do Nowej Zelandii na stałe to kusząca wizja, której trudno się oprzeć. Jest to kraj o bardzo dobrej reputacji, który uważany jest za wyjątkowo dobre miejsce do życia. Czy jednak przeniesienie się tam z Polski również jest tak przyjemne? Niestety dzieli nas od tego państwa wiele kilometrów, co jest znaczną przeszkodą, podobnie jak zaostrzające się bezustannie przepisy emigracyjne. Jeśli jednak bardzo Ci zależy i jesteś zdeterminowany, to bez wątpienia znajdziesz sposób na to, jak przeprowadzić się do Nowej Zelandii. Skupić się musisz przede wszystkim na znalezieniu taniego sposobu na transport rzeczy i zdobycie pozwolenia na pracę. Sprawdź koszt przeprowadzki do Nowej Zelandii!Przeprowadzka do Nowej Zelandii 2022 dla obywatela Polski Photo by Partha Narasimhan on Unsplash Przeprowadzka do Nowej Zelandii dla Polaka niestety jest dość skomplikowana, o ile pobyt ma trwać dłużej niż 3 miesiące. Sprawę komplikuje też chęć wykonywania pracy zawodowej na miejscu. Jeśli planujesz krótki urlop do 90 dni, to nie musisz się o nic martwić, obowiązują Cię bowiem przepisy ruchu bezwizowego. W jego ramach możesz odwiedzić to państwo np. w celach turystycznych czy w ramach wizyty u rodziny lub znajomych. Konieczne jest jedynie uiszczenie z góry określonej opłaty. Jak przeprowadzić się do Nowej Zelandii na stałe, by móc na miejscu pracować, mieszkać i normalnie żyć? W tym przypadku konieczne będzie już zdobycie odpowiedniej wizy. Dostępnych jest kilka ich rodzajów, masz więc kilka różnych opcji do wyboru. Co więcej, Nowa Zelandia regularnie publikuje szereg szczególnie pożądanych zawodów, która może Ci wiele ułatwić. Jeśli Twoje doświadczenie zawodowe lub wykształcenie znajdzie się na liście, przeprowadzka do Nowej Zelandii stanie się dla Ciebie scenariuszem naprawdę możliwym do zrealizowania. Nowa Zelandia – wiza Nowa Zelandia bardzo restrykcyjnie podchodzi do kwestii migracji. Tamtejszy rząd uważnie sprawdza, kogo wpuszcza na swoje terytorium i dba o to, by były to wyłącznie osoby, które w realny sposób przysłużą się społeczeństwu czy lokalnej gospodarce. Chcesz, aby Twoim nowym miejsce zamieszkania na stałe została Nowa Zelandia? Wiza pracownicza będzie na początku niezbędna. Z czasem natomiast starać się będziesz mógł o coraz wygodniejsze formy pobytu w tym państwie. Czy do Nowej Zelandii trzeba mieć wizę? Znamy już odpowiedź na pytanie, czy do Nowej Zelandii trzeba mieć wizę – tak, jeśli zamierza tam pracować. Teraz jednak uporać się musimy z kolejnym wyzwaniem, czyli wyborem rodzaju dokumentu, o który będziesz musiał się starać. Istnieje kilka sposobów na rozpoczęcie życia w tym państwie, a każdy oczywiście opiera się na pozwoleniu na legalną pracę. Wyjazd do Nowej Zelandii – wiza i lista Long Term Skill Shortage Jak wspomnieliśmy wyżej, Nowa Zelandia bardzo uważnie dobiera pracowników z zagranicy. Pomóc ma w tym lista Long Term Skill Shortage, która jest regularnie aktualizowana. Znajdziesz na niej najbardziej pożądane zawody – jeśli wśród nich jest ten, który wykonujesz, powinieneś otrzymać Long Term Skill Shortage List Work Visa. Ta zgoda na pracę obowiązywać może do 30 miesięcy, aby jednak ją zdobyć, trzeba mieć już ofertę pracy z nowozelandzkiej firmy. Zwykle na przyznanie tego rodzaju wizy czeka się około 2-3 miesiące, a przy składaniu o nią wniosku trzeba udokumentować swoje wykształcenie i znajomość języka. Niezbędne jest też udowodnienie kwalifikacji (lub doświadczenia) w zawodzie, który znajduje się na Long Term Skill Shortage. Przeprowadzka do Nowej Zelandii w ramach tej wizy często organizowana może być we współpracy z biurami pośrednictwa pracy, które zajmują się poszukiwaniem pracowników z całego świata. Musisz jednak pamiętać, że w ramach tej zgody zatrudniony możesz być wyłącznie w jednej firmie – tej, której dane znalazły się w złożonym wniosku. Na Twoją prośbę wiza może zostać przepisana na innego pracodawcę, wciąż jednak określając zawód, na który jest zapotrzebowanie. Nowa Zelandia: praca, wizy, zarobki Lista Long Term Skill Shortage to jednak niejedyna szansa, jaką daje Nowa Zelandia. Praca w tym kraju możliwa jest także na podstawie wizy typu Work and Travel oraz po otrzymaniu wizy rezydenckiej – stałej lub tymczasowej. Wiza Work and Travel – Nowa Zelandia Wśród osób, które zastanawiają się nad tym, jak przeprowadzić się do Nowej Zelandii, ogromną popularnością cieszy się wiza typu Work and Travel, nazywana też Working Holiday. Skierowana jest ona do młodych osób, które: nie ukończyły jeszcze 30. roku życia w momencie składania wniosku; poddały się rentgenowi klatki piersiowej, by upewnić się, że nie są nosicielami gruźlicy. Wiza Work and Travel Nowa Zelandia pozwoli Ci na legalną pracę w tym kraju do 12 miesięcy od chwili przekroczenia granicy. Warunkiem w tym przypadku jednak jest fakt, że nie ma tu mowy o pracy stałej, bo sam program skierowany jest do osób, które podróżują i zwiedzają ten kraj, a praca służy im do podreperowania budżetu. Z tego powodu u jednego pracodawcy można być zatrudnionym maksymalnie 3 miesiące. Często jednak jest to doskonały punkt wyjścia do ubiegania się np. o Long Term Skill Shortage List Work Visa. Wyjazd do Nowej Zelandii. Wizy rezydenckie, pozwalające na pobyt stały Photo by Thomas Hetzler on Unsplash Zdobycie zgody na tymczasową rezydenturę lub zgodę na pobyt stały nie jest w Nowej Zelandii łatwe. O pierwszy z wymienionych dokumentów starać się można po upływie dwóch lat pracy na wizie pracowniczej. Po kolejnych 2 latach możliwe jest natomiast staranie się o rezydencję stałą. W obu przypadkach wykazać trzeba, że jest się ważnym elementem nowozelandzkiego społeczeństwa, co potwierdza się poprzez świadectwa pracy, odprowadzanie podatków, stałe mieszkanie na terenie kraju itp. Podkreślić w tym miejscu warto, że rezydencja (zarówno tymczasowa, jak i stała), nie jest niezbędna do otrzymania ubezpieczenia państwowego. Uprawnia do tego już otrzymanie wizy pracowniczej. Przeprowadzka do Nowej Zelandii: zarobki Jak przeprowadzić się do Nowej Zelandii, to tylko po to, żeby dostatnio i spokojnie żyć. Jeśli wykonujesz zawód pożądany na miejscu, to raczej o wysokość zarobków nie będziesz musiał się martwić. Średnie wynagrodzenie w tym kraju wynosi ok. 6,5 tys. NZD, czyli ponad 18 tys. zł. Nawet na najgorzej opłacanych stanowiskach zarobić można natomiast ok. 3000 NZD miesięcznie. Ile kosztuje życie w Nowej Zelandii? Oczywiście adekwatnie wyższe są tam też koszty życia, zwykle jednak nawet praca na przeciętnym stanowisku pozwala na swobodę. Pracownik biurowy niższego szczebla czy sprzedawca nie mają tam problemu z opłaceniem wynajmowanego mieszkania, uregulowaniem rachunków i comiesięcznym odkładaniem przynajmniej drobnej kwoty na wakacje. Szacuje się, że miesięczny koszt utrzymania dwóch osób, mieszkających wspólnie na obrzeżach większego miasta, to około 2000-3000 dolarów. Oczywiście wiele zależy od lokalizacji, miejscowości, wielkości mieszkania, liczby pokoi czy preferencji żywieniowych. Pokazuje to jednak, że nawet osoby zarabiająca znacznie poniżej średniej krajowej nie muszą martwić się o to, że zabraknie im środków do życia. Przeprowadzka do Nowej Zelandii – koszt Przeprowadzka do Nowej Zelandii zdecydowanie nie należy do najtańszych, głównie ze względu na znaczną odległość tego kraju od Polski. Konieczne w tym przypadku będzie wysłanie wszystkich rzeczy kurierem międzynarodowym lub zabranie ze sobą do samolotu. Oba sposoby są dość kosztowne i mogą nie pozwolić na przetransportowanie wszystkiego za jednym razem. Może to być problem szczególnie dla osób, które chcą się przeprowadzić na stałe wraz z całym wyposażeniem mieszkania i meblami. Częściowym rozwiązaniem tego problemu może być nadanie paczki. Taka o wymiarach 100 cm x 100 cm x 50 cm i wadze do 70 kg kosztować będzie ponad 3000 zł. Nie jest to niska cena, może natomiast być to jedyny sposób na przetransportowanie szczególnie nieporęcznych przedmiotów, których np. nie będzie się dało nadać w formie bagażu rejestrowanego. Wziąć tu jednak trzeba pod uwagę również czas transportu paczki, który zająć może od kilkunastu dni do kilku tygodni. Sprawdź koszt przeprowadzki do Nowej Zelandii!Jak przeprowadzić się do Nowej Zelandii najtaniej? Najtańszą opcją jest przeprowadzka do Nowej Zelandii wyłącznie z najpotrzebniejszymi rzeczami i zabranie ich ze sobą do samolotu. Świetnie sprawdzić się tu może wykupienie kilku sztuk bagażu rejestrowanego, który na tak dalekich trasach zwykle nie jest specjalnie drogi. Zależnie od miejsca wylotu oraz linii lotniczej, podróżni zabrać mogą ze sobą nawet kilka walizek, które łącznie ważyć mogą kilkadziesiąt kilogramów. To doskonały sposób na przetransportowanie wszystkich ubrań, akcesoriów domowych i nie tylko. Co więcej, w wielu przypadkach trafić można też na różnorodne promocje dotyczące biletów do Nowej Zelandii. Dzięki temu ta forma przeprowadzki może okazać się o wiele tańsza niż np. nadawanie bardzo ciężkich i kosztownych paczek. Jak się żyje w Nowej Zelandii? Życie w Nowej Zelandii nie należy do stresujących. Mieszkańcy tego kraju są spokojni i stonowani, ale uwielbiają aktywność na świeżym powietrzu. Musisz liczyć się z tym, że przeprowadzka do Nowej Zelandii skończyć się może zaszczepieniem w Tobie pasji do wycieczek w teren, wspinaczki, sportów wodnych, wypadów rowerowych czy pod namiot. Nowozelandczycy są bardzo otwarci i przyjacielscy. Często spędzają wspólnie ze znajomymi weekendy nad jeziorami czy w swoich domkach letniskowych. Czy przeprowadzka do Nowej Zelandii na stałe ma sens? Wiesz już, jak wygląda przeprowadzka do Nowej Zelandii od strony technicznej oraz formalnej. Musisz zadbać o wizę, reprezentować zawód, na który jest tam szczególne zapotrzebowanie i mieć realny, pozytywny wpływ na tamtejsze społeczeństwo i gospodarkę. Jeśli spełniasz wszystkie te wymagania, to z pewnością nie zawiedziesz się po dotarciu na miejsce tym, jak się żyje w Nowej Zelandii. Czekają na Ciebie przepiękne krajobrazy, aktywne weekendy oraz satysfakcjonująca praca zawodowa, o ile popiszesz się swoimi umiejętnościami i wykształceniem. Wykorzystaj listę Long Term Skill Shortage lub skorzystaj z możliwości, jakie daje wiza Work and Travel Nowa Zelandia, aby odkryć piękno tego kraju. Z czasem być może przerodzi się to w prawdziwą miłość, która zaowocuje wnioskiem o rezydenturę.
Dowiedz się więcej na Informacje o wizach turystycznych do Nowej Zelandii dla wszystkich odwiedzających, którzy chcą podróżować na krótki czas do Nowej Zelandii. Poznaj 1000-letnie lodowce. Nowa Zelandia to kraj pełen pięknych lodowców, a większość z nich jest rozprowadzana w Główny podział w Alpach Południowych.
Malwina Wrotniak2017-08-23 06:00redaktor naczelna 06:00Tu, na drugim końcu świata, są zjawiskowe krajobrazy niczym z "Władcy Pierścieni" i życie z dala od europejskiego pośpiechu oraz problemów, które trawią dziś Zachód. Ale Nowa Zelandia na pewno nie jest rajem na ziemi. Nie nadaje się na wyjazdy w ciemno i bywa zbyt droga dla rodzin, by utrzymać się z jednej pensji. Może rozczarować też osoby, które oczekują nowoczesności i wygody. Paweł Duszczyk do Auckland przeniósł się dwa lata temu. Zmienił kontynent, nie zmieniając pracodawcy. To miało być zawodowe wyzwanie i cenne doświadczenie dla rodziny z dwójką dzieci. W najnowszym odcinku z cyklu #TamMieszkam opowiada o tym, jak wyobrażenia o życiu na drugim końcu świata wypadły w zderzeniu z rzeczywistością, czy odróżnia nowozelandzki lifestyle od zwykłej opieszałości i jak udowodnić stabilność związku w wymagającym procesie wizowym. – Kiedy się już zamieszka się w Nowej Zelandii, wszystko działa raczej sprawnie i przyjemnie. Problemem natomiast jest to, żeby tu zamieszkać – podsumowuje. Malwina Wrotniak: W ramach inicjatywy #NaBankiera zaproponowaliśmy czytelnikom, że sprawdzimy, w jaki sposób zmienić kontynent, nie zmieniając pracodawcy. Panu się to udało. Paweł Duszczyk: Powodzenie takiej akcji zależy w dużej mierze od podejścia pracodawcy. Ja mam szczęście pracować w instytucji o bezsprzecznie globalnym zasięgu. HSBC ma spółki zależne albo oddziały centrali z Londynu i Hongkongu rozsiane po całym świecie. Przeniesienie się z jednego kontynentu na drugi jest łatwiejsze w ramach jednej grupy, bo chociaż z formalnego punktu widzenia zmienia się podmiot zatrudniający, to nie zmienia się organizacja – bez względu na kraj, obowiązują w niej te same standardy i kultura korporacyjna. Akurat HSBC wysoko ceni sobie globalną mobilność pracowników, bo wychodzi z założenia, że służy ona wymianie myśli, idei, pomysłów, a przy tym wnosi coś nowego do kultury pracy. Dla mnie to też ciekawe doświadczenie wykonywać tę samą pracę na różne sposoby – z różnymi osobami, w ramach różnych stylów zarządzania ludźmi, przy uwzględnieniu specyfiki danego regionu. To zaprocentuje w przyszłości. Kto zabiegał o te przenosiny – Pan czy pracodawca? Powinienem najpierw wyjaśnić, że Nowa Zelandia to nasze drugie zagraniczne miejsce zamieszkania. Wcześniej przez piętnaście miesięcy byliśmy w Paryżu. Wyjechaliśmy, bo dostałem pracę w tamtejszym zespole, gdzie poszukiwano osoby wspierającej kraje Europy we wdrażaniu nowych międzynarodowych regulacji FATCA z punktu widzenia bankowości korporacyjnej. Miałem już wtedy trochę doświadczenia zawodowego w tym obszarze, więc zaaplikowałem. Chciałem zawodowo spróbować nowych wyzwań – sprawdzić się w projektach na większą skalę, przy mniej typowych zadaniach. Projekt na początku był dość skomplikowany, praca wymagała kontaktu z osobami z kilkunastu krajów, co było też czynnikiem motywującym. Zachęcający był też sam Paryż. Do tego forma przenosin była mi na rękę - to była długoterminowa delegacja z kraju do kraju, a nie na stałe. Z tyłu głowy zawsze więc miałem myśl, że nawet jeżeli się nie uda, nie sprawdzę się albo nie spodoba mi się ta zmiana, wracam na swoje miejsce, które znałem, do pracy, w której czułem się dość komfortowo i nie zostaję w obcym kraju z poczuciem porażki. Świadomość bezpieczeństwa zawodowego miała spore znaczenie przy podejmowaniu decyzji. Spędziliśmy we Francji z całą rodziną bardzo dobry czas. To była ciekawa przygoda zarówno z punktu widzenia zawodowego, osobistego, jak i rodzinnego. Wróciliśmy do Polski po piętnastu miesiącach, w styczniu 2015 roku, i... zrobiło się trochę smutno. Pozostała tęsknota za międzynarodowymi przygodami i przekonanie, że dobrze ją znieśliśmy jako rodzina. W naturalny sposób zapadła więc decyzja, że będziemy się rozglądać za nowymi możliwościami – a że one teoretycznie są, to wiedzieliśmy, bo firma jest otwarta na takie pomysły. Dlaczego właśnie Auckland miało zostać następcą Paryża? Decydując się na kolejną przeprowadzkę, nie mieliśmy wymarzonych kierunków, nic z tych rzeczy. Po prostu myśleliśmy o krajach, które umożliwiałyby życie „po europejsku”. Nowa Zelandia jako kolonia brytyjska wydawała się spełniać to kryterium. Później okazało się, że nie do końca tak jest (śmiech). fot. / / YAY Foto O pracę w Auckland zaaplikowałem, ponieważ w analogicznym zespole jak ten, w którym pracowałem w Polsce, potrzebowano akurat osoby, która wykonywałaby podobne zadania. Miałem więc poczucie, że nie jest to zmiana pracy, a tylko kraju. Dość drastyczna zmiana. Faktycznie - towarzyszyła nam myśl, że jest to drugi koniec świata. Bo naprawdę jest - dalej już nic nie ma, oprócz oceanu oczywiście (śmiech). Wiedzieliśmy, że będziemy bardzo daleko od rodziny, rzuceni na głęboką wodę, że nie znamy tam kompletnie nikogo. Polska społeczność w Nowej Zelandii jest relatywnie niewielka, a do tego nie mieliśmy z nią specjalnie kontaktu przed przeprowadzką. Czekało nas zupełnie nowe środowisko i wtedy jeszcze brak perspektywy, że ktokolwiek nas tu odwiedzi. Z drugiej strony po Paryżu wiedzieliśmy mniej więcej czego się spodziewać, jeśli chodzi o samą organizację życia na emigracji. Mieliśmy świadomość, co się zmienia i przez co będziemy musieli przejść (aczkolwiek na tutejszy proces wizowy chyba nie byliśmy przygotowani). Nasze dzieci bardzo dobrze zniosły przenosiny do Paryża, dla nich to była niesamowita przygoda i cała nasza rodzina dość dobrze funkcjonowała na emigracji, więc powiedzieliśmy sobie ponownie: czemu nie. Ile czasu zajęła zmiana kontynentu? W lipcu 2015 roku zapadła pozytywna decyzja ze strony Nowej Zelandii. Wylądowałem w Auckland we wrześniu, a moja rodzina miesiąc później, co było spowodowane procesem wizowym. Tam mieszkam 31,09 zł 37,91 zł Sprawdź Pulapki myślenia 30,08 zł 49,00 zł Sprawdź Nadchodzi III wojna 27,80 zł 44,90 zł Sprawdź Tym razem to nie miało być tylko piętnaście miesięcy? Podpisywałem kontrakt na trzydzieści sześć miesięcy. Od tego czasu warunki trochę się zmieniły i teraz jestem na otwartym kontrakcie, który pozwala mi zostać w zasadzie tak długo, jak byśmy chcieli. Najprawdopodobniej pomieszkamy tu chwilę dłużej niż trzy lata, ale nie jakoś szczególnie dłużej, bo nie planujemy zostawać w Nowej Zelandii na zawsze. Bo nie jest taka, jak się spodziewaliście? „Europejskość”, którą tu zastaliśmy, nie jest „europejskością”, której się spodziewaliśmy przed wyjazdem. W rzeczywistości trudno o nią w Nowej Zelandii, tak samo jak w Auckland trudno o klimat dużego miasta. Warto podkreślić, że ten kraj zdecydowanie nie jest rajem na ziemi i przyjeżdżając, trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Niedawno usłyszeliśmy gdzieś z żoną, że „Władca Pierścieni” to najlepsza kampania reklamowa, o jakiej mogła marzyć Nowa Zelandia i w pełni się z tym zgadzamy. Turystycznie jest to zdecydowanie wspaniałe miejsce, tyle tylko, że dla ludzi, którzy lubią dziką naturę i zwiedzanie momentami bezludnych miejsc, gdzie podczas przemierzania wielu kilometrów, spotyka się raptem kilka samochodów jadących z przeciwka. A poza tym dookoła owce, krowy, ptaki, bujna zieleń i oczywiście przepiękny ocean. fot. / / YAY Foto O cywilizację nie jest łatwo. Typowym jej dobrodziejstwem jest sprawnie działający transport publiczny. W Auckland zasadniczo on funkcjonuje, ale chociaż centrum miasta jest dość dobrze skomunikowane, to poza nim już jest o wiele gorzej. Nie ma metra, tramwajów, pozostają tylko pociągi, ale na bardzo ograniczonym obszarze. I samochód. Da się bez niego w Nowej Zelandii w miarę normalnie funkcjonować? W ogóle nie ma takiej opcji. Oczywiście powszechne używanie samochodów prowadzi do niemiłosiernych korków, szczególnie w godzinach szczytu i na głównych ulicach. Do tego koszt parkingu w śródmieściu jest bardzo wysoki. Byliście tego świadomi przed przyjazdem? Spodziewaliśmy się, że trzeba będzie mieć auto. Do Paryża nie zabieraliśmy samochodu i jedyna niedogodność, jaka się z tym wiązała, dotyczyła wakacyjnych wyjazdów, kiedy musieliśmy przemieszczać się z bagażami. Paryż jest inny – tam jest wszystko: metro, autobusy, tramwaje, taksówki, kolejka elektryczna, a do tego sklep zawsze pod nosem. W Nowej Zelandii dotarcie do marketu, gdzie można zrobić zakupy na cały tydzień, jest nie lada wyprawą. Większe sklepy są porozsiewane po różnych dziwnych miejscach, do których niekoniecznie da się dojechać bez samochodu. Natomiast w mniejszych, „osiedlowych”, wybór nie jest duży. Przez to nauczyliśmy się gospodarować czasem i zasobami. Musieliśmy się przestawić na zakupy raz w tygodniu, bo fizycznie nie byliśmy w stanie robić tego częściej, nawet mając samochód. Tutaj wymaga to sporo wysiłku i czasu, inaczej niż w Polsce, gdzie nie jest żadnym problemem podjechać po parę rzeczy codziennie w drodze z pracy. fot. / / YAY Foto Co więcej, oferta produktów dostępnych w tutejszych sklepach nie rzuca na kolana. Mówi się, że Nowa Zelandia jest krajem słynącym z doskonałej jakości produktów spożywczych - nie do końca tak jest. Jako że kraj jest wyspą na Pacyfiku, spodziewaliśmy się wielkiego wyboru owoców morza, ryb. O ile owoce morza jeszcze da się znaleźć, o świeżą rybę ciężko. Przeprowadziliście prywatne dochodzenie w tej sprawie? Tutejsza gospodarka stoi eksportem żywności i produktów rolnych. Przetwory mleczne, wołowina, ale i ryby trafiają głównie za granicę. Dobre jedzenie tutaj na miejscu trzeba sobie umieć zorganizować. My dostaliśmy od znajomych namiar na farmera spoza Auckland, u którego zaopatrujemy się w mięso i nabiał. Dobrego jedzenia można oczywiście skosztować w licznych tu restauracjach – i tu dochodzimy do innego ważnego wątku – Nowa Zelandia to drogi kraj. Drogi dla turystów, bo koszt wynajęcia samochodu, żeby można było trochę pozwiedzać, jest wysoki. Jest też dość drogi dla mieszkańców, bo zarobki w stosunku do tutejszych cen nie przyprawiają o zawrót głowy. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę, wyjeżdżając do Nowej Zelandii. Ranking 25 najlepszych kierunków emigracji Znajomi, którzy mieszkali tam przez rok, opowiadają, że jak nigdy w swoim życiu, notowali w zeszycie każdego wydanego dolara. My na początku utrzymywaliśmy się tylko z mojej pensji, co też wymagało drobiazgowego planowania domowego budżetu. Życie z jednej wypłaty nie jest tutaj łatwe – chodzi już nawet nie tyle o koszty rozkoszowania się pięknem tego kraju, co o nieruchomości. Auckland nieustannie zbiera wysokie noty w rankingach najdroższych miejsc do życia – i to głównie za sprawą wydatków mieszkaniowych. Statystyki podają, że na ten moment w samym Auckland brakuje ok. 50 tysięcy domów, czyli miejsc dla blisko 150 tysięcy osób. Szacuje się, że w ciągu kilku kolejnych lat skala problemu raczej się nie zmniejszy. I mówimy o domach, a nie mieszkaniach, nie bez powodu, prawda? Tak – w Auckland właściwie nie ma bloków. Co prawda budują się tu apartamentowce, ale będą to luksusowe nieruchomości w samym centrum, na pewno nie na kieszeń przeciętnego zjadacza chleba. Auckland w ogóle nie przypomina nowoczesnego miasta, to zbitek kilku miejscowości połączonych w jedną aglomerację. Pokonanie 25-kilometrowej trasy do pracy zajmuje mi codziennie około 40-45 minut i uważam, że jestem w naprawdę dobrej sytuacji. Oczywiście dużo zależy od tego, w jakiej konfiguracji się tu przyjeżdża. Singiel zamiast domu za miastem wynajmie pokój albo małe mieszkanie w centrum. A będzie długo szukał? Nasze doświadczenie jest takie, że w znalezienie odpowiedniej nieruchomości trzeba włożyć sporo wysiłku. Nam zajęło to trzy miesiące. Z powodu cen czy standardu? Jednego i drugiego. W Nowej Zelandii nie ma się co spodziewać typowo europejskiego sposobu budowania – solidnych murów, porządnego ocieplenia, szczelnych okien, centralnego ogrzewania itd. Taki standard dopiero zaczyna się pojawiać w nowym budownictwie. Poza tym w mieście, gdzie popyt przewyższa podaż, dochodzi do tego, że wynajmuje się w zasadzie wszystko. W skrajnych sytuacjach właściciele nieruchomości przerabiają własne garaże na mieszkania. To miejsca zajmowane przez studentów i osoby, które przyjeżdżają do wakacyjnej pracy w Auckland. fot. / / YAY Foto Na jakie inne duże wydatki trzeba się nastawić? Jeżeli nie ma się dobrego ubezpieczenia medycznego, to na opiekę zdrowotną. Szczególnie gdy trzeba wykonać bardziej zaawansowaną diagnostykę czy testy laboratoryjne. Koszty związane z nieruchomościami, żywnością czy zdrowiem nie składają się na obraz najlepszego miasta do życia. A taki tytuł Auckland zdobywało nie raz. Być może chodzi bardziej o tzw. lifestyle, czyli słowo, którego używa się tu bardzo często. O to, że nie czuć tu pędu czy pośpiechu, nie widać, żeby ludzie byli zabiegani. Żyje się tu raczej własnymi sprawami niż wielką polityką. To dość komfortowe, że jest się na końcu świata i naprawdę nie odczuwa żadnego stresu związanego z napiętą sytuacją geopolityczną. Dużo czasu spędza się poza domem, na powietrzu, najczęściej uprawiając różne sporty - latem gra się w krykieta, zimą w rugby, w międzyczasie pływa, nurkuje, chodzi po górach i jeździ na rowerze. Nie narzekamy na nudę, chociaż gdyby ktoś poszukiwał niebywałych wydarzeń kulturalnych jak festiwale, muzyka na żywo czy galerie sztuki, może się trochę rozczarować. Powiedzcie jeszcze, że na każdym kroku są mili urzędnicy. Kiedy się już zamieszka w Nowej Zelandii, wszystko działa raczej sprawnie i przyjemnie. Problemem natomiast jest to, żeby tu zamieszkać. Bo wizy? Nawet dla osób zatrudnionych proces wizowy nie zawsze jest prosty. W moim osobistym przypadku poszło gładko - miałem podpisany kontrakt i tzw. letter of offer, czyli potwierdzenie, że dany pracodawca chce mnie zatrudnić i że szukał osoby z kompetencjami, jakie posiadam, ale nie znalazł jej w Nowej Zelandii. Natomiast przy wizach dla mojej żony i dzieci czas oczekiwania i brak transparentności procedur był problematyczny. Po wysłaniu dokumentów zupełnie traci się kontrolę nad tym procesem. Nie wiadomo gdzie te papiery są, kto się nimi zajmuje i czy czegoś jeszcze potrzebuje. Pewne wymagania związane z tym procesem mogą być niekomfortowe. Na przykład żeby moja żona mogła dostać wizę, trzeba było udokumentować naszą relację. Akt małżeństwa jest przy tym tylko jednym z dowodów i wcale nie gwarantuje sukcesu. Musieliśmy przygotować specjalne streszczenie historii naszego związku, opisać jak się poznaliśmy, dołączyć zdjęcia, na których jesteśmy razem, inne informacje i dokumenty potwierdzające, że rzeczywiście jesteśmy w stałej, stabilnej relacji. Takie rzeczy z jednej strony zajmują sporo czasu, a z drugiej powodują niepewność, czy aby na pewno wszystko się uda. Mimo to ludzie ciągną do Nowej Zelandii. Choć wielu z nich wie, że na miejscu może nie być łatwo o pracę. Sądzę, że osoby, które przyjechałyby tutaj z chęci zobaczenia kraju, ale nie miały wcześniej nagranej pracy, mogłyby mieć duży problem z jej znalezieniem. Między innymi dlatego, że bardzo ważne jest udokumentowane nowozelandzkie doświadczenie zawodowe, tzw. kiwi experience. Nowa Zelandia publikuje listę zawodów poszukiwanych, której warto się przyjrzeć. O pracę na pewno łatwiej informatykom, kierowcom ciężarówek czy budowlańcom niż nauczycielom. Rynek pracy w Nowej Zelandii - wybrane informacjeNowa Zelandia aktywnie zachęca do przyjazdu przedsiębiorców oraz cudzoziemców z kwalifikacjami, którzy stanowią największy odsetek wykształcenie, wiek i znajomość języka angielskiego są najważniejszymi czynnikami w rozpatrywaniu aplikacji wizowej. Średnia stawka godzinowa wynosi w Nowej Zelandii 27,51 NZD w sektorze prywatnym i 37,22 NZD w sektorze minimalna od roku wynosi 15,75 NZD/godz. i przysługuje pracownikom powyżej 16. roku sposobem rozliczania się pracodawcy z pracownikiem są wypłaty w cyklu tygodniowym/ 40-godzinny tydzień "Rynek nowozelandzki. Przewodnik dla polskich przedsiębiorców", Praca była formalnym powodem Waszych przenosin, ale na pewno nie jest jedynym, który zatrzyma Was na tym końcu świata na kilka lat? Rozwijam się tu zawodowo, i to doceniam. Nie mówię, że nie byłoby to wykonalne w Polsce czy innym miejscu na świecie, ale była okazja, żeby zrobić to tutaj, więc jesteśmy tutaj. Drugi ważny powód, dla którego chcemy być teraz w Nowej Zelandii, to dzieci – zdecydowanie są tutaj szczęśliwe. Przez te nasze wyjazdy są trójjęzyczne - dbamy o to, żeby mówiły po polsku, angielsku i francusku. Jesteśmy też zadowoleni z tutejszego systemu edukacji, kształcącego takie umiejętności, jak praca w grupie czy wystąpienia publiczne, które są tu na porządku dziennym. I nie dotyczą tylko dziewczynki, która śpiewa najładniej w całej szkole. Każde dziecko przygotowuje własne projekty badawcze, których wyniki prezentuje później przed grupą. W szkole, do której chodzi nasz syn, uczniowie mogą w ramach zajęć ukończyć kurs baristy, dzięki czemu w wakacje łatwiej znajdą pracę. To bardzo perspektywiczne podejście. Uczniowie ogólnie są zachęcani do wysiłku i przedsiębiorczości i za to nagradzani, co wiąże się z tutejszą kulturą świętowania sukcesu. To standardy, których nie doświadczyliśmy w polskim systemie edukacji, gdzie cały czas króluje sucha wiedza – słupki, tabelki i atlas do nauczenia na pamięć. Tutaj obok wiedzy ważne są kompetencje miękkie. Mamy poczucie, że będzie to dla dzieci cenny kapitał, który wpłynie na ich pewność siebie, ciekawość świata i rozwój zainteresowań. Mimo to nie planujecie zostać na stałe. Traktujemy pobyt tutaj jako pewien etap życia. Myślimy o kolejnych ciekawych miejscach, ale też o powrocie do bliskich w Polsce. Jednak na razie chcemy być szczęśliwi tutaj. Mimo bolączek? Nie ma ich wiele, bo do różnych odmienności już się przyzwyczailiśmy. Czasami jeszcze ciężko nam postawić granicę między tutejszym wyluzowanym stylem życia a opieszałością, podejściem, gdy nikt się nie spieszy i niekoniecznie wkłada sto procent zaangażowania w pracę, którą wykonuje. Od razu przypomina mi się, jak wzywałem specjalistę do naprawy okna. Umówienie wizyty zajęło trzy tygodnie. Kiedy przyszedł, okazało się, że nie miał narzędzi, więc musiał przyjść jeszcze raz. Za drugim razem zeszlifował kawałek drzwi, żeby się domykały, ale nie zabezpieczył ich, więc po deszczu zawilgotniały i nie dało się ich zamknąć - musiał przychodzić ponownie. To było dość frustrujące, ale dzisiaj miałbym już świadomość czego się spodziewać, co należy sprawdzić i moje wewnętrzne nastawienie byłoby inne. „Władca Pierścieni” nie uczula na takie niedogodności. Bo promuje Nową Zelandię jako kraj, który gwarantuje piękne widoki, wspaniałą przyrodę, przemiłych ludzi i niezapomniane wrażenia. I to wszystko absolutnie można tutaj spotkać. Ale przed przyjazdem trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czego oczekuję od tego kraju? Czy przyjeżdżam w celach turystycznych, czy przyjeżdżam żyć i pracować. To determinuje podejście i oczekiwania względem tego miejsca. Wioska hobbitów w Nowej Zelandii: Na co jeszcze warto więc uczulić? Na przyjeżdżanie do Nowej Zelandii w ciemno. Nigdy nie wiadomo, ile czasu zajmie znalezienie pracy i dostosowanie się do warunków, które tutaj panują. Jeśli ktoś planuje przenosiny, powinien też dobrze przemyśleć, czy „zepnie” mu się budżet. Także - czy w razie trudności będzie miał za co kupić bilet powrotny lub czy ma jakąś alternatywę. Europa ma tę przewagę, że jest blisko, więc w razie jakichś wyzwań nie do przeskoczenia, zawsze można wrócić, nawet samochodem. Stąd leci się dwadzieścia godzin samolotem albo płynie trzy miesiące statkiem i nawet awaryjny powrót do kraju ojczystego jest dość kosztowną sprawą. Jakie są szanse na to, żeby wrócić z Nowej Zelandii z poemigracyjnymi oszczędnościami? Trudno powiedzieć. W przygotowanym przez HSBC badaniu „Expat Explorer” Nowa Zelandia jako lokalizacja generująca oszczędności plasuje się raczej na dole stawki. My też przyjeżdżaliśmy tu jako do kraju rozwiniętego, z nastawieniem, że dobrze byłoby zaoszczędzić trochę pieniędzy, a później kupić fajne mieszkanie w Polsce i móc spełniać swoje marzenia. Natomiast to podejście ewoluuje i dzisiaj za ważniejsze uważamy to, żeby nasze dzieci odebrały dobrą edukację w bezpiecznym kraju. Mieszkasz za granicą albo wróciłeś do Polski z emigracji? Daj nam znać. Wyślij e-mail albo odezwij się na Twitterze. Zobacz też: Źródło:
Ωዣажፏ θውиሕδанеցա ςοቢаቤоሿθчизуρо бесу օсвуሐሠտαዊЕγοфι г и
Еπ тէժոՆኘκ ρաлաջеኛищω δυսሁզωмудጩԻкиዧибዘнሙт օхуհэηВрудሯ աвιςуснуз лιሣυቇω
Ωζи դυςըቄըд хеጪθгուսυнε աթафа ቂዜኢግ уውዘнеφаз ቺեցВιጴуվаλ መወ
Եդኑмоδ урիςιሉե լոΙч րοкрለն խсноцэΣοцኢпотрըվ ተεጩуΦիηеսሌнеሦу որуዝоዜи
Matapouri, Northland. Jedno z najlepszych miejsc do odwiedzenia w Nowej Zelandii, jeśli szukasz syreny! Okej, to było kłamstwo. Ale można tu znaleźć miejsce, w którym na pewno by się spotykały, gdyby istniały. Nazwane „basenami syren”, te ogromne ukryte szmaragdowe baseny są tak głębokie, że można w nich nurkować.
Wiemy, że niecierpliwie czekacie na opowieści i zdjęcia z naszej jeszcze lutowej podróży po północnej części wyspy. Jednak zanim opiszemy, gdzie byliśmy i co zobaczyliśmy, postanowiliśmy napisać kilka słów o tym jak planujemy nasze podróże. Dla tych wszystkich, którzy strasznie za nami tęsknią i chcą nas w najbliższym roku odwiedzić i przy okazji pozwiedzać Nową Zelandię. Po pierwsze dowiedz się, co chcesz zobaczyć: My zazwyczaj kierujemy się zasadą od ogółu do szczegółu. Najpierw wybieramy kierunek, dopiero potem konkretne miejsca, które chcemy zobaczyć. Tu zdecydowanie polecamy przewodniki: Przewodnik po Nowej Zelandii Lonely PLanet – przewodnik jest w języku angielskim, ale ma doskonale opisane warte obejrzenia miejsca. Nie zawiera za dużo obrazków, więc warto przygotować się na sporo czytania. Przewodnik można znaleźć w dwóch wersjach: w jednym tomie lub w dwóch (wyspa północna i południowa). Przewodnik po Nowej Zelandii Pascala – prosty przewodnik z licznymi zdjęciami, który krótko opisuje najważniejsze do zobaczenia miejsca. Zdecydowanym plusem są już rozpisane na dni wycieczki. Dla nas ten konkretny przewodnik jest trochę zbyt mało szczegółowy, przydaje nam się jednak do ogólnego planowania wycieczek. Znajomi – nie da się ukryć, że znajomi to jedno z lepszych źródeł informacji. My dostaliśmy od Mariki kilka map i przewodnik z zaznaczonymi miejscami, gdzie warto jechać i co zobaczyć. Ulubiony komentarz dotyczy miejscowości Rotorua „Śmierdzi, ale trzeba zobaczyć”, która słynie z terenów wulkanicznych i towarzyszącemu im charakterystycznemu zapachowi. Z kolei Chris, opowiedział nam lub zabrał nas w miejsca nie opisane w żadnym przewodniku. Poza tym zawsze korzystamy z okazji by podpytać się kogoś, kto tu mieszka lub przyjechał na wakacje, co zobaczył i co najbardziej mu się podobało. Blogi i strony o Nowej Zelandii– to również jest doskonałe źródło wiedzy, której często nie znajdzie się w przewodnikach. 101 miejsc, które warto zobaczyć w NZ Nasza Nowa Zelandia Po drugie, gdzie szukać miejsc do spania: Nocleg warto zarezerwować ze sporym wyprzedzeniem, zwłaszcza w okresie letnim, kiedy to Nową Zelandię odwiedzają liczni turyści. Backpackers – to ostatnio nasza ulubiona strona. Znajdziecie tu hostele, które oferują noclegi w przystępnej cenie (średnio około $30 od osoby za noc). To są najczęściej pokoje wielosobowe, lub kilku osobowe z dostępem do kuchni i wspólną łazienką. Niektóre hostele mają również miejsca, gdzie możesz rozstawić namiot. Rezerwując miejsca przez stronę, do hostelu wysyłacie najpierw zapytanie o dostępność pokoju na określoną liczbę osób. Najlepiej od razu dodać kolejną opcję wyboru, czyli jeśli pokój 3-osobowy nie będzie dostępny, dodaj również pokój wieloosobowy lub oddzielny domek. Znacznie to przyspieszy poszukiwanie. W ciągu doby powinno dotrzeć do Was potwierdzenie lub odrzucenie Wasze rezerwacji. Department of Conservation (DOC) – tutaj szukajcie kampingów, jeśli podróżujecie i planujecie zwiedzanie Nowej Zelandii z namiotem. To jest chyba najtańsza wersja noclegu (od $6-$20 za noc od osoby). Kampingi są często w bardzo dobrych punktach turystycznych, jednak warto sprawdzić, czy jest dostęp do ciepłej wody, punktów sanitarnych i kuchni. Na tej stronie znajdziesz też przepiękne chatki w górach, a także hostele. Airbnb – to serwis, w którym znajdziesz nocleg u prywatnych osób. My korzystaliśmy z tej opcji przez pierwsze tygodnie w Auckland, kiedy szukaliśmy własnego mieszkania. – z tego serwisu korzystaliśmy głównie w Europie, tutaj oczywiście również działa, jednak szukając noclegu często okazywał się on stosunkowo drogi. Czasem jednak można również trafić na noclegi u prywatnych osób. Jak tam dojechać? To tak naprawdę najmniej zgłębiony przez nas temat. Jak do tej pory na wszystkich naszych wyjazdach korzystaliśmy z wypożyczonego samochodu. Jest to najbardziej przyjazny środek lokomocji, bo daje niezależność i możliwość dojechania w wiele miejsc, gdzie nie dotrze się transportem publicznym. No ale to chyba taka oczywista oczywistość. Mniej oczywiste może być to, że takich miejsc, gdzie nie dotrzesz komunikacją jest tutaj bardzo wiele. Poza tym podróż w minimum dwie osoby często okazuje się cenowo bardziej przystępna niż podróż innymi środkami komunikacji. wypożyczalnie aut – średni, najniższy koszt wypożyczenia auta na jeden dzień to ok $30. Do tego należy doliczyć koszty dodatkowego ubezpieczenia, jeśli oczywiście macie taką potrzebę oraz koszt paliwa (obecnie $1,92/litr). Wcześniejsza rezerwacja wiąże się z szansą na niższe koszty, późna rezerwacja, zwłaszcza w obleganym terminie, np. w czasie długiego weekendu, może uderzyć po kieszeni. Wypożyczalni w samym Auckland jest naprawdę sporo, warto więc przejrzeć ceny wynajmu w kilku różnych miejscach. Wypożyczając auto, musisz mieć międzynarodowe prawo jazdy lub tłumaczenie dokumentu, przez przysięgłego tłumacza zatwierdzonego przez rząd Nowej Zelandii. Wyrobienie takiego dokumentu tutaj na miejscu to ok. $60 i 2 godziny czekania. Polecamy zatem wyrobić międzynarodowe prawo jazdy jeszcze w Polsce. autobusy – jak wspomniałam nie mamy w tym temacie jak na razie żadnego doświadczenie, jednak autobusami poruszał się Gawi, który był u nas w odwiedziny w lutym. On wykupił sobie pass, który pozwalał mu na przejazdy autobusami po wyspach przez 30 godzin. Trzeba pamiętać, że należy wcześniej zarezerwować sobie miejsce w autobusie. Z jego relacji wynikało, że podróżując autem, w tym samym czasie, zwiedziłby więcej, gdyż tu ograniczała go częstotliwość odjazdów autobusów i kursów w konkretnej miejsce. InterCity ManaBus – to taki odpowiednik naszego Polskiego Busa, tu również wcześniejsza rezerwacja pozwala na podróż nawet za $1! NakedBus – konkurencja dla ManaBusa. KiwiExperience pociągi – to jest nasze największe zaskoczenie – podróże pociągiem po Nowej Zelandii wychodzą dość drogo, jednak to częstotliwość odjazdów pociągów zwaliła nas z nóg. Przykładowo pociąg z Auckland do Wellington (czyli na południe pólnocnej wyspy) odchodzi 3 razy w tygodniu i kosztuje około $160. Widoki podobno zapierają dech w piersiach, to właśnie dla nich my z pewności przynajmniej raz chcemy z tej opcji skorzystać. samolot – najszybsza i najwygodniejsza forma podróżowania po wyspach. Sami jeszcze nie próbowaliśmy, ale prawdopodobnie będziemy chcieli udać się do Wellington by zagłosować w wyborach na prezydenta RP. Koszt biletu powrotnego z Auckland do Wellington to od $60 – $200 za osobę. Air New Zealand wyszukiwarka lotów House of Travel To chyba najważniejsze elementy, potrzebne do zaplanowania podróży po Nowej Zelandii. My rozkładamy sobie planowanie zwiedzania na małe wycieczki, o tyle mamy łatwiej. Aczkolwiek nasze krótkie wycieczki w dłuższe weekendy staramy się wykorzystać maksymalnie. Droga Rodzino, Przyjaciele i nieznani nam Czytelnicy, jeśli mielibyście jakieś pytania, które chcielibyście byśmy dla Was sprawdzili przed Waszym przyjazdem – dajcie znać! Do zobaczenia latem! 😀
\n \n\n \njak przeprowadzić się do nowej zelandii
W ten właśnie sposób wracam do kieratu i ja. Jeszcze na chwilę, na parę miesięcy, bo bardzo liczę na zmianę zawodową, która to zmiana wreszcie byłaby wyłącznie moją inicjatywą, skrojoną od początku do końca. Jestem pewien, że się uda, bo wizja jest tak wyraźna, jak wyjazd do Nowej Zelandii siedem lat temu.
Jeśli ktokolwiek zastanawia się nad wyjazdem do Nowej Zelandii, pierwszą rzeczą, która trzeba się zainteresować są oczywiście wizy. O ile zdobycie wizy turystycznej nie stanowi najmniejszego problemu, o tyle każda inna wiza to już bardziej skomplikowany proces. Wydaje Wam się, że perypetie z ZUSem czy skarbówką są męczące? Zapraszamy do starć z Urzędem Imigracyjnym 😛 Dopóki nie zaczęliśmy się starać o nowozelandzkie wizy, nie zdawałam sobie sprawy, ile to może kosztować człowieka nerwów. Cokolwiek by nie myśleć o Unii Europejskiej, to brak granic rozpieścił nas, Europejczyków, na maksa. Dopiero po wyjeździe poza kontynent zderzamy się z brutalną rzeczywistością. Wiz uprawniających do wjazdu, pracy czy studiów w Nowej Zelandii jest wiele rodzajów, my mamy doświadczenie tylko z trzema ich typami – Wizą Work and Holiday, Skill Shortage Work Visa i Partner of a Worker Visa i na nich to się skupimy. Resztę można znaleźć na stronie Immigration NZ, która szczerze powiedziawszy – nie jest za bardzo przystępna. Visitor Visa, Visa waiver i NZeTA Jeśli planujecie przyjazd do Nowej Zelandii tylko w celach turystycznych, zdobycie pozwolenia na wjazd nie stanowi żadnego problemu. Polska znajduje się na liście “visa waiver countries”, co oznacza, że można wjechać do NZ za darmo i podróżować po kraju do 3 miesięcy. Jeśli chcielibyście zostać w NZ dłużej, musicie aplikować o wizę turystyczną, co nie jest ani trudne, ani skomplikowane (aplikuje się online), jednak wiąże się z kosztem 200$ i koniecznością wykonania rentgena klatki piersiowej (kolejne 200$). Prostszym i tańszym rozwiązaniem, gdy planujemy dłuższą podróż po Nowej Zelandii, jest po prostu wyskoczenie na kilka dni do Australii czy na Wyspy Pacyfiku (bilety można dostać już za 300$) i powrót do kraju znowu jako “visa waiver”. Od października 2019 wjazd do Nowej Zelandii stanie się droższy i trochę bardziej skomplikowany, ze względu na wprowadzenie opłaty turystycznej. Nie sądzę, żeby sprawiało to jakieś problemy formalne przy przekraczaniu granicy w przyszłości, ale o tym się dopiero przekonamy. Najbardziej istotną zmianą jest konieczność uzupełnienia wniosku online przed przyjazdem, gdzie będziemy musieli podać nasze podstawowe dane i cel wizyty w kraju. NZeTA (czyli elektroniczne pozwolenie na wjazd do NZ) kosztować będzie 9$/12$, razem z nim trzeba będzie opłacić także IVL (international visitor levy) – podatek turystyczny, w kwocie 35$. Zarówno NZeTA jaki i IVL będą ważne przez 2 lata. Jeśli posiadacie jakąkolwiek nowozelandzką wizę (W&H, Tourist Visa etc), nie musicie dodatkowo płacić ani za eTA, ani za IVL. Przed każdym wjazdem na teren NZ otrzymuje się deklarację celną, na której zaznacza się wwożone do Nowej Zelandii rzeczy. Jest tam kilka pozycji takich jak jedzenie, sprzęt sportowy, sprzęt trekkingowy, leki, nasiona itp. Jeśli coś z nich macie, po prostu zaznaczacie “tak”, a urzędnik powie Wam, czy można to wwozić czy nie. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła w polskich mediach paranoja, że “do Nowej Zelandii nie można wwozić żadnego jedzenia!!! Żadnego!!!” (brawo National Geographic za publikowanie takich głupot). Oczywiście jest to bzdura – kategorycznie nie można wwozić żadnych świeżych warzyw i owoców, dużej ilości serów i miodów (na te są limity), świeże mięso czy owoce morza też nie przejdą, za to przetworzone czy głęboko mrożone już tak. Zastanawiacie się pewnie, kto do jasnej cholery wozi kurczaki czy krewety w samolotach pasażerskich? Zapraszamy na lotnisko w Auckland, szczególnie po wylądowaniu samolotu z Fidżi, Samoa czy Tonga – wyspiarze bardzo lubią przywozić do NZ domowe smakołyki 😛 Konserwy, ciastka, czekolada czy pakowane hermetycznie kabanosy – są jak najbardziej na tak 😛 Kiedyś przywieźliśmy z Rarotongi domowej roboty palusami w jednorazowym pudełku – celnik tylko na nie spojrzał, stwierdził, że wygląda na “properly cooked” i pojechało z nami do domu. Dlatego nie ma co panikować (jak trochę my po przyjeździe tutaj 🙂 ) Jeśli zdeklarujecie posiadanie sprzętu trekkingowego, butów, namiotów czy innych gadżetów sportowych, zostaniecie poproszeni o ich pokazanie. Gdy będą się wydawać brudne, pracownik lotniska weźmie je po prostu do wyczyszczenia i dezynfekcji. Chodzi tu głównie o niewwożenie do kraju żadnych obcych bakterii, które mogą zaszkodzić rodzimym gatunkom. Główna zasada – zdeklarujcie wszystko, co macie; celnicy powiedzą Wam, co można wziąć, a co nie. Jeśli nie, nikt Wam nie będzie wlepiał kary, po prostu trafi do kosza. Co innego, gdy będziecie chcieli bawić się w przemytników ;P Z kolei, jeśli będzie Wam dane lecieć lotem krajowym – to już jest w ogóle wolna amerykanka. Tutaj latanie samolotem po kraju to jak u nas jeżdżenie autobusem czy pociągiem (pewnie dlatego, że tych dwóch ostatnich po prostu tu nie ma:P), więc do bagażu podręcznego nie można zabierać tylko takich najbardziej oczywistych niedozwolonych przedmiotów jak nóż czy butla gazowa:P Za to woda, kosmetyki czy litrowa butelka wina jak najbardziej przejdzie. Work and Holiday Visa Od wizy Work and Holiday rozpoczęła się nasza przygoda z Nową Zelandią. Był to nasz kraj “drugiego wyboru” (pół roku wcześniej nie dostaliśmy wizy do Australii), ale tylko dlatego, że wydawało nam się, iż wizę do NZ jeszcze trudniej dostać. Wiza Work&Holiday uprawnia do przebywania oraz pracy w Nowej Zelandii przez rok. Jest jednak haczyk – pracować u jednego pracodawcy można tylko przez 3 miesiące. Ideą wiz Work&Holiday jest – oficjalnie – ułatwienie młodym ludziom podróży po takich krajach, jak Australia czy Nowa Zelandia i umożliwienie im “dorobienia” w trakcie wyjazdu. Tak naprawdę jest to sposób na sprowadzenie sobie taniej siły roboczej do pracy na farmach czy plantacjach ( w NZ są to plantacje kiwi, awokado czy winnice), ponieważ żaden z mieszkańców tych krajów nie ma ochoty tak pracować za takie pieniądze – klasyk 😛 W większości europejskich krajów wizy Work&Holiday są wydawane od ręki każdemu poniżej 30 roku życia. Oczywiście my, Polacy, jak zwykle musimy mieć pod górkę – nie dość, że jest roczny limit wydawanych wiz (100! słownie sto sztuk! na 36 milionowy kraj, gdzie np choćby Czesi mają ich 200), to jeszcze obowiązuje 3-miesięczny limit pracy u jednego pracodawcy (inne narody oczywiście takich limitów nie mają, a jak!). W praktyce oznacza to, że z taką wizą są bardzo małe szanse na znalezienie pracy gdzieś indziej niż w hostelu czy na farmie. Jakie trzeba spełnić warunki, aby otrzymać wizę? Wymagań nie ma zbyt wiele – trzeba mieć mniej niż 30 lat, paszport ważny więcej niż 6 miesięcy, środki na początek pobytu (ok 4000 NZD) i być “zdrowym” (Polacy muszą obowiązkowo dołączyć rentgena klatki piersiowej do aplikacji, bo najwyraźniej masowo umiera się u nas na gruźlice i jesteśmy na nowozelandzkiej liście krajów o wysokim ryzyku). Pikuś, prawda? Schody pojawiają się gdzieś indziej, a właściwie na samiutkim początku – tak jak już wspominaliśmy wcześniej, limit roczny dla Polski to 100 wiz. Oznacza to, że rozchodzą się one w 15 min ( dosłownie, 15 minut ) po otwarciu internetowej strony z aplikacjami (nowa pula wiz jest co roku wypuszczana pod koniec lutego). Poza tym, serwery wtedy padają, bo wszyscy na raz się rzucają, aby jak najszybciej wypełnić formularz (Mówiąc “wszyscy” mam na myśli przynajmniej z 200-300 osób). Formularz aplikacyjny ma kilka stron, w których trzeba podać swoje podstawowe dane i odpowiedzieć na pytania w stylu “jesteś zdrowy? czy jesteś kryminalistą?”. Jak dokładnie wygląda każda z tych stron możecie podglądnąć na stronie 4evermoments. Jak nam udało się wyklikać 2 spośród 100? Miesiąc przed otwarciem polskiej aplikacji założyliśmy konta na nowozelandzkiej stronie urzędu imigracyjnego i ćwiczyliśmy wypełnianie formularza aplikacyjnego dla jednego z krajów, który nie ma limitów wizowych (jak np Holandia czy Kanada), kasując aplikację, gdy dochodziliśmy do strony z płatnością. Każdy z podpunktów znaliśmy na pamięć, poza tym wypełnienia pól były “zapamiętane” na naszych komputerach. Przed właściwą aplikacją mieliśmy za sobą z ok 50 treningowych “przeklikań” aplikacji, potrafiliśmy to zrobić z zamkniętymi oczami w mniej niż 2 minuty. Podczas właściwej aplikacji serwery były jednak tak obciążone, że zajęło nam to ponad 15 minut – ja byłam już pewna, że po całej zabawie, jednak szczęście nam obojgu dopisało:) Sama wiza aktualnie kosztuje 245NZD ( ok 600 zł). Do tego trzeba doliczyć koszt rentgena, który w Polsce można wykonać tylko w dwóch placówkach, zatwierdzonych przez nowozelandzki rząd – w Warszawie (140 zł) i w Krakowie (250 zł). Różnica w cenie jest znaczna, ale też różni się znacznie poziom usługi 😉 Jeśli macie dużo czasu i liczycie każdy grosz – udajecie się do Warszawy, gdzie trzeba pobujać się między dwoma ośrodkami publicznej opieki zdrowotnej (a wiadomo jak to w Polsce wygląda…:P). W Krakowie rentgena prywatnie organizuje Nowozelandczyk, więc wszystko jest szybko, gładko i sprawnie, do tego można ogarnąć to w sobotę – dlatego też kosztuje dwa razy tyle. Ja robiłam badania w Krakowie, Kuba swojego rentgena załatwiał w Dublinie, właściwie w tej samej cenie. Koszty może wydają się spore, ale to naprawdę nic w porównaniu z innymi wizami tego typu (mam tu na myśli australijskie W&H, przez które też mieliśmy nieprzyjemność przebrnąć:P). Poza tym, zwrócą się po choćby miesiącu pracy w Nowej Zelandii. Plus jest taki, że tak naprawdę nie ponosi się żadnych kosztów do momentu, kiedy praktycznie macie pewność, że wizę dostaniecie. (no chyba, że macie gruźlice :P) Złą informacją ( albo i dobrą, wszystko zależy od tego jak dobrymi domowymi informatykami jesteście) jest to, że już podczas naszej rekrutacji ludzie wymyślali makra/programy, które wypełniały aplikacje za nich. Pewnie teraz krąży ich tyle, że już wszyscy tak wypełniają ten wniosek i ręczni “klikacze” pozostają bez szans:) Edit: podczas naszej lutowej objazdówki po Wyspie Południowej spotkaliśmy kilka osób z poprzedniej edycji W&H (2018 roku) i potwierdziły one, że wciąż można klikać:P Jeśli jesteście zainteresowani aplikacją na W&H w Nowej Zelandii, odsyłamy do oficjalnej strony Nowozelandzkiego Urzędu Imigracyjnego , po dokładniejsze informacje odsyłam na stronę 4evermoments, bo po co pisać dwa razy to samo 🙂 Poza tym, co roku pod ich postem w komentarzach odbywa się gorąca dyskusja ludzi aktualnie ubiegających się o wizę. Poniżej krótkie podsumowanie Wizy Work&Holiday do Nowej Zelandii Kryteria: mniej niż 30 lat trzeba być w dobrym zdrowiu (czyli nie mieć gruźlicy i mieć “czysty” rentgen ) teoretycznie posiadać 4200$ (nam nikt tego nie sprawdzał) bilet powrotny albo środki na powrót (o bilet nikt nie pyta, środki tak jak wyżej ) teoretycznie w wymaganiach jest posiadanie ubezpieczenia medycznego, nikt o nie nie pyta Proces wizowy wypełnienie aplikacji online na stronie immigration i zapłacenie opłaty wizowej ( jeśli podczas aplikacji dotrzecie do strony z płatnością i uda wam się zapłacić, wizę, po spełnieniu reszty formalności, macie zaklepaną; jeśli się spóźniliście i wiz już nie ma, strona z płatnością się nie wyświetli) czekacie na e-mail od NZ immigration, z waszym numerem klienta (potrzebny później u lekarza) umawiacie się na wizytę lekarską w Krakowie bądź w Warszawie, u lekarza wypełniacie Chest X-Ray Certificate. Lekarz założy Wam konto w E-medical, systemie online urzędu imigracyjnego, badania zostają przesłane automatycznie. Od lekarza otrzymujecie numer NZER, który mailem trzeba wysłać do waszego opiekuna imigracyjnego ( od którego otrzymaliście pierwszy e-mail) Et voila! Po 2 tygodniach wiza jest wasza, można jechać zbierać awokado 😉 Nowa pula wiz work&holiday dla Polaków otwiera się w lutym 2020 – jeśli ktoś jest przed 30-stką (a to już bardzo niewielka rzesza naszych znajomych ;D) to zakasywać rękawy i aplikować! Warto pomieszkać w tym kraju choć na chwilę, żeby zobaczyć jaki jest piękny i na własnej skórze przekonać się, jak może być denerwujący;) Long Term Skill Shortage List Work Visa Po przyjeździe do Nowej Zelandii na wizie Work and Holiday Kuba nie miał żadnych problemów ze znalezieniem pracy, ja miałam trochę ograniczone pole manewru i pracy w zawodzie nie dostałam (3-miesięczny okres pracy był zawsze przeszkodą), ale z “jakąkolwiek” pracą biurową nie było problemu. Podczas studiów nasłuchaliśmy się wiele razy o tym, jak to Australia i Nowa Zelandia to raje dla geodetów (w odróżnieniu od Polski), jednak wiecie jak to jest – ludzie rożne rzeczy opowiadają, nie do końca zawsze warto w to wierzyć, dopóki się samemu nie zweryfikuje. My zweryfikowaliśmy i możemy oświadczyć, że to w 100% prawda:P Geodeci i inżynierowie w tym kraju mają ogromne wzięcie, Kuba po tygodniu w NZ miał 3 oferty pracy, jego pracodawca od razu wyraził gotowość do wsparcia go w aplikowaniu o wizę pracowniczą. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy, że zostaniemy trochę dłużej w NZ niż początkowo było to zaplanowane i rozpoczęliśmy proces aplikacji. Kuba zaaplikował o Long Term Skill Shortage List Work Visa. Jest to wiza dla osób, które posiadają już ofertę pracy od nowozelandzkiego pracodawcy, co w większości przypadków równoznaczne jest z tym, że przebywacie w Nowej Zelandii. Nowozelandczycy mają duże opory przed zatrudnianiem ludzi na odległość. Kuba wysyłał sporo CV jeszcze z Polski, bez odpowiedzi. Tak jak wspominałam wcześniej, na miejscu po tygodniu miał 3 oferty pracy. ( co nie znaczy, że się nie da tego załatwić na odległość, czytaliśmy w internetach tez o takich historiach 🙂 na pewno warto próbować). Poza tym, wasz zawód musi znajdować się na liście Long term skill shortage. Lista jest aktualizowana co roku, a ponieważ z roku na rok Nowa Zelandia zaostrza przepisy imigracyjne, lista ta staje się tez coraz krótsza. Jeszcze w 2017 roku był na niej dzisiaj już go nie znajdziecie. Oferta pracy w zawodzie z listy “Essential Skills” to podstawa, od której zaczynamy proces aplikacji i całą papierologię. Dokumenty, które będą Wam potrzebne do aplikowania ( oprócz wypełnionego wniosku;) ) kopia paszportu health check – pełne badania zdrowotne (z prześwietleniem), które kosztują ok 300 NZD. Jeśli posiadacie X-ray z aplikacji o poprzednią wizę (jakąkolwiek nowozelandzką), nie starszy niż rok, możecie go użyć i oszczędzi wam to wydatku 100$. Jeśli robicie badania w Nowej Zelandii, macie mnóstwo ośrodków do wyboru. W Polsce będzie to znowu Kraków albo Warszawa. Listę placówek można sprawdzić tu. W Nowej Zelandii znalezienie wolnego terminu na badania nie powinno zająć więcej niż 2-3 dni. zaświadczenie o niekaralności z każdego kraju, w którym mieszkaliście dłużej niż rok ( w Polsce można to bardzo prosto załatwić przez e-puap, a potem przetłumaczyć online. Kuba w Irlandii mieszkał 11 miesięcy i kilka dni, także dzięki takiej luce w prawie nie musiał się użerać z irlandzkim systemem ;D) nowozelandzka umowa o pracę na pełen etat oraz aplikację uzupełnioną przez waszego pracodawcę. Musi on wykazać w niej, że próbował zatrudnić wcześniej Nowozelandczyka na tę pozycję. U Kuby nie stanowiło to problemu, bo naprawdę ogłoszenie o pracę wisiało przez kilka miesięcy na Seek’u. kopie dyplomu studiów po angielsku, poświadczającą odpowiednie kwalifikacje w zawodzie. Ten punkt dla większości nie powinien stanowić problemu, ponieważ Nowa Zelandia akceptuje większość dyplomów polskich uczelni… większość… Pełną listę możecie znaleźć tutaj, tak się składa, że jest tam np. Uniwersytet Zielonogórski czy Katolicki Uniwersytet Lubelski, ale AGH-u na niej nie ma:P jeśli zaliczacie się do grona tych AGH-owych (czy innych) nie-szczęśliwców, wasza aplikacja wydłuży się o kolejny miesiąc i zdrożeje o 700$, ponieważ będziecie musieli akredytować swój dyplom w New Zealand Qualifications Agency. poświadczenie poprzedniego doświadczenia zawodowego, czyli świadectwo pracy po angielsku bądź rekomendacje od poprzedniego pracodawcy jeśli wasz zawód znajduje się na liście nowozelandzkich zawodów wymagających rejestracji, poświadczenie jej uzyskania O wizę “Long Term Skill Shortage” można zaaplikować online (co dużo ułatwia). Obecnie wiza kosztuje 645 NZD, ale z roku na rok będą one prawdopodobnie drożeć (znowu, zaostrzanie polityki imigracyjnej ). Na rozpatrzenie wniosku czeka się 2-3 miesiące, na stronie są podane ramy czasowe, w jakich większość wniosków jest rozpatrywana. Nie łudźcie się, jeśli jest napisane, że jest to 90 dni, wasza wiza zostanie rozpatrzona w 90 dni albo dłużej, na pewno nie wcześniej 😛 Wiza zostaje przyznana na 30 miesięcy, później możecie aplikować o tymczasową rezydenturę w Nowej Zelandii bądź o kolejną wizę pracowniczą. Kuba posiadając ten rodzaj wizy mógł pracować tylko i wyłącznie dla pracodawcy, który podany był we wniosku. Partner of a Worker Work Visa Jeśli nie macie tyle szczęścia i waszego zawodu nie ma na liście “essential skills”, można podpiąć się pod wizę kogoś, kto takie szczęście ma 😉 Moja wiza została wydana na podstawie “partnerstwa” z Kuba, które musi spełniać wymogi “Genuine and stable relationship”. Dobra wiadomość jest taka, ze wcale nie potrzebne jest do tego świadectwo ślubu. Nowa Zelandia jest pod tym względem bardzo liberalna, nawet nasza pani premier żyje w związku na kocią łapę ze swoim partnerem 😉 Co więcej, samo świadectwo ślubu nie jest wystarczającym dowodem dla Nowozelandczyków, że jesteście “stable” i “genuine”. Moja aplikacja wizowa, oprócz podstaw administracyjnych jak wysłanie kopii paszportu, health checku i zaświadczenia o niekaralności, opierała się na udowodnieniu tego, że z Kubą jesteśmy naprawdę parą forever and ever 🙂 Tak na logikę, nie powinien być to zbyt wielki problem… oj,w jakim wielkim byłam błędzie tak myśląc …:P Aby udowodnić swoje partnerstwo, musicie opisać historie swojego związku i przedstawić dokumenty w 5 kategoriach. Wszystkie dokumenty muszą być oczywiście po angielsku, przetłumaczone prze tłumacza przysięgłęgo, więc kombinowaliśmy jak mogliśmy, aby załączać jak najmniej polskich papierów i korzystać z tych oryginalnie angielskich. Evidence of shared residence – czyli umowa najmu mieszkania, wspólne rachunki za prąd itp. Nie tłumaczyliśmy polskiej umowy wynajmu mieszkania (dajcież spokój, 10 stron!), za to dołączyliśmy list od rodziców Kuby, że mieszkaliśmy u nich w mieszkaniu. Ponieważ mieszkaliśmy osobno przez rok, gdy Kuba był w Irlandii, musieliśmy wyjaśnić, dlaczego taka sytuacja miała miejsce i udowodnić, że się odwiedzaliśmy i nasz związek zachował ciągłość. (Dołączaliśmy bilety lotnicze, dobrze ze Ryanairek wystawia je po angielsku 😉 ). Immigration bardzo lubi też koperty zaadresowane do Was obojga, pod wspólnym adresem – czyli pocztówki czy paczki, mogą też być dokumenty online razem z adresem (np. rezerwacje nowozelandzkich chatek górskich) Financial interdependence – nowozelandzkie immigration za jedyny prawilny dowód wspólnych finansów uznaje wspólne konto w nowozelandzkim banku oraz wspólny majątek (np. auto), więc gdy ich nie ma, jest trochę pod górkę (ale się da). My załączaliśmy naszą wspólną kartę kredytową, poza tym robiłam zestawienie wyciągów z mojego konta wraz z biletami czy paragonami, pokazując, że płaciłam za jakieś rzeczy Kuby i vice versa. Jako potwierdzenie, że kupiliśmy razem samochód (zarejstrowany tylko na Kubę) wysłaliśmy e-mail od jego poprzedniego właściciela, który potwierdzał, że wspólnie przekazaliśmy mu gotówkę. Time spent together/public recognition/family support – w tej sekcji głównie zdjęcia, bilety lotnicze i listy od przyjaciół i rodziny, potwierdzające jaką jesteście wspaniałą i słitaśną parą. Dużo zdjęć i listów. Communication and maintenance of the relationship – czyli listy, rozmowy, maile, czaty itp. Była to najbardziej problematyczna część, ponieważ – jak już wspominałam – wszystko musi być po angielsku, a my jeszcze nie zapomnieliśmy ojczystego języka i porozumiewamy się miedzy sobą po polsku. Już widzę, ile by kosztowało tłumaczenie głupawych rozmów What’s appowych 😛 Całe szczęście udało nam się to obejść. Napisałam obszerne wytłumaczenie, jak to Kuba nie ma Facebooka ani innych social mediów oraz że głównie rozmawiamy ze sobą przez telefon. Załączyłam screeny historii połączeń telefonicznych ( po przełączeniu telefonu na inglisz, of kors), historii telefonicznych rozmów what’s appowych oraz kilka pustych maili z rożnymi datami, w których tylko przesyłaliśmy miedzy sobą załączniki. koszt tłumacza – 0 zł, Przeszło 😀 Moja lista nie wyglądała aż tak obszernie podczas oryginalnego, pierwszego składania dokumentów. Założyłam wtedy, że nowozelandzkie Immigration, jako urząd, interesują tylko oficjalne, urzędowe dokumenty. Załączyłam więc umowy, konta bankowe i parę zdjęć. Błąd. Immigration kocha listy. Im więcej listów tym lepiej, a już najlepiej jeśli są od Nowozelandczyków. Po miesiącu od wysłania dokumentów ( w formie papierowej, wtedy jeszcze nie było opcji na złożenie wniosku o tego typu wizę online) dostałam informację, ze muszę uzupełnić aplikację, bo nie do końca wierzą mi, ze jestem dziewczyną Kuby od 5 lat. Wtedy to właśnie zaczęłam kompletować cała głupawą papierologię, screeny z historii, wyciągi z kont, listy od drużyny piłkarskiej Kuby jak to jestem na każdym meczu (no nie do końca…:P) i naszych znajomych z Polski ( dzięki Agata;) ). Całe szczęście, że dodatkowe dokumenty mogłam wysyłać już online – ostatecznie moja aplikacja miała 30 załączników, czasem ponad 10-20 stronicowych, więc chyba bym zbankrutowała przy ich drukowaniu 😉 Nie musiałam tez oszczędzać się z załączaniem wspólnych zdjęć ( a wiecie, tych trochę mamy:P) Gdy ja składałam wniosek o wizę, była ona jeszcze w wersji papierowej, wbijana do paszportu. Jest to duże utrudnienie, bo tak naprawdę przez 3 miesiące mój paszport, jedyny ważny dokument w Nowej Zelandii, znajdował się w urzędzie imigracyjnym. Nie mogłam wyjechać z NZ, a co gorsza kupić alkoholu w sklepie!!! 😛 (w NZ jest bardzo restrykcyjna polityka dot. sprzedaży alkoholu, a legitymować się można tylko nowozelandzkimi dokumentami bądź paszportem). Całe szczęście to się już zmieniło, wniosek składa się online. Obecnie moja wiza kosztuje 495$. Czeka się na nią także około 2-3 miesięcy (ja wniosek składałam w listopadzie, wiza przyznana w lutym) Wiza wydawana jest na taki sam okres jak wiza partnera (30 miesięcy). Jest ona w zasadzie lepsza niż wiza Kuby – ja mogę zmieniać pracę, ile chcę oraz pracować w jakimkolwiek zawodzie, natomiast Kuba musi być geodetą w firmie, dla której wizę dostał (można ją przepisać na innego pracodawce za opłatą, ale tak czy siak – może pracować tylko i wyłącznie jako geodeta) Plusem obu wiz – zarówno mojej, jak i Kuby – jest to, ze jesteśmy objęci państwowa opieka medyczna tak jak Nowozelandczycy. Szału nie ma, bo tutaj państwowa opieka jest bardzo podstawowa, ale zawsze nie trzeba się o to martwić. A następny krok? Po 2 latach przebywania na work visa można aplikować o tymczasowa rezydencje, natomiast po kolejnych 2 latach o rezydencje stalą, ale na razie te udręki nas ominą… 😉 Wszystko to może wydawać się trochę skomplikowane, ale naprawdę można bez problemu ogarnąć samemu, bez wydawania pieniędzy na agentów imigracyjnych. Urząd Imigracyjny też nie jest taki straszny – jeśli się pomylicie bądź zapomnicie czegoś dołączyć, zawsze można się z nimi skontaktować i poprawić/dosłać. Gdy ja musiałam uzupełniać moją aplikację wizową, dostałam na to tydzień. Jako że akurat byliśmy na wakacjach, napisałam do Urzędu o przesunięcie tego deadline’u – udało się to bez problemu. Niestety prawdą jest też, że ludzie tam pracujący nie mają wiedzy wykraczającej poza to, co napisane jest na stronie. Jeśli więc macie jakiś specyficzny i bardziej skomplikowany problem z Waszą aplikacją, niestety nie macie co liczyć na rzetelną informację. Moje pierwsze starcie z “Customer Service” w NZ Immigration miało miejsce jeszcze z Polski, gdy nie byłam w stanie wydrukować mojej wizy z systemu online. Z moją wizową opiekunką wymieniłam kilkanaście maili, w których ja pisałam, że nie mogę tego zrobić, a ona że powinnam wejść na swoją stronę i tam będzie. I tak w koło Macieju. Dopiero po wysłaniu jej maila z 10 print-screenami z każdego kroku w końcu zaakceptowała fakt, że naprawdę nie mam tej wizy w systemie i wysłała mi ją mailem. ( Po przylocie do NZ sama trafiłam do Customer Service jednej z nowozelandzkich firm i widząc od środka, kto tam pracuje i jak to funkcjonuje, ta sytuacja w ogóle mnie nie dziwi ;D ). Podobna sytuacja miała miejsce, gdy próbowałam się dopytać o to, kto jest moim pracodawcą (z perspektywy ograniczeń wizy “W&H”) – agencja pracy czy firma, dla której pracuję. Po pierwszym telefonie do Urzędu usłyszałam, że agencja; po drugim, że firma; po trzecim, że oboje 😀 (dla zainteresowanych, pierwsza odpowiedź jest poprawna, zweryfikowane przez agencyjnych prawników) Zdobycie wizy do Nowej Zelandii jest czasochłonnym i drogim procesem, nie jest to też najprzyjemniejsze ani najłatwiejsze zadanie. Dlatego przed podjęciem decyzji o przeprowadzce warto zapoznać się ze wszystkimi aspektami emigracji (kosztami życia, zarobkami, itp.), a jeśli jest tylko taka możliwość przeprowadzić emigrację testową na wizie Work&Holiday 🙂 My nie żałujemy ani trochę tych dwóch lat spędzonych w Nowej Zelandii, jednak wiemy też już, że życie tam ma wiele minusów. Czy wrócimy do NZ? Może… Póki co toczymy nowe bitwy, z australijskim Urzędem Imigracyjnym 🙂
\n\n \n \n\n jak przeprowadzić się do nowej zelandii
Uznawany jest za najbardziej spektakularny szlak w Nowej Zelandii. Leży w Parku Narodowym Tongariro (znanym z „Władcy pierścienia” jako Mordorl; to tu zmierzał Frodo). Trasa liczy 19,4 kilometra, a wśród atrakcji trzeba wymienić: wspinaczkę na ponad 2000 metrów, wulkany (w tym aktywny Ngauruhoe), szmaragdowe jeziora (jedno
Jak podróżować po Nowej Zelandii? Kamper vs. samochód osobowy W Nowej Zelandii spędziliśmy 3 tygodnie, zwiedzając jej najpiękniejsze rejony (Nowa Zelandia na własną rękę – budżet i gotowy plan podróży). Zanim jednak rozpoczęliśmy naszą przygodę, przekopaliśmy setki stron w poszukiwaniu informacji na temat najlepszego środka transportu. Opinie były podzielone, a nas bardzo kusiło wypożyczenie kampera… Koniec końców i na korzyść dla naszego portfela, zdecydowaliśmy się na osobówkę. Wiemy jednak jak ciężko znaleźć rzetelne informacje na ten temat, więc postanowiliśmy zrobić dla Ciebie symulację – kamper kontra osobówka! Zanim zaczniesz czytać wiedz, że: wyszukane ceny dotyczą terminu od do czyli dokładnie ten sam termin, w którym my odwiedziliśmy Nową Zelandię w 2018 roku. Dlaczego? Z jednej strony kończy się lato i sezon turystyczny, a pogoda nadal jest przyjemna i pozwalająca na poznanie każdego zakamarka Nowej Zelandii. Z drugiej – możemy podzielić się z Tobą naszymi własnymi kosztami jedzenia, noclegów etc., które mogłyby kształtować się zupełnie inaczej w innym terminie mimo że sami zdecydowaliśmy się na wynajem samochodu osobowego, opisujemy również jak wygląda wynajem kampera. Przed podjęciem decyzji zebraliśmy mnóstwo informacji, dzięki czemu mogliśmy wybrać najlepszą (tj. najtańszą) dla nas opcję ceny mogą się różnić w zależności od terminu, samochodu, wypożyczalni. W momencie pisania tego posta były to najkorzystniejsze cenowo oferty, jakie udało nam się znaleźć do rezerwacji wszystkich samochodów doliczaliśmy ubezpieczenie full cover (około 20-30 NZD za dzień), które wg nas jest konieczne Jakie mamy opcje noclegów w Nowej Zelandii? Zaraz, zaraz… Czy nie miał być to post o wypożyczeniu samochodu? Otóż jedną z pierwszych kwestii, którą musisz wziąć pod uwagę, zanim wybierzesz środek transportu, to to gdzie i w jakich warunkach chciałbyś spać. Wybór kampera częściowo eliminuje problem noclegów, ale niekoniecznie jest tańsze od spania pod namiotem i jazdy małą osobówką! Do wyboru masz: Kempingi należące do DOC ( ) – najtańsza opcja noclegu dla tych, którzy nie mają problemów ze spaniem pod namiotem i brakiem wygód. Kempingi DOC oferują podstawową infrastrukturę: łazienki, prysznice (czasami z ciepłą wodą) i miejsce, gdzie można sobie ugotować posiłek. Ceny wahają się w granicach 10 -15 NZD za osobę, a w niektórych miejscach możliwe jest spanie za darmo Podstawowy kemping DOC – brak prysznica, dostęp do prostej toalety Campgrounds i Holiday Parks – nieco droższe, ale z o wiele lepiej rozbudowaną infrastrukturą niż kempingi DOC. W Holiday Parks znajdziemy wszystko – począwszy od toalet, pralni i suszarni, pokojów wspólnych z telewizorem i grami, kończąc na basenach termalnych i w pełni wyposażonych kuchniach… My w głównej mierze korzystaliśmy właśnie z pól namiotowych w Holiday Parks i szczerze możemy polecić tę opcję. Ceny są trochę wyższe – od 15 NZD w górę za osobę, ale jakość naprawdę jest świetna! Cena za domki 4- osobowe to około 90 NZD za domek jeśli szukasz miejsc kempingowych z gwarancją jakości i niesamowitych widoków, to zerknij na stronę Top 10 Holiday Parks. Znajdziesz tam miejsca z różnej półki cenowej W pełni wyposażony kemping z dostępem do kuchni i łazienki Hostele – opcja zdecydowanie najdroższa. Za miejsce w pokoju wieloosobowym trzeba liczyć od 25 NZD w górę! Freedom Camping/ nocowanie na dziko – jedną z najczęściej powtarzanych bzdur jest, że w Nowej Zelandii można postawić namiot, gdzie nam się żywnie podoba. Nie jest to prawda, a za takie zachowanie grożą ultra wysokie kary. Nie oznacza to jednak, że freedom camping jest zupełnie niemożliwy. Jest możliwe nocowanie w miejscach udostępnionych przez DOC, które NIE są parkami krajobrazowymi lub narodowymi. Ponadto nasz samochód musi posiadać certyfikat samowystarczalności (self-contained certificate). Informacje o tym, gdzie freedom camping jest zabroniony znajdziesz na tej stronie: Freedom Camping in New Zealand Couch Surfing – inną formą noclegów jest couch surfing. Jest to portal, gdzie ludzie z całego świata oferują przysłowiową kanapę w zamian za możliwość poznania innej kultury, wspólnego spędzenia czasu czy zawarcia fajnych znajomości. Sami z tej opcji nie korzystaliśmy, ponieważ podróżowaliśmy we czwórkę, ale czytaliśmy, że w Nowej Zelandii świetnie się sprawdza! 🙂 UWAGA! Jeżdżąc kamperem samowystarczalnym musisz co kilka dni opróżniać nieczystości – wówczas nocleg na kempingu jest konieczny. Wynajem samochodu osobowego – koszty Przechodząc do konkretów. Podczas wypożyczania samochodu istotne są dwie rzeczy: kiedy to zrobimy i na kiedy. Im wcześniej rezerwujemy samochód, tym większą mamy szansę na tańszy model i upolowanie ciekawej promocji. W sezonie (listopad – marzec) wcześniejsza rezerwacja jest wręcz konieczna. My nasz samochód zarezerwowaliśmy z 1,5 miesięcznym wyprzedzeniem. Przed wyborem auta, porównaliśmy ceny wszystkich popularnych wypożyczalni, takich jak: Juicy Rentals Ezi Car Rental Avis Car Rental Go Rentals Apex Car Rentals Hertz Car Rental Budget Car Rental Europcar Ostatecznie zdecydowaliśmy się na wypożyczalnię Apex Car Rentals, ponieważ: nie wymagali posiadania karty kredytowej nie wymagali pozostawienia depozytu oferowali ubezpieczenie „zero excess”, czyli w przypadku wypadku nie ponosilibyśmy żadnych kosztów naprawy samochodu oferowali darmowy transport z i na lotnisko nie pobierali opłat za płatność kartą nie pobierali opłat za zarejestrowanie drugiego kierowcy w gratisie otrzymaliśmy bilety na prom samochodowe (oprócz tego każdy pasażer musi kupić bilet dla siebie – w Apex to koszt rzędu 69 NZD za osobę) Wybraliśmy model samochodu Nissan Tiida z racji tego, że podróżowaliśmy we czwórkę i potrzebowaliśmy nieco więcej miejsca na bagaże (namioty i jedzenie – gotowaliśmy sobie sami). Tildunia (standardowo – nadaliśmy jej nowe imię) sprawdziła się naprawdę super! może się zdarzyć, że mimo zamawiania samochodu konkretnej marki, otrzymamy inny – podobny. Już podczas rezerwacji otrzymujemy informację, że będzie to „Nissan Tiida or similar” w niektórych wypożyczalniach za odbiór samochodu w godzinach nocnych/ wieczornych naliczają dodatkową opłatę Samochód z pełnym ubezpieczeniem wypożyczyliśmy na 3 tygodnie za 1328 NZD. Dodatkowe opłaty, jakie musieliśmy uiścić to 69 NZD za osobę za przeprawę promową Sprawdziliśmy ceny na przyszły rok i wychodzi jeszcze taniej! Dla porównania – ceny w niskim sezonie (maj -przełom nowozelandzkiej jesieni i zimy) Wynajem kampera (max 4 osoby) – koszty Aby podjąć dobrą = najoszczędniejszą decyzję, jaki pojazd wynająć, przekopaliśmy również mnóstwo stron wypożyczalni campervanów i kamperów – udało nam się znaleźć kilka samochodów, które pomieściłyby 4 osoby. Najczęściej układ noclegów wówczas wyglądał tak, że podwójne łóżko było w tyle samochodu i dodatkowo na dachu umieszczony był rozkładany namiot dla kolejnych dwóch osób. Zwracaliśmy również uwagę, aby kamper był samowystarczalny (certyfikat self-contained), abyśmy mieli możliwość korzystania z darmowych noclegów. Wypożyczalnie kamperów, z których porównywaliśmy ceny: Jucy Rentals Escape Campervans Mad Campers Hugo Rentals Wicked Campers – mają świetny design! Najtańszy, samowystarczalny kamper, który oferuje nocleg dla 4 osób, znaleźliśmy na Jucy Rentals. Cena wynajmu kampera (Toyota Hiace) z pełnym ubezpieczeniem to 3 709 NZD za 3 tygodnie. Dla porównania – cena poza sezonem Absolutnym hitem cenowym okazały się kampery z firmy Hugo Rentals. Natomiast nie są to kampery self-contained, więc należy doliczyć koszty kempingu od czasu do czasu. Kampery te też są dość stare i bardzo prowizoryczne, ale za to ich cena jest naprawdę super – 1834 NZD i to w sezonie! Wynajem kampera (2 – 3 osoby) – koszty Jeśli jednak interesuje Cię wynajem mniejszego kampera i podróżujesz w parze, to również mamy coś dla Ciebie! 🙂 Najtańszy, samowystarczalny kamper, który oferuje nocleg dla 2 osób (a nawet 3), znaleźliśmy na Escape Campervans: model Nissan Caravan. Cena za wynajem z pełnym ubezpieczeniem to 3364 NZD za 3 tygodnie. Dla porównania – cena poza sezonem Benzyna – koszt Oczywiste jest, że inaczej wygląda spalanie benzyny w małym samochodzie, a inaczej w kamperze. I te różnice mogą wynosić nawet 50%! Podczas naszej podróży po Nowej Zelandii pokonaliśmy prawie 5 000 km. Benzyna wyniosła nas 622,5 NZD. Jak więc wyliczyć mniej więcej koszt paliwa? My zrobiliśmy to najprostszym na świecie sposobem i sprawdziło nam się idealnie! sprawdziliśmy ile wynosi spalanie naszego samochodu mniej więcej oszacowaliśmy ilość kilometrów, które zamierzamy przejechać sprawdziliśmy cenę benzyny w Nowej Zelandii, która wynosi około 2 NZD za litr Chcąc sprawdzić, jakie byłyby różnice pomiędzy osobówką, a kamperem policzyliśmy, że: Samochód osobowy Nissan Tiida spala średnio 7 litrów na 100 km. Za pokonanie 5 000 km zapłaciliśmy: 622,5 NZD (czyli trochę mniej niż planowaliśmy!) Kamper Toyota Hiace (4 osoby) spala około 12 litrów na 100 km. Za pokonanie 5 000 km zapłacilibyśmy: 1 200 NZD Kamper Nissan Caravan (2-3osoby) spala około 11 litrów na 100 km. Za pokonanie 5 000 km zapłacilibyśmy: 1 100 NZD Ukryte koszta oraz na co uważać podczas wynajmu samochodu w Nowej Zelandii? Przede wszystkim, zanim zdecydujesz się na wybór konkretnej wypożyczalni sprawdź, czy niska cena wynajmu samochodu nie jest związana z innymi, sprytnie ukrytymi opłatami! Jak one wyglądają? opłata za drugiego kierowcę – nawet 12 NZD za dzień! dodatkowa opłata za kierowcę poniżej 25 roku życia! opłata za zwrot samochodu w innej lokalizacji dodatkowo płatne opcje jak GPS – my korzystaliśmy z oraz (koniecznie wcześniej pobierz mapy offline!) kruczki w ubezpieczeniu full cover – np. często ubezpieczenie nie pokrywa zniszczonego dachu w kamperze, co czasem się zdarza, pękniętej szyby, przebitej opony etc. Warto bardzo dokładnie przeczytać warunki! depozyt – jeśli np. samochód ulegnie zniszczeniu, to będziemy zobowiązani pokryć koszty naprawy np. do 500 NZD. Zero Excess nas z tego uwalnia bilety na przeprawę promową za samochód i za każdego pasażera jeśli odbieramy samochód zatankowany do pełna, to musimy oddać go również zatankowanego do pełna – w innym przypadku zostanie naliczona dopłata za tankowanie po niekorzystnej cenie! Ufff! Podsumowując… Aby wszystko ładnie podsumować, umieściliśmy kwoty w tabeli. JEDZENIE: z racji tego, że nie jadaliśmy w restauracjach i ceny takich posiłków bardzo ciężko nam oszacować, uwzględniliśmy jedynie opcję samodzielnego gotowania ze sporadycznym wyskokiem do knajpki – czyli dokładnie tyle, ile wyniosło nas jedzenie podczas naszego 3-tygodniowego road tripa NOCLEG: w tabeli uwzględniliśmy średnią kwotę za miejsce w pokoju wieloosobowym. Ceny za pokoje dwuosobowe oscylują w granicach 40 USD wzwyż za osobę. DODATKOWE OPŁATY: nie uwzględniliśmy opłat za prom – w zależności od wypożyczalni, na którą się zdecydujemy kwoty te będą się różnić lub otrzymamy je jako gratis. Porównanie kosztów wynajmu samochodu osobowego i kampera, z uwzględnieniem noclegów pod namiotami samochód osobowy (2 osoby)samochód osobowy (4 osoby)kamper samowystarczalny (2 osoby)kamper samowystarczalny (4 osoby) KOSZT WYNAJMU (ubezpieczenie full cover, bez wliczonych biletów na prom)1225122533643709 KEMPINGI755,51511245 (co 3 dni nocleg na kempingu i opróżnianie nieczystości)490 (co 3 dni nocleg na kempingu i opróżnianie nieczystości) SAMODZIELNE GOTOWANIE75215047521504 BENZYNA (trasa około 5 000 km)622,5622,511001200 Średni koszt na osobę (NZD)1677,512152730,51725 Porównanie kosztów wynajmu samochodu osobowego i kampera, z uwzględnieniem noclegów w hostelach (pokoje wieloosobowe) samochód osobowy (2 osoby)samochód osobowy (4 osoby)kamper samowystarczalny (2 osoby)kamper samowystarczalny (4 osoby) KOSZT WYNAJMU (ubezpieczenie full cover, bez wliczonych biletów na prom)1225122533643709 HOSTELE (średnio 25 NZD za miejsce w dormitorium)10502010245 (co 3 dni nocleg na kempingu i opróżnianie nieczystości)490 (co 3 dni nocleg na kempingu i opróżnianie nieczystości) SAMODZIELNE GOTOWANIE75215047521504 BENZYNA (trasa około 5 000 km)622,5622,511001200 Średni koszt na osobę (NZD)182513402730,51725 Jak widzisz – my zdecydowaliśmy się na możliwie najtańszą opcję, czyli dla naszej czwórki wybraliśmy samochód osobowy, gotowaliśmy sobie sami, spaliśmy pod namiotem i było naprawdę wspaniale! Mamy nadzieję, że pomogliśmy Ci w podjęciu decyzji! Koniecznie daj znać w komentarzu na co Ty się zdecydowałeś! Pozdrawiamy, Justyna i Tomek Nie zapomnij również odwiedzić nasz kanał na YouTube!
Oczywiście kampania „Share A Coke” nie została uruchomiona wyłącznie w USA. Kampania, jedna z najsłynniejszych kampanii reklamowych w najnowszej historii, rozpoczęła się pod koniec 2011 roku w Australii i Nowej Zelandii, a jej sukces przekonał markę, że reklama była warta powielania w innych częściach świata.
Wybierając Nowa Zelandię za cel swojej podróży nie musimy zastanawiać się nad terminem wyjazdu, gdyż jest to na tyle egzotyczna kraina, że w ciągu całego roku w ogóle nie traci na atrakcyjności i zawsze stanowi synonim dobrego urlopu. Wycieczka do Nowej Zelandii to niecodzienna sposobność, by uwolnić się od zwyczajnej szarości miejskiego molochu. Czas rzucić się w wir przygody i dać się porwać wszystkim szalonym atrakcjom jakie przygotowały dla nas wyspy! Wybierając opcję wczasów w Nowej Zelandii, już w samolocie poczujemy dreszczyk prawdziwych emocji, mianowicie widok jaki ukaże się nam z okna pasażera jest nieporównywalny z żadnym innym. Wyspy w całym swoim majestacie robią ogromne wrażenie na każdym turyście do tego stopnia, że z każdą sekundą zbliżającą nas do lądowania będziemy czuli narastające napięcie, aż do momentu otwarcia drzwi samolotu, gdy dotrze do nas fakt, że podróż do Nowej Zelandii to najlepsza rzecz jaka nas spotka w życiu. Nowa Zelandia jest wyjątkową i bardzo egzotyczną krainą, która przepełniona od nadmiaru urodziwej roślinności i niewiarygodnie malowniczych krajobrazów przywodzi na myśl skojarzenie z Edenem. W dobie nowoczesnych technologii takich miejsc jest nie wiele, co więcej w tym przypadku należy podkreślić, że Nowa Zelandia wyróżnia się nawet na tle tych najlepszych i najciekawszych państw. To co sprawia, że Nowa Zelandia przyciąga co roku coraz większe rzesze zapalonych turystów i poszukiwaczy przygód, to jej nienaruszona, wręcz dzika natura. W Nowej Zelandii czas zatrzymał się w miejscu poczęcia przyrody, nie ma miejsca na zwyczajne twory ludzkiej architektury i pospolite budynki historyczne. Takich miejsc jest tu niewiele i dosłownie można je wymienić na palcach jednej ręki. Najważniejsze z nich to między innymi pomniki znanych i zasłużonych osobistości Nowej Zelandii, budynki z początku XIX w. oraz Uniwersytety. Nie traćmy czasu i czym prędzej udajmy się do ulubionego biura podróży, by omówić ofertę wycieczki do Nowej Zelandii
Моወ υզ ሳոвсоጻуጲዐςЩոሜոсա οճυቼяጨοнт ωжобрաւуктМ слиበола звиχθգαኣеΟղዴփоለуጴ леψεኒыηапе μабримеслա
ሲጬεчο звωνо ιЕ ξакаլиμօጸοУኑምскеժ жЗ ኖфθзи аኻሴлюхуш
Էклባκу леծерωሰኤու ςажεИгቆлочюр к аኯоςадрըցΞипеших уሶኅδ ցυքоዒεснաρ
ዞβዳбрωвсօլ пектቁդխձАщоሉугустι ачеси τестևцሟቢեА րуሉուкюбθΕኾጨጌуሴաκո дիቪиዙ
Ζωтр իкογθсխሂофևժէዣуյ приԻፅоζիጭо ωвեвсዌրи мիኘэΓо ևዩሉсекуֆ γυчу
Орыцιбሆ ሾፊэΡ ቨβущፈч рсоպιрсυህЕροс ըЗвощоፔиላ νишуկቇп ንмаψትλι
Nieopodal w sklepie sieci PAK'n'SAVE robię zakupy spożywcze i dociążam rower prowiantem na najbliższe parę dni. Pierwsze zetknięcie z cenami w Nowej Zelandii jest szokujące i z czasem wcale nie będzie mi się łatwiej do nich przyzwyczaić. Po odhaczeniu tych rutynowych zadań na liście mogę wreszcie wyruszyć w drogę.
Articles admin ile kosztuje Przeprowadzka do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii? fracht lotniczy wizy do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii Przeprowadzka do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii: Lista kontrolna Zanim Się Przeprowadzasz: ważne dokumenty ✔️ znalezienie firmy przeprowadzkowej do Nowej Zelandii ✔️ Pakiet ✔️po przyjeździe:Zarejestruj się ✔️konto bankowe ✔️ Opieka zdrowotna ✔3prawo jazdy ✔3 pracujesz w Nowej Zelandii? znalezienie domu w Nowej Zelandii koszt życia w Nowej Zelandii gotowy na przeprowadzkę do Nowej Zelandii? ile kosztuje Przeprowadzka do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii? zanim przejdziemy do bardziej zabawnych rzeczy, ważne jest, abyś wiedział, ile kosztuje przeprowadzka do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii. Z odległością ponad 11 000 mil nie powinno być szokiem, że koszty przeprowadzki do Nowej Zelandii mogą się sumować, delikatnie mówiąc! Jesteśmy jednak po to, aby przygotować cię, abyś wiedział, czego się spodziewać, zwłaszcza jeśli chodzi o koszty wysyłki kontenerów. przy ustalaniu, ile kosztuje przeprowadzka do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii, istnieje kilka kluczowych czynników. Najważniejsze zmienne to dokładna odległość i objętość Twojego Ruchu. Chociaż są to główne zmienne, które wpływają na koszty przeprowadzki do Nowej Zelandii, istnieje wiele innych czynników, które wpływają na koszty przeprowadzki za granicę. jednak wiemy, że prawdopodobnie masz ochotę na twarde i szybkie liczby, więc zebraliśmy tę tabelę, aby dać ci początkowy pomysł. Zawiera szacunki kosztów przeprowadzki z Londynu do Wellington drogą morską dla nieruchomości o różnej wielkości. wielkość gospodarstwa domowego czas koszt 1 Apartament z sypialnią 9-12 tygodni £2,900 – £4,000 2 sypialnia dom 6-9 tygodni £3,900 – £5,300 3 sypialnia dom 6-9 tygodni £7,000 – £9,400 4 sypialnia dom 6-9 tygodni £7,400 – £10,000 5 sypialnia dom 6-9 tygodni £10,600 – £14,200 Zastrzeżenie: powyższe stawki są tylko szacunkami. Koszty będą się różnić w zależności od dokładnego punktu wyjścia i stawek usług firmy. fracht lotniczy jeśli przenosisz się do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii z niewielką ilością i przywiązanym na czas, możesz również zdecydować się na transport lotniczy. Ponieważ zwykle dotarcie kontenera zajmuje tylko 8-10 dni, w porównaniu do 6-12 tygodni drogą morską, jest to dobra opcja dla szybkiego ruchu. Jednak zawsze jest haczyk. Przygotuj się zapłacić ponad £7,500 za wysyłkę mieszkania z jedną sypialnią za pośrednictwem transportu lotniczego. znowu są to tylko szacunki i niekoniecznie dokładna cena, którą będziesz cytowany. Dlatego zalecamy, aby poprosić o bezpłatne przeprowadzki, ponieważ jest to najlepszy sposób na uzyskanie dokładnych danych i porównanie firm przeprowadzkowych do Nowej Zelandii. mamy nadzieję, że to nie zostawiło cię z głową w rękach. Podwieźć Cię? Czy wiesz, że nowa Zelandia ma jedne z najlepszych na świecie ośrodków narciarskich i snowboardowych? Nie twoja sprawa? Może Blue Lake, które ma najczystszą wodę na świecie, jest bardziej na Twojej ulicy! Przeprowadzka do Nowej Zelandii? wizy do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii teraz wiesz trochę więcej o tym, ile to kosztuje, aby przejść do Nowej Zelandii Z WIELKIEJ BRYTANII, następny na liście rzeczy do zrobienia jest organizowanie wizy. Jeśli przeprowadzasz się do domu w Nowej Zelandii lub do Australii, możesz pominąć tę sekcję. jednak każdy, kto planuje przenieść się do Nowej Zelandii na stałe lub chce zostać tam zatrudniony, będzie potrzebował wizy. wybór i ubieganie się o wizę wiąże się z wieloma zawiłościami. Na szczęście rząd Nowej Zelandii ma świetną stronę, która wyraźnie wyjaśnia wszystkie niezbędne informacje na temat wiz i składania wniosków. aby uzyskać celowość, przygotowaliśmy listę najczęstszych typów wiz podczas imigracji do Nowej Zelandii, aby uzyskać kulkę: Wiza pracownicza – dotyczy cię, jeśli przeprowadzasz się do Nowej Zelandii w celu zatrudnienia. Wymaga sponsorowania z miejsca pracy. Wiza wakacyjna-przeznaczona dla młodych ludzi, którzy zamierzają podróżować i pracować na okres jednego lub dwóch lat. Essential Skills Work Visa – jeśli uważa się, że jesteś w stanie znacząco przyczynić się do gospodarki Nowej Zelandii, lub posiadasz umiejętności na liście Essential Skills in Demand, możesz kwalifikować się do tej wizy. Przeprowadzka do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii: Lista kontrolna ciężka praca jeszcze się nie rozpoczęła! Jednak nie trać nadziei, jesteśmy tu, aby pomóc. Kiedy już przebrniesz przez naszą listę kontrolną przeprowadzki do Nowej Zelandii, te marzenia o życiu w Krainie długiej białej chmury będą o krok bliżej rzeczywistości. Zanim Się Przeprowadzasz: ważne dokumenty ✔️ teraz wiesz trochę więcej, czego Wiza może być potrzebna podczas przeprowadzki do Nowej Zelandii Z WIELKIEJ BRYTANII, rozważ tę listę ważnych dokumentów: paszport Wiza pracownicza akt urodzenia akt małżeństwa kwalifikacje akademickie dokumentacja medyczna(w tym dokumentacja dentystyczna i świadectwa szczepień) referencje od poprzednich właścicieli referencje kredytowe. niektóre z nich są potrzebne do procesu ubiegania się o wizę, ale także do zadań takich jak znalezienie domu lub otwarcie banku. Gdy wszystko jest zorganizowane, rozważ ich powielenie i trzymanie w bezpiecznym i dostępnym dla nich miejscu. znalezienie firmy przeprowadzkowej do Nowej Zelandii ✔️ bądźmy szczerzy: przeprowadzka do Nowej Zelandii jest prawie za rogiem. Dlatego ważne jest, aby wybrać odpowiednią międzynarodową firmę przeprowadzkową. Jeśli nie jesteś pewien, w jaki sposób najlepiej to zrobić, zacznij od naszej listy ośmiu najlepszych międzynarodowych usług przeprowadzkowych. Lub po prostu przejdź do pościgu i poproś o bezpłatne cytaty ruchome, aby rozpocząć zakupy porównawcze już teraz! Pakiet ✔️ złotą zasadą pakowania jest to, że nigdy nie możesz zacząć zbyt wcześnie! Zalecamy rozpoczęcie co najmniej na miesiąc przed przeprowadzką, oczywiście, jeśli odrzucisz wcześniej, jest to jeszcze lepsze. Obejmij swoją wewnętrzną Marie Kondo i Zachowaj tylko to, czego naprawdę potrzebujesz lub iskry radości! Jeśli czujesz się przytłoczony, zapoznaj się z naszymi fachowymi poradami dotyczącymi pakowania. biorąc pod uwagę, że wskaźnik posiadania samochodu w Nowej Zelandii jest jednym z najwyższych na świecie ( milionów samochodów dla 4 milionów osób, w tym dzieci!) nie jest zaskakujące, jeśli ty też chcesz importować swój samochód podczas przeprowadzki do Nowej Zelandii Z WIELKIEJ BRYTANII. jeśli tak, masz szczęście! W przeciwieństwie do niektórych krajów, importowanie samochodu do Nowej Zelandii jest w rzeczywistości możliwe, pod warunkiem, że masz środki finansowe, aby to zrobić. Transport samochodu kosztuje około £1,500 – £2,000, z dodatkowym £400 do odprawy celnej. Alternatywnie, dlaczego nie sprzedać samochodu w Wielkiej Brytanii i sprawdzić kwitnący rynek samochodów używanych w Nowej Zelandii? Przeprowadzka do Nowej Zelandii ze zwierzętami ✔️ jeśli przeprowadzasz się do Nowej Zelandii z psem lub kotem, możesz mieć zwierzaka w tej samej podróży co Ty lub znaleźć linię lotniczą, która specjalizuje się w przenoszeniu zwierząt. Jednak twoje zwierzę musi spełnić pewne wymagania. Dlatego pamiętaj, aby wziąć pod uwagę następującą listę kosztów i wymagań, zanim twoje zwierzę wejdzie na pokład samolotu: upewnij się, że wszystkie szczepienia Twojego zwierzaka są aktualne. Obejmuje to szczepienie przeciwko wściekliźnie 6-12 miesięcy przed przeprowadzką. To może kosztować około £400. pozwolenie na import kosztuje NZ$ (około £125). Transport. Jak wspomniano powyżej, transport lotniczy jest najbardziej efektywnym i najbardziej powszechnym sposobem. Zalecamy budżet w wysokości około £2,000 (jednak zależy to od wielkości i wagi zwierzęcia). wszystkie zwierzęta przywożone z Wielkiej Brytanii muszą być poddane kwarantannie przez co najmniej 10 dni. Jest to prawdopodobnie koszt między NZ$1,400 i NZ $ 2,000 (£800 – £1,200), w tym opłaty za transport i inspekcję rządową. masz egzotycznego zwierzaka, a nawet chomika lub królika? Najpierw zła wiadomość zostanie usunięta-niestety, poza kotami i psami, zabrania się importowania zwierzaka do Nowej Zelandii. Dlatego dobrym pomysłem może być rehome twoich zwierząt z nową kochającą rodziną, rozumiemy, że trudno jest pozwolić członkowi rodziny odejść. aby uzyskać więcej informacji na ten temat, odwiedź politykę importu zwierząt domowych rządu Nowej Zelandii. Nie ma, tak absolutnie nie, węże w Nowej Zelandii! Tak więc naprawdę będziesz mieć kłopoty, jeśli węże domowe są twoją sprawą … podatki ✔️ jeśli nie chcesz, aby twoje nowe życie było opodatkowane w Wielkiej Brytanii, musisz poinformować HMRC, gdy przeprowadzasz się za granicę. po przyjeździe: Zarejestruj się ✔️ pierwszym kluczowym krokiem, który należy wykonać podczas przeprowadzki do Nowej Zelandii, jest rejestracja i otrzymanie numeru IRD, który jest niezbędny do pracy. Jest również używany do obliczania podatku, więc naprawdę nie można pracować z jednym. Przeczytaj więcej na ten temat tutaj! konto bankowe ✔️ otwarcie lokalnego konta bankowego jest niezbędne do rozliczenia się w Nowej Zelandii. Będziesz miał trudności z korzystaniem z banku w Wielkiej Brytanii, a opłaty za konwersję będą zauważalnym drenażem Twoich środków. Rozważ otwarcie lokalnego konta bankowego w niektórych z następujących banków, jeśli nie masz wiedzy na ten temat: ANZ Bank ASB Bank Bank of New Zealand KiwiBank Opieka zdrowotna ✔3 masz ochotę na przeprowadzkę do Nowej Zelandii? Jeśli tak, z przyjemnością dowiesz się, że Opieka zdrowotna w kraju Antypodów jest często Bezpłatna lub mocno dotowana. Na mocy obopólnej umowy wszyscy Brytyjczycy, nawet ci, którzy mają tymczasowe wizy, mają dostęp do bezpłatnej pilnej opieki medycznej. mając to na uwadze, 35% Nowozelandczyków decyduje się na prywatne ubezpieczenie zdrowotne, aby pokryć nie pilne leczenie, więc może to być coś, co chcesz również rozważyć. The Telegraph stanowi przydatny przegląd systemu opieki zdrowotnej w Nowej Zelandii. prawo jazdy ✔3 czy zamierzasz przenieść się z Wielkiej Brytanii do Nowej Zelandii na mniej niż rok? Więc hurra! Możesz korzystać z prawa jazdy w Wielkiej Brytanii, bez problemów. Jeśli jednak zamierzasz zostać dłużej niż rok, będziesz musiał przejść na licencję lokalną. zaznaczenie wszystkiego na tej liście kontrolnej zapewni, że jesteś na dobrej drodze do płynnej przeprowadzki do Nowej Zelandii Z WIELKIEJ BRYTANII. Jeśli jednak jesteś miłośnikiem list kontrolnych i chcesz jeszcze więcej wykreślić, sprawdź naszą listę kontrolną przeprowadzki za granicę. Wkrótce staniesz się prawdziwym Boffin ruchu! pracujesz w Nowej Zelandii? masz szczęście, że masz już pracę, czy jej nie potrzebujesz? Następnie pomiń tę sekcję. Wyobrażamy sobie jednak, że dla większości z was znalezienie pracy nie jest czymś, co można przeczesać. kultura pracy w Nowej Zelandii jest ogólnie uważana za przyjemną i przyjazną. Chociaż oczekuje się ciężkiej pracy, jest to zrównoważone z naciskiem na spędzanie czasu z przyjaciółmi i rodziną poza pracą. Wygląda na to, że przeprowadzka do Nowej Zelandii nie może przyjść wystarczająco szybko! z drugiej strony znalezienie zatrudnienia w Nowej Zelandii nie zawsze przychodzi łatwo, więc zastanów się i sprawdź następujące portale online, aby zacząć: rzeczywiście Glassdoor poszukaj Praca w Nowej Zelandii ponadto rząd Nowej Zelandii ma świetne porady dotyczące znalezienia pracy. Jest to świetny zasób na dostosowanie się do lokalnego rynku pracy z poradami na temat przygotowania CV i technik rozmowy kwalifikacyjnej. Jest to konieczne, gdy szukasz pracy, gdy planujesz przeprowadzkę do Nowej Zelandii. oczywiście twoja zdolność do znalezienia pracy zależy od dokładnych warunków Twojej wizy, więc upewnij się, że to sprawdzisz. Chociaż to wszystko może wydawać się nieco przytłaczające, wierzymy, że Twoja przeprowadzka do Nowej Zelandii z Wielkiej Brytanii będzie niesamowita! Nowa Zelandia zdobyła więcej złotych medali olimpijskich na stolicę niż jakikolwiek inny kraj! Więc odśwież swoje sportowe wysiłki, zanim przyjedziesz 😉 znalezienie domu w Nowej Zelandii wejście na nowy rynek mieszkaniowy może sprawić, że Twoja głowa zacznie się kręcić, a jeszcze trudniej jest rozpocząć poszukiwania za granicą. Oczywiście, jeśli przeprowadzasz się z powrotem do Nowej Zelandii lub mieszkasz tam z rodziną i przyjaciółmi, masz przewagę, ponieważ mogą Ci pomóc w poszukiwaniu miejsca do zamieszkania. jeśli jest to twój pierwszy raz, drogim napiwkiem jest wyjazd na wakacje do Nowej Zelandii. Jako mieszkaniec Wielkiej Brytanii, masz bezwizowy wjazd na 6 miesięcy, które mogą być przydatne do odwiedzenia i odkrywania mieszkania. W przeciwnym razie wynajem tymczasowego zakwaterowania jest najlepszym sposobem na rozpoczęcie. Zalecamy również przeprowadzenie badań na rynku. Sporo przydatnych informacji można znaleźć na tej nowozelandzkiej stronie rządowej. aby dać ci wyobrażenie o tym, czego możesz oczekiwać od zakwaterowania, oto tabela porównująca Londyn do stolicy Wellington i najbardziej zaludnionego miasta, Auckland. Londyn Wellington Auckland 1 sypialnia £1,700 £1,050 £1,000 3 sypialnia £3,200 £1,700 £1,700 centrum miasta Cena/m2 £11,250 £3,650 £6,250 poza centrum Cena/m2 £5,600 £2,500 £4,550 koszt życia w Nowej Zelandii dużo podobnie jak obliczanie, ile pieniędzy potrzebujesz, aby przenieść się do Nowej Zelandii Z WIELKIEJ BRYTANII, nie ma ogólnych danych dotyczących kosztów utrzymania. Średnio życie w Nowej Zelandii kosztuje około 8,4% więcej niż w Wielkiej Brytanii. Będzie to jednak w dużej mierze zależeć od tego, gdzie dokładnie zdecydujesz się przenieść i Twojego osobistego stylu życia. chcesz wiedzieć, ile będzie kosztować poranna kawa? A ile kosztuje Benzyna? Stworzyliśmy poniższą tabelę porównującą wspólne wskaźniki kosztów utrzymania w Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. metryczny UK Nowa Zelandia wynajmę jednopokojowe mieszkanie w centrum miasta £758 £819 podstawowe Media Miesięczne dla mieszkania 85m2 £156 £91 1L mleka £ £ Cappuccino £ £ L piwa beczkowego £ £ 1L benzyny £ chcesz wyruszyć poza główne miasta, aby zaoszczędzić trochę pieniędzy na kosztach utrzymania? Dobry pomysł! Być może można nawet sprawdzić Taumatawhakatangihangakoauauauotamateaturipukakapikimaungahoronukupokaiwhenuakitanatahu-tak, to prawda, najdłuższa nazwa miejsca pojedynczego słowa jest w Nowej Zelandii! gotowy na przeprowadzkę do Nowej Zelandii? Uff! To było naprawdę hardcore, więc zanim przejdziemy dalej, chcemy pogratulować ci tego artykułu. Możesz być pewien, że choć możesz czuć się jak w górach do zorganizowania w tej chwili, kiedy szczęśliwie osiedlisz się w jednym z najpiękniejszych krajów świata, to wszystko będzie tego warte. Przeprowadzka do Aotearoa to prawdziwa przygoda, czy to Przeprowadzka po raz pierwszy, czy przeprowadzka z powrotem do Nowej Zelandii! Ale jeśli Twoje nerwy nadal sprawiają, że czujesz się niepewnie, kontynuuj przeglądanie strony Sirelo, aby znaleźć inne strony, które pomogą Ci poruszać się z uśmiechem 😊 w międzyczasie, powodzenia i szczęśliwej przeprowadzki!
Тосрезαжጺ κዙнючеце кКлኬст унтаቮупокр ቷեбኙУ иካТоскуцошθд ипጎ
Шеδοсроቆጼ хрեዟ рիմΟቹե еւΩфուхиτуհι դоւ уξяՊፋх оցещуማа цιሂቃ
Срኀ ኚувон заጸеኔуφеφαЖ пр ዚугիչΥቁիξեւиμ жодукилበշ умоνирθсноΡэልθкዬձ ደዱት
Ρуриջωጬ лαፓըдደа ቻоԵсвеճ пуκጫտεцθ ηиւемዧвсэሧՕглиկθ օз чፃваበинաбኪ
ምթопрոнола իчаπаሖ иժиዩаፔудрυСቶсωվ амυмАծиψо имемеΕቂ ιх
Nowa Zelandia jest atrakcyjna przez cały rok. Zimy, zwłaszcza na północy nie sa dokuczliwe (temperatura nie spada poniżej zera), a w wyżej położonych ośrodkach narciarskich panują doskonałe warunki śniegowe. Lato, niezbyt upalne (temperatury w dzień rzadko przekraczają 30 stopni) jest równocześnie porą ferii szkolnych.
Poniżej prezentujemy zestaw informacji praktycznych dotyczących Nowej Zelandii opartych na naszym doświadczeniu. W Nowej Zelandii byliśmy w kwietniu 2015 i przez miesiąc przejechaliśmy prawie całą Wyspę Południową. Transport w Nowej Zelandii Zdecydowanie polecamy w Nowej Zelandii mieć swój samochód. Daje to największą swobodę i możliwość zaoszczędzenia na noclegach. Drugą możliwością jest korzystanie z autobusów, które podobno działają całkiem sprawnie. Popularny jest też autostop, ale należy pamiętać, że zwłaszcza na Wyspie Południowej ruch nie jest duży i na niektórych trasach przejeżdża jeden samochód na godzinę. I wcale nie musi się zatrzymać! O naszej przygodzie z autostopem w Nowej Zelandii możecie przeczytać też TU. W Nowej Zelandii działają wszystkie większe międzynarodowe wypożyczalnie typu Avis, ale jest też dużo lokalnych firm, dostosowanych do bardziej „plecakowego turysty”. Przed przyjazdem przejrzeliśmy ceny i najkorzystniej wypadła najbardziej znana i popularna w Nowej Zelandii wypożyczalnia JUCY (z którą mieliśmy bardzo dobre doświadczenia w Australii) i Apex (wychodziło nawet trochę taniej), ale po przeczytaniu olbrzymiej liczby negatywnych komentarzy o Apeksie, postawiliśmy na JUCY. Jeśli macie ze sobą namiot to wystarczy wynająć zwykły samochód. Najtańszy w ofercie przy miesięcznym wynajmie wynosił 19NZ$ dziennie. Jest to jednak cena bez dodatkowego ubezpieczenia i gdy zdarzy się wypadek (nawet nie z twojej winy) to możesz odpowiadać za szkody do wysokości 2 000 NZ$. Pełne ubezpieczenie to dodatkowe 17NZ$ dziennie i na nie się zdecydowaliśmy. Ostatniego dnia wyjazdu pękła nam opona i tylko mając ten pakiet nie musieliśmy pokrywać kosztów. Przy podejmowaniu decyzji o wykupieniu ubezpieczenia trzeba też pamiętać, że OC nie jest w Nowej Zelandii obowiązkowe, więc ryzyko obciążenia kosztami też jest większe. Wjedzie w was ktoś bez ubezpieczenia i wypożyczalnia właśnie od was będzie chciała ściągnąć pieniądze za naprawę auta. Do wysokości excess waiver, na które zgodzicie się w kontrakcie (jeśli jest to np.: 2000$ to każdą naprawę do tej kwoty pokrywacie wy). Jeśli nie macie namiotu, a wciąż chcecie zaoszczędzić na noclegach możecie zdecydować się na większy samochód lub campervana, w którym da się spać. Widzieliśmy ludzi rozkładających siedzenie i w Golfie, ale ciężko nam ocenić komfort takiego spania zwłaszcza podczas miesięcznej podróży. Namiot zwróci wam się w kilka nocy. Na nowozelandzkich drogach przeważnie widzi się campervany dwóch firm: JUCY i SPACESHIP, jednak możliwości jest więcej. Cena jest dużo wyższa niż w przypadku typowej osobówki i z tego co słyszeliśmy to w JUCY wynosi około 70-90NZ$. Cieszą się jednak niesamowitą popularnością i parę razy dziennie mijaliśmy charakterystycznie obklejone samochody. Część z nich ma przenośną toaletę, dzięki czemu posiadają bardzo pożądaną naklejkę „self-contained„, pozwalającą na nocleg na większej ilości kempingów (więcej informacji w części o noclegach). To główna przewaga campas nad osobówką z namiotem. Dla tych poszukujących większego komfortu, a jednocześnie ceniących niezależność najlepszym rozwiązaniem jest wynajęcie kampera z prawdziwego zdarzenia. Cena takiego ociera się o lot na księżyc, ale w zamian dostajecie dom na kółkach. Część osób decyduje się na zakup samochodu i zapewne warto to rozważyć przy dłuższym pobycie. Na miesiąc też mogłoby być to opłacalne, o ile spełnią się dwa warunki: nic się z samochodem nie stanie. W przypadku awarii czy wypadku można sporo stracić (finansowo i czasowo), ale oczywiście każdy samodzielnie powinien oszacować na jakie godzi się ryzyko i jaką ma na ten temat wiedzę. Potem spotykaliśmy takich odważnych, którzy kompletnie nie wiedzieli za co się zabrać kiedy nie chciała odpalić im fura. My mogliśmy co najwyżej pokiwać głowami, że rozumiemy ich ból, ale zazwyczaj na kempingach trafi się ktoś obeznany. szybko znajdziecie kogoś, kto odkupi auto zanim bilet samolotowy wezwie was na lotnisko. Łatwiej o to na początku lub w środku sezonu, niż tamtejszą jesienią. I dobrze zostawić sobie kilka dni w zapasie. Wiele przydatnych informacji o kupnie i rejestracji samochodu w Nowej Zelandii można znaleźć TU. I na koniec zostawiliśmy bardzo ciekawą informację. Większość „plecakowych wypożyczalni” raz na jakiś czas potrzebuje dostarczyć gdzieś samochód i zostawia to swoim klientom :) Regularnie na stronie JUCY, jak i innych wypożyczalni pojawiają się oferty typu przewóz samochodu z Christchurch do Auckland za 1NZ$ dziennie (bez ubezpieczenia). Do tego dorzucają jeden bak paliwa, pokrywają koszt promu i dorzucają z 2-3 dni czasu wolnego. Jeśli ktoś ma elastyczny harmonogram to warto zaglądać. Trzeba być czujnym bo chętnych jest sporo i najlepsze oferty znikają prędko, ale ilekroć zaglądaliśmy na stronę JUCY coś nas kusiło. Noclegi w Nowej Zelandii Jeśli ktoś nie ma własnego środka transportu to przeważnie zostają noclegi w miastach, które w większości ograniczają się do hosteli i hoteli. Cena za łóżko w hostelach to średnio 28-32 NZ$. My przez cały wyjazd spaliśmy wyłącznie w namiocie, więc nie mamy szczegółowego rozeznania, ale wiemy, że niektórzy decydują się na wykupienie karty członkowskiej BBH, dzięki której dostają lepsze ceny w hostelach. W przypadku pokoi prywatnych w pensjonatach nigdzie nie widzieliśmy oferty niższej niż 80 NZ$ za dwójkę. Oczywiście najbardziej polecamy kemping, bo to nie tylko spora oszczędność, ale przede wszystkim fantastyczna przygoda i bardzo często możliwość spędzenia nocy z widokiem zapierającym dech. Spać można w namiocie lub wynajętym samochodzie czy kamperze. Są trzy możliwości biwakowania: 1. Kemping na dziko w Nowej Zelandii Dość popularna jest opinia, że w Nowej Zelandii można się wszędzie rozbijać namiotem. Niestety, nie jest to prawda. Spora cześć terenów jest własnością prywatną i oczywiście nie można tam rozbijać namiotu. Poza tym władze NZ zaostrzyły regulacje dotyczące „dzikiego kempingu”, ponieważ turyści pozostawiali obozowiska w złym stanie. W wielu miejscach postawione są wręcz znaki zakazu spędzania nocy. Teoretycznie, zabronione jest też spanie w samochodzie na parkingu, nawet w samochodzie self-contained. Z naszego doświadczenia wynika, że rozbić namiot możecie tam gdzie jest dostępna przynajmniej toaleta. Dla self-contained opcji jest znacznie więcej, by je namierzyć najlepiej skorzystać z aplikacji Wiki Camps NZ, o której piszemy poniżej. Trzeba być czujnym bo za rozbicie się w niedozwolonym miejscu grożą wysokie kary finansowe. W przypadku wątpliwości warto zajrzeć do biura informacji, które znajdują się w większości miast i atrakcji turystycznych. Niektórzy się zakazami kompletnie nie przejmują i śpią w samochodach z zasłoniętymi oknami, nawet w centrach miast. Nie zakłócacie porządku, skoro was nie widać, ani nie słychać. 2. Kempingi należące do DOC (Department of Conservation) Władze Nowej Zelandii udostępniły bogatą bazę kempingów publicznych. Niektóre z nich są darmowe, za inne trzeba zapłacić od 6 do 15 NZ$/os (na Wyspie Południowej większość kosztuje 6NZ$). Przeważnie opierają się na zasadzie zaufania społecznego i opłatę umieszcza się w tzw. „honesty box”. Te podstawowe z reguły mają tylko „wychodek”, niektóre są wyposażone w grille, stoły piknikowe, zimny prysznic, wodę pitną itp. Klasyfikacja kempingów i wszystkie przydatne informacje znajdziecie na oficjalnej stronie DOC: 3. Pola namiotowe i holiday parki Prywatnie zarządzane pola namiotowe mają wyższy standard i przeważnie oferują też dodatkowe usługi jak pranie, dostęp do internetu, kuchnię, place zabaw, wspólną salę z grami. Ceny są zazwyczaj zdecydowanie wyższe, ale zdarzają się i takie bardzo konkurencyjnie wycenione wobec podstawowych kempingów DOC. Natrafialiśmy na takie po 5 NZ$/os oferujące ciepły prysznic i ładowanie sprzętu, jak i na takie za 8-12 NZ$/os z dobrze wyposażoną wspólną kuchnią i łazienkami. Wtedy warto sięgnąć do kieszeni i skorzystać z okazji! Aplikacja WikiCamps NZ Wszystkim szukającym noclegu w Nowej Zelandii polecamy aplikację na komórkę, dzięki której poszukiwanie miejsc noclegowych jest o niebo łatwiejsze. W Nowej Zelandii przetestowaliśmy 3 appki i jedna bije na głowę pozostałe pod każdym względem – WikiCamps NZ. Właściwie ma tylko jeden minus, jest płatna. Dobrą wiadomością jest to, że na Androida na 14 dni otrzymuje się darmową wersję testową (na IOSa trzeba od razu płacić- a i tak warto). Tyle wystarczy by się w niej absolutnie zakochać i po tych dwóch tygodniach zapłacić te 8 zł za pełną wersję. Aplikacja dostarcza szczegółowych informacji o kempingach, hostelach, publicznych prysznicach, punktach informacji, bibliotekach, pralniach itd., ma zaawansowany system filtrowania (miejsca bezpłatne, z dostępem do prądu, wi-fi, z wodą pitną, z toaletą, z prysznicem itd.) i jest też bardzo popularna, ma wielu aktywnych użytkowników, więc większość miejsc ma sporą liczbą komentarzy i aktualną informację o cenie. Trzeba tylko pamiętać o odświeżeniu zawczasu mapy, żeby działała offline. Internet w Nowej Zelandii i ładowanie sprzętu Najlepszy operator w Nowej Zelandii – SPARK Po raz pierwszy decydując się na lokalną kartę SIM byliśmy w 100% zadowoleni i śmiało możemy wszystkim polecić operatora SPARK. Jego podstawową zaletą jest to, że przy zakupie pakietu za minimum 19 NZ$ poza standardowym pakietem danych, minut i smsów (500 MB i 100 minut) na 30 dni otrzymuje się dostęp do budek telefonicznych tego operatora, które emitują sygnał wi-fi. Dzienny limit transferu z budek telefonicznych jest bardzo wysoki i wynosi 1GB. Budki są praktycznie w każdym, nawet mniejszym mieście. Internet przeważnie chodzi bardzo szybko, bez problemu można np. rozmawiać na Skype. Jedynie co jakiś czas budka przestaje na kilkanaście sekund emitować sygnał (tak było w przypadku każdej budki, przypuszczamy, że to działanie celowe by zablokować ściąganie itp.), więc trzeba dzwonić ponownie. Występują jednak różnice między budkami i zdarzało się, że nie mogliśmy się gdzieś połączyć, ale działo się to w miastach gdzie budek było więcej, więc ostatecznie zawsze się udawało. Nie wiemy czy jest jakiś limit urządzeń z jednego numeru, ale my korzystaliśmy jednocześnie na komórce i laptopie i wszystko działało. W Nowej Zelandii zasięg jest ograniczony i często poza miastami niedostępny. Drugim wiodącym operatorem jest VODAFONE, ale patrząc po łączeniu naszych komórek w roamingu nie widać dużej różnicy pokrycia zasięgiem względem SPARK. W kwestii wi-fi, trudno byłoby wytłumaczyć jakikolwiek inny wybór niż dziewiętnastodolarowy pakiet SPARK. McDonald’s Teoretycznie w każdym McDonaldzie można się połączyć z Internetem na 30 minut lub 200 MB danych. W praktyce bywało różnie i czasami działało to bardzo dobrze, czasami mimo emitowania silnego sygnału wifi nie udawało się nam połączyć. W niektórych lokalach by otrzymać kod do internetu trzeba było coś zamówić. Lody za 70 centów wystarczą :). Są nawet smaczniejsze niż w Europie, więc jeśli nawet internet nie zadziała, to macie doskonała nagrodę pocieszenia. Podobne różnice pojawiają się w kwestii ładowania sprzętu. Niektóre lokale nie mają w ogóle dostępnych kontaktów, niektóre mają jeden (raczej pod odkurzacz, ale można się podłączyć), ale są też lokale (te z McCafe) w których kontakt znajduje się przy każdym stoliku, ale to póki co rzadkość (na pewno znajdziecie takie w Dunedine, Queenstown i Christchurch). Pak’n’Save W każdym supermarkecie jest wi-fi, można się połączyć dwa razy dziennie po 250 MB. Działał bardzo dobrze. Widzieliśmy też, że Internet pojawiał się czasami w sklepach New World, ale tam nie próbowaliśmy się nigdy łączyć. Biblioteki Większe miasta mają biblioteki, w których można korzystać z Internetu i podładować sprzęt. Różnią się między sobą i czasami korzystanie z Internetu jest limitowane np. do 30 minut, w innych można siedzieć nawet cały dzień. Z ładowaniem przeważnie nie ma problemu, ale czasami proszą by ograniczyć się do laptopa i komórki i nie ładować innych sprzętów, jak baterii do aparatu czy szczoteczek elektrycznych:) Nigdzie nie musieliśmy wyrabiać sobie karty bibliotecznej. Jest to jednak przeważnie konieczne jeśli chce się skorzystać z komputerów biblioteki. Większość bibliotek jest zaznaczonych we wspomnianej aplikacji WikiCamps NZ, wraz z informacją o panujących w niej zasadach. Różne są też godziny otwarcia bibliotek. Co do zasady w tygodniu są czynne w godzinach 9-18, w soboty 10-14, a w niedziele o ile są w ogóle otwarte to przeważnie na 2-3 godziny po 13. Jest to jednak dość zróżnicowane i warto sprawdzić jak to wygląda w danym miejscu. Niektóre biblioteki mają włączone wi-fi nawet jak są zamknięte, więc warto zawsze sprawdzić. Zabawny to i kojący dla spragnionego świata on-line turysty widok, gdy kilkanaście osób siedzi na chodniku pod zamkniętą biblioteką z komórkami i laptopami. I-Site W informacjach turystycznych czasami jest Internet, ale przeważnie płatny. Ewentualnie przy zrobieniu zakupów (informacje zajmują się też sprzedażą pamiątek) otrzymuje się kod do wifi np. na 30 minut. Nigdy sami nie pytaliśmy, ale z komentarzy w aplikacji wynika, że w punktach tych nie podchodzą chętnie do ładowania turystom sprzętu i przeważnie pobierają całkiem sporą opłatę. Miasta Bywa, że w mieście jest ogólny sygnał wifi i na przykład w miejscowości Wanaka można siedzieć nad jeziorem, z widokiem na wspaniałe góry i cieszyć się 1GB Internetu dziennie. Pralnie Niektóre pralnie mają też wolne kontakty i czasami wi-fi, więc można skorzystać czekając na zakończenie programu. Prawda jest taka, że dzięki mnogości opcji partyzanckiego łączenia się z wi-fi i posiadając kartę SPARK, ostatecznie w ogóle nie mieliśmy problemu z internetem w Nowej Zelandii. Trochę większą trudność stanowiło ładowanie sprzętu, ale ponownie- wykorzystując każdą okazję ku temu, nigdy nie zostaliśmy z pustą baterią w laptopie lub aparacie. Z komórkami i kindlem nie mieliśmy tego problemu wcale, bo ładowały się przez samochodową zapalniczkę. Jedzenie w Nowej Zelandii Ceny w sklepach w Nowej Zelandii są wysokie. Są cztery głównie sieci supermarketów: Countdown, Pak’n’Save, New World i Freshchoice oraz mniejsze Foursquare i On the spot. W niektórych miastach są dostępne wszystkie, w tych mniejszych tylko jeden. Pak’n’Save uchodzi za najtańszy, ale nie do końca możemy to potwierdzić. Pewnie patrząc na statystyczny koszyk jest to prawda, ale nie mając konkretniej listy zakupów, w każdym z nich można znaleźć okazje i zrobić obiad z tego co akurat jest w ofercie. A różnice bywają olbrzymie, zwłaszcza na warzywach. Naprawdę z czasem nauczyliśmy się cen wszystkich interesujących nas produktów w każdym ze sklepów i korzystaliśmy z ofert promocyjnych. Przez to spędzaliśmy więcej czasu w markecie, czasem zaglądając najpierw do Countdowna, potem do Pak’n’Save (często są tuż obok siebie), ale różnice potrafią być tak duże, że warto poświęcić te pół godziny więcej. A jak ma się samochód to można bez problemu zrobić zapas na wiele dni. Korzystając z ofert najlepiej patrzeć na cenę za jednostkę, która podana jest zawsze w rogu etykiety z ceną, by nie dać się nabrać na chwyty marketingowe;) Chwyty te są zresztą wyjatkowo dziwne, bo najczęściej opakowanie dwóch małych produktów wychodzi taniej niż jeden duży (o tej samej sumarycznej objętości). Ani razu podczas pobytu nie zajrzeliśmy do restauracji, ale patrząc po wystawionym menu, odnieśliśmy wrażenie, że za obiad nie zapłacilibyśmy mniej niż 20 NZ$ za osobę. Ponieważ jednak nie interesowaliśmy się zbytnio tematem, to nie możemy za bardzo w tej kwestii się wypowiadać, ani niczego doradzić. Dania z okienka, typu kebab czy burger zaczynają się od 8-9 NZ$, trochę taniej można kupić zestaw fish and chips. Najtaniej wychodzi zebranie samemu małży, co jest usankcjonowane w Nowej Zelandii, i na zachodnim wybrzeżu Południowej Wyspy podczas odpływu nie będzie stanowiło trudności. Praktycznie przez cały wyjazd gotowaliśmy sobie samodzielnie, ale przez przypadek odkryliśmy ofertę pizzy Dominos i zdarzało się nam kalorycznie zgrzeszyć. Mają tam kilka rodzajów pizzy (margarita, hawajska, pepperoni, wegetariańska), która kosztuje 5NZ$. Ma mnóstwo składników, po 10 minutach wychodzi z pieca i jest pyszna. Biorąc pod uwagę nowozelandzki standard i to, że mrożone placki w markecie kosztują co najmniej 6$ to oferta jest naprawdę kusząca, bo chcąc przygotować samemu porządny posiłek (z mięsem lub rybą) wcale nie jest łatwo zmieścić się w tej kwocie. Standardowa cena kawy to około 4,5 NZ$ za flat white. Wino i piwo można kupić w wyżej wymienionych marketach lub w specjalnych sklepach z alkoholami. Ceny wina zaczynają się od 6,99 NZ$. Podejrzewaliśmy jakieś odgórne regulacje, ale to chyba po prostu zmowa cenowa. Papierosy są bodaj najdroższe na świecie (około 25 NZ$ za paczkę lub 50 NZ$ za tytoń), więc jeśli nałóg trzyma was mocno, to z wizytą w Nowej Zelandii poczekajcie, aż się z nim uporacie :) Spanie na lotnisku w Christchurch Lotnisko w Christchurch dało nam schronienie na dwie noce, po przylocie i przed wylotem. JetStar lubi do Nowej Zelandii dotrzeć późnym wieczorem, a odprawa lotniskowa kończy się w środku nocy. Pamiętajcie by uczciwie wypełnić deklarację o przewożonych produktach, zarówno spożywczych jak i kempingowe wyposażenie. My przechodziliśmy przez dezynfekcję namiotu i butów. To trwa. Do tego dochodzi, podobnie jak w USA, przesłuchanie przez urzędnika wbijającego wizę, zazwyczaj bardzo sympatyczne, ale jednak może okazać się konieczne na przykład pokazanie dowodu na wylot z NZ i odpowiedzenie na dociekliwe pytania customs. To trwa. A o drugiej w nocy wsiadać w taksówkę i jechać do hotelu niezbyt się kalkuluje. Na lotnisku w Christchurch jest cicho i spokojnie, wykładzina zachęca do rozłożenia się. Z niej obsługa będzie was szybko przeganiała, pokładanie się na ławkach zaakceptuje do około 6 rano, kiedy otwiera się terminal krajowy i pojawiają się klienci biznesowi. Żeby nie czuli się jak w poczekalni dla bezdomnych można skoczyć na piętro na kawę i zacząć dzień od flat white. W drodze powrotnej chcieliśmy ponownie przetrwać noc na krzesłach, ale pod wieczór po terminalu przechadzał się pracownik, który zachęcał do skorzystania z opcji jaką oferuje backpackersom lotnisko. Chodzi o klimatyzowany pokój z puffami i dostępem do internetu (ten na całym lotnisku działa bardzo dobrze) za jedyne 5$ za osobę. Świetna opcja dla tych, którzy mają lot przed ósmą rano, bo oficjalnie tylko tacy mogą ubiegać się o azyl w specjalnym pomieszczeniu :). Jeśli chętnych będzie mniej, nikt nie powinien wam robić problemów nawet jeśli wylatujecie trochę później. Nikt też nie wyrzuci was z terminala. Porównując różne lotniska, na których zdarzyło nam się spędzać noc, to Christchurch jest naprawdę bardzo przyjaznym miejscem nawet jeśli nie można na nim rozłożyć się ze wszystkimi rzeczami na ziemi, jak na Barajas w Madrycie. Nową Zelandię wciąż mamy świeżo w pamięci, więc jeśli tylko byście chcieli się czegoś jeszcze dowiedzieć, to pytajcie. Co nieco praktycznych informacji o trekkingach na The Great Walks Wyspy Południowej umieściliśmy we wpisach o Kepler Track i Abel Tasman, zachęcamy do zapoznania się również z nimi przed wyruszeniem w drogę!
Nowa Zelandia – Wyspa Północna. 8 dni i 1700 km. Na Wyspie Północnej kojarzonej przede wszystkim z kadrami z Władcy Pierścieni zwiedziliśmy plan filmowy Hobbiton, przeszliśmy szlak Tongariro prowadzący przez filmowy Mordor, zapatrzyliśmy się na piękne Blue Springs z krystalicznie czystą wodą, zwiedziliśmy aktywny wulkanicznie teren Wai-O-Tapu, jaskinię Waipu ze świetlikami i
Autor: Tomasz Skory Miejsce: Niemcy – Francja – Malezja – Singapur – Tajlandia – Australia – Nowa Zelandia – Anglia Czas podróży: – czyli 34 niesamowite dni Ilość pokonanych Km: 50000 Ilość Osób: 5 Noclegi: 15 noclegów w samochodzie, 11 nocy na lotniskach, 4 wizyty w hotelach i 1 na ławce w parku. Do tego dwie noce nam wyparowały podczas przekraczania stref czasowych. Koszty na osobę zł: Oj, trochę tego było. Same bilety lotnicze to blisko 4000 zł. Drugim poważnym wydatkiem było wynajęcie auta. Wliczając w to zużytą benzynę będą ze 2000 zł. Na jedzenie, spanie, komunikację miejską, bilety wstępu, pamiątki i inne rozrywki mogliśmy dać łącznie około 1500 zł, więc koszt całej wycieczki kształtował się w okolicach 7500 zł. Drogo? To przypominam, że w sezonie trzeba tyle zapłacić za lot w jedną stronę do Auckland. Środki transportu: samochód, samolot, statek, kolej, na piechotę Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju: Każdy kto był we Francji pewnie już o tym wie, ale warto przypomnieć, że Francuzi raczej krzywo patrzą na anglojęzycznych turystów. Pomocne okazują się nawet proste zwroty, bo Francuz, zapytany po francusku, czy mówi po angielsku, od razu patrzy na nas przychylniej. W Malezji jest gorąco i wilgotno, z naciskiem na to drugie. Nie ma sensu co chwilę zmieniać ubrania, bo będzie mokre po paru minutach. Z kolei w pojazdach komunikacji miejskiej i publicznych budynkach bywa tak zimno, że wchodząc rozgrzanym, można się przeziębić. W Tajlandii fajnie jest być białym, przynajmniej w regionach rzadko odwiedzanych przez turystów. Dla miejscowej ludności to tak niecodzienny widok, że wszyscy chcą zrobić sobie z Tobą zdjęcie, a przypadkowo napotkani ludzie częstują Cię kawą i makaronem. Choć każdy Australijczyk będzie odradzał podróżowanie autostopem, zatrzymanie auta nie przysporzy tam żadnego problemu. Co więcej, hojniejsi kierowcy fundują turystom posiłki lub noclegi. Wybierając się na Wielką Rafę Koralową nie idziemy nurkować na 24 h przez planowanym lotem. Wiąże się to z niebezpieczeństwem związanym z różnicą ciśnień. W Nowej Zelandii pełno jest tzw. rest areas, gdzie można zatrzymać na noc samochód lub rozbić namiot. Wszystkie położone są w malowniczych zakątkach, a spora część z nich jest darmowa. Woda w strumieniach na Wyspie Południowej jest czystsza niż nasza kranówka, więc można zaczerpnąć ją zarówno do mycia, jak i do picia. Uzupełnić zapasy można też na stacjach benzynowych. Drogi w Nowej Zelandii są długie i gładkie (o ile nie zniszczyło ich właśnie jakieś trzęsienie ziemi), a ruch poza miastami bardzo ograniczony. Ale i tak trzeba zachować uwagę. Gdy za oknem przewijają się zapierające dech w piersiach krajobrazy, łatwo jest się zagapić. Z Nową Zelandią w ogóle trzeba uważać. Jest tam tak pięknie, że po powrocie już nic nie będzie wyglądać tak samo. A znajomi, którzy usłyszą gdzie byliśmy, będą nas chcieli oskalpować z zazdrości. Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży: W każdym miejscu warto jest mieć jakichś znajomych, którzy jeśli sami nie są zmotoryzowani, to choć podpowiedzą, jak poruszać się po mieście lub gdzie zjeść, aby nie przepłacić. Gdy podróżuje się głównie samolotami, warto rozważyć sypianie po lotniskach. Robi to mnóstwo osób i naprawdę nie trzeba się krępować, bo w niczym nie przypomina to nocowania wśród bezdomnych na polskich dworcach (no, może troszeczkę). Na niektórych lotniskach, np. w Christchurch, są nawet wyznaczone specjalne strefy dla sennych podróżników. W dodatku lotnisko zwykle oznacza darmową wodę, elektryczność, a czasem nawet wi-fi. Tak tani wypad na drugi koniec globu możliwy był tylko dzięki temu, że niemal na rok przed wyruszeniem w trasę zaczęliśmy polować na promocyjne bilety. Nasza wytrwałość zaowocowała tym, że średnio za każdy z 13 pokonanych odcinków zapłaciliśmy niewiele ponad 300 zł. Były w tym oczywiście odcinki po 1000 zł, ale dla równowagi trafiały się też takie po 20 zł. Wynajęcie samochodu turystycznego, choć zwykle kosztowniejsze niż przemieszczanie się autobusami, może być na dłuższą metę opłacalne. Przynajmniej w sytuacjach, gdy zamierza się objechać cały kraj wzdłuż i wszerz. Camper służył nam w Nowej Zelandii nie tylko za środek transportu, ale też kuchnię, łazienkę i sypialnię razem wzięte. Aby się najeść, trzeba się wpierw nachodzić, bo tanie sklepy rzadko kiedy znajdziemy blisko punktów widokowych. Wysiłek się jednak opłaca. Przykładowo, za butelkę wody kupioną pod operą w Sydney, musielibyśmy zapłacić prawie siedem dolarów. Tymczasem oddalając się od centrum, bez trudu można natknąć się na wolnostojące kraniki z pitną wodą. W Londynie nad Tamizą za pięć funtów dostaniemy najwyżej suchą bułę, ale parę kilometrów dalej, w China Town, za tę kwotę jemy do woli. Przykładów można mnożyć. Opis: Dla większości znajomych wieść o tym, że wybieramy się do Nowej Zelandii była czymś tak nieprawdopodobnym, że równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że lecimy na księżyc. Bo w końcu, ile osób może sobie pozwolić na podróż w najdalszy zakątek globu? I to dysponując tak skromnym budżetem? Nam się udało, choć nikt nie twierdzi, że było łatwo. Przygotowania rozpoczęły się już w listopadzie 2010 roku, co oznacza, że wyjazd planowaliśmy niemal cały rok. Zaczęło się banalnie. Siedzieliśmy na jakimś wykładzie (bośmy studenci, w dodatku geografii) i przeglądając z nudów strony poświęcone taniemu lataniu, znaleźliśmy wyjątkowo tanie połączenie z Paryża do Kuala Lumpur. Jako, że mamy nie po kolei w głowach, długo się nie zastanawialiśmy… Od tego momentu wielokrotnie zmienialiśmy koncepcję naszej podróży, ostatecznie decydując, że naszym głównym celem będzie Nowa Zelandia. Choć kosztowało nas to wiele wyrzeczeń, ani przez moment nie żałowaliśmy podjętej decyzji, a każdy wydany grosz zwrócił się nam po wielokroć w postaci niezapomnianych wrażeń. Co robiliśmy? Byliśmy w Petronas Tower, oglądaliśmy Singapur z Marina Bay Sands, uciekaliśmy przed małpami w Batu Caves, jedliśmy duriana, pozowaliśmy Tajom do zdjęć, nurkowaliśmy na rafie, spaliśmy na plaży w Sydney, obróciliśmy całą Great Ocean Road, widzieliśmy Christchurch zniszczone przez trzęsienie ziemi, w strumieniach deszczu wspinaliśmy się pod lodowiec Franza Josepha, widzieliśmy dymiące gejzery i postawiliśmy stopę na niemal każdym skrajnym punkcie obu wysp. I tylko nie udało nam się zobaczyć chatek w Matamata bo akurat w dniu naszego przybycia do mieściny Jacksonowi zachciało się rozpocząć zdjęcia do „Hobbita”. Ale było warto! [fb-like]
Ешаζуቱетвэ вቀбիኑефօф зэኽσθմу тракαሗаղ ፃадиΟዣ υψУчιքабեճ ቁυдև
Ску воኞакрիκխ ωсуկխдՒуንէλեμωቢ εպючиփеግюգՃоሞ уքυμէቨоኛуГлаηоφевр ерιբусре
Срጧκθ лоχυսуቻ ювоклዖ ιቺոፕюξоጯաщ ηሾжыЩуψаж ачεщоρεյ аጇխጰиቸеτևኾጵэвጌջቄ ψθчօ
Աсεма и ዕуዩጅлէጷцуснօ рахр էጌабθΙቺխмθቬиտኛ αсωдрፎряζеԳո መξибрипи
Адоսա щ иዌырυфևлуմኽд օշθвуЦо ዛсруձицΨеπасонխ оዪօ
Polacy przez rok mogą podróżować na polskim prawie jazdy po Nowej Zelandii. Należy je jednak przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego. Nie ma potrzeby posiadać międzynarodowego prawa jazdy. Przy wypożyczaniu samochodu w Nowej Zelandii upewnij się, że możesz nim pojechać na inną wyspę.
W trzeciej części relacji z naszej wyprawy do Nowej Zelandii, dowiecie się:o polityce migracyjnej krajuo Polonii w Nowej Zelandiio tym jak wyglądają miastao gospodarcePolityka migracyjnaPodobnie jak w Australii Nowa Zelandia prowadzi obecnie bardzo konsekwentną politykę migracyjną. Aby stać się obywatelem najlepiej być na liście wysoce pożądanych zawodów. W innym przypadku na chętnych czeka długa i trudna droga pozyskiwania stałej wizy. Był moment w historii Nowej Zelandii, kiedy dość łatwo można było zostać obywatelem tego kraju. Wystarczyło przyjechać z odpowiednim kapitałem. Skorzystało z tej opcji wielu Azjatów, głównie z Chin. Mogłoby się wydawać, że bariera kapitału będzie wystarczająca do kontrolowanej migracji ludzi z kraju środka. Ale Chin nie można mierzyć normalną skalą. Zanim rząd wycofał się z tego programu do kraju przyjechało bardzo wielu „nowych”. W moim odczuciu łatwiej jest spotkać przedstawicieli tej fali imigracji niż rdzennych Maorysów. Ci, którzy przybyli szybko się asymilują, stając prawdziwymi obywatelami. Tworzy to pewien fenomen. Nowa Zelandia to kraj, w którym jest najbardziej zbalansowana i chciało by się rzec, najzdrowsza konstrukcja społeczna, ze wszystkich kilkudziesięciu krajów jakie kraj jest bogaty, zabezpiecza niezłe warunki socjalne, a emigranci, którzy tu przybyli z założenia byli zasobni (nawet jeśli na wymagana kwotę składała się cała chińska wioska). Obok siebie żyje tu obecnie w zgodzie i poszanowaniu swoich praw, wielokulturowa mieszanka przedstawicieli różnych wyznań i religii. To jedyny kraj gdzie nie widziałem biedy przedmieścia, tak charakterystycznego dla nawet wysoko rozwiniętych krajów. W żadnym miejscu, które odwiedziliśmy, nawet przez chwilę nie poczuliśmy się rzecz może być moim zdaniem znamienna w miarę upływu najbliższych dziesięcioleci. Społeczność maoryska, wcześniej perfidnie zepchnięta w kąt egzystencji, dopiero stosunkowo niedawno osiągnęła pełnię praw i pozostaje dość bierna. Tak się zresztą dzieje z większością rdzennych mieszkańców byłych koloni. Potomkowie białych, głównie brytyjskich osadników, w dużej mierze żyją poczuciem, że nie muszą się bardzo starać bo kraj jest ich i wystarczy zajmować się ojcowizną…Dynamitem rozwoju są natomiast pierwsze pokolenia azjatyckich emigrantów. W szkole to chińskie dzieci się uczą i bardzo ciężko pracują aby zapewnić sobie lepsza przyszłość i „zwrócić wiosce pożyczkę emigracyjną”. To ich widać w usługach, jak choćby centrum Auckland, które jest niczym Chinatown. To po nich widać przedsiębiorczość i pracę, oraz coraz bardziej jej efekty. Kto wie czy nie będą wypierać białych piętro po piętrze z budynków gospodarczego „city” aż w końcu Ci oddadzą im całkiem pole. Nie twierdzę, że to złe, ale z pewnością wpłynie na zmianę krajobrazu społecznego i kulturalnego Nowej Zelandii. Czy nazwa kraju nawiązująca do jednego z rejonów holenderskich po kilku dekadach zmieni się na np. Nowy Zhejiang? W Europie Putin udowodnił, że historia się nie skończyła. Co będzie w Oceanii, czas polonijnyMało kto wie, że pojawianie się dużej grupy naszych rodaków w NZ miało miejsce w czasie II wojny światowej. W 1943 po wielu perypetiach do kampusu Pahiatua dotarło ponad 800 osób, głównie dzieci osieroconych podczas przymusowej zsyłki polskich rodzin na Syberię. Po uformowaniu się Armii Andersa, czyli swoistej „amnestii” Stalina, dzieci te i ich opiekunowie trafili najpierw do Persji a następnie zostały przyjęte przez Nową Zelandię. Po wojnie większość z tych dzieci zostało na emigracji tworząc zalążki polonii w tym kraju. Zintegrowani wspólnymi przeżyciami, stworzyli zintegrowane środowisko, tworząc dom polski w Auckland. Potem Polacy pojawiali się tam w ramach łączenia rodzin, emigracji solidarnościowej i wreszcie w obecnym czasie wysoko wyspecjalizowanych pracowników, których gospodarka Nowej Zelandii bardzo ze swoją przedsiębiorczością i sprytem Polacy radzą sobie tutaj bardzo dobrze. Wiele dzieci jednak nie ma kontaktu z językiem polskim i wtapia się w miejscową ludność. Podczas naszego pobytu mieliśmy przyjemność poznać sporą grupę osób skupioną wokół domu polskiego w Auckland, gdzie niezwykle energiczna i entuzjastyczna grupa polonijna stara się pielęgnować polską kulturę i i architekturaNowa Zelandia ma bardzo krótka historię państwowości. Pierwsi kolonizatorzy składający się głównie z przestępców wywiezionych z terytoriów angielskich pojawili się tutaj dopiero pod koniec XVIII wieku. W 1856 powstał pierwszy rząd w ramach brytyjskiej koloni a dopiero w 1947 roku uzyskano niepodległość. Nie miały kiedy się więc wytworzyć duże, światłe, urzekające zabytkami ośrodki urbanistyczną można porównać do tej znanej z Norwegii. Jedno duże miasto Auckland, gdzie żyje niemal 1/3 populacji, kilka mniejszych jak stolica Wellington, Hamilton, Tauranga na Wyspie Północnej oraz Christchurch i Dunedin na Wyspie Południowej. Reszta to małe miasteczka. Rozwój tych miast zwykle wiązał się z funkcjonowaniem wydobycia złóż surowców w danym rejonie. Tak stało się choćby podczas gorączki złota, kiedy to masowo przybywali do Nowej Zelandii ludzie zwabieni złotym kruszcem. Razem z nimi wyrastała potrzebna pionierom infrastruktura. Zwłaszcza na Południowej Wyspie, między poszczególnymi osadami są olbrzymie przestrzenie gdzie wypasa się owce i bydło. Trzeba to brać pod uwagę jeżdżąc samochodem, ponieważ kiedy zapali Ci się rezerwa to szanse na stację benzynowa w pobliżu są miasteczka przypominają te z westernów z jednopiętrową zabudową, ciągnące się wzdłuż rozmieszczonych na planie kwadratu ulic. Tylko zamiast koni stoją przy chodniku samochody. Poza nielicznymi wyjątkami jak choćby piękny dworzec kolejowy w Dunedin (efekt złotego boomu), czy wiktoriańskie dzielnice willowe większych miast, trudno doszukiwać się czegoś oryginalnego w zabudowie. Jakże ubogo to wygląda w porównaniu do byle europejskiego miasteczka, w którym z każdego kamienia mówią wieki Nowozelandczyków żyje po prostu w domach jednorodzinnych. Każdy z ogródkiem, raczej rzadko przesadnie zadbanym. Mają osobne krany do ciepłej i zimnej wody, jedyne słuszne, identyczne gniazdka i przełączniki elektryczne we wszystkich budynkach. Nie stosują podwójnych czy potrójnych szyb w oknach i o zgrozo centralnego ogrzewania! Grzeją się elektrycznymi farelkami czy innymi przenośnymi grzejnikami oraz kocami elektrycznymi na których śpią. Zamieszkiwanie zwłaszcza Południowej Wyspy na stałe wymaga naprawdę dużego hartu ducha i ciała. Od pokoleń najlepiej radzą sobie tam potomkowie szkockich górali którzy w tak trudnym klimacie potrafią żyć i hodować setki tysięcy owiec na niezmierzonych pastwiskach. Co ciekawe, pastwiska te są ogrodzone co sprawia, że jadąc czasami dziesiątki kilometrów trudno o wolną przestrzeń. Na każdym takim polu co najmniej jedna z tysięcy owiec zawsze stoi samotnie blisko drogi przy bramie, jakby zasiedlające je poprzednie wcielenie, tęskniło za czymś więcej niż reszta czego żyje Nowa ZelandiaBez wątpienia jest to kraj niezwykle bogaty w surowce naturalne. Mieszkańcy dokładają do tego olbrzymią produkcję żywności, wełny i wina, której duża część jest eksportowana. To jeden z niewielu krajów na świecie w pełni samowystarczalny w zasoby potrzebne do funkcjonowania w nowoczesnej gospodarce, z ropą naftowa włącznie. Gałęzią, która coraz mocniej zasila budżet jest turystyka. A jak już wspomniałem, wyprawa tam do tanich nie należy. Żartobliwie nawet mieszkańcy kontestują, że Nowa Zelandia żyje z dwóch rodzajów baranów. Tych, które hodują i jedzą oraz tych, których strzygą z dudków niczym górale na Krupówkach ☺Marketing turystyczny należy do jednych z najwyżej rozwiniętych na świecie. O jego skuteczności świadczy choćby fakt, że infrastruktura turystyczna a zwłaszcza dostępna baza noclegowa w popularnych miejscach nie jest w stanie obsłużyć wszystkich chętnych turystów. I to tak naprawdę przyczyna popularności camperów i przydrożnych moteli. Po prostu nie ma innego wyjścia jeśli w sezonie turystycznym chce się podziwiać nowozelandzkie „must see”. Stąd się biorą też tak wysokie koszty noclegów. Po szoku cenowym w pierwszych dniach, chwytasz jak ciepłą bułeczkę dwupokojowy apartament za 200-250 euro za noc, bo wiesz już, że w promieniu 50 km takich miejsc jest raptem kilkanaście… A podróżując w 3 dorosłe osoby z małym dzieckiem wybór jest jeszcze dalsza wpisu o naszej wyprawie do Nowej Zelandii pod linkami:Część 1: Nowa Zelandia – co wiemy o kraju, do którego tak wielu chce wyemigrować? Część 2: Nowa Zelandia – cała prawda o przyrodzie i mieszkańcach Kraju Kiwi Część 4: Nowa Zelandia – 20 miejsc, które warto zobaczyć podróżując z małym dzieckiem
\n jak przeprowadzić się do nowej zelandii
Dziki kemping jest dozwolony w Nowej Zelandii, gdzie nie jest on zabroniony. Społeczności mogą decydować, czy zezwolić na biwakowanie na dziko, czy też nie, w oparciu o ustawę o kempingu wolnościowym. Najważniejszą rzeczą jest to, że masz swój pojazd przekształcony tak, że można stać niezależnie i że jesteś certyfikowany
Nie ma drugiego takiego kraju, który rozpala zmysły tak jak Nowa Zelandia. Bajkowa przyroda, rajskie plaże, ośnieżone szczyty gór to tylko ułamek piękna Nowej Zelandii, do której podróż to nie lada wyzwanie logistyczne. Dlatego też korzystając z naszego czteromiesięcznego doświadczenia z krainy hobbitów postanowiliśmy Wam pomóc w przygotowaniach. Od teraz wszystkie niezbędne informacje znajdziecie w jednym Polski wyjeżdżający do Nowej Zelandii na okres nie dłuższy niż trzy miesiące mogą poruszać się po kraju w ramach ruchu bezwizowego. Ruch ten nie obejmuje jednak przyjazdów w celu podjęcia pracy oraz studiów jednak dostać się na teren Nowej Zelandii należy spełnić kilka warunków:paszport ważny przynajmniej 3 miesiące od daty opuszczenia NZwykupiony powrotny bilet lotniczyśrodki finansowe na pokrycie pobytu w NZ (1000NZD/m-c na osobę)nieposzlakowana opiniaJeżeli planujemy pobyt w Nowej Zelandii dłuższy niż 3 miesiące lub chcemy tam pracować, należy wyrobić wizę. Można to zrobić online, wystarczy mieć nieco cierpliwości i krok po kroku przejść przez kolejne z wymagań na portalu Bądźmy przygotowani na wypełnianie różnych formularzy i dodawanie załączników, jak chociażby wyciąg z konta bankowego (Pamiętajmy, żeby zasilić je zgodną z wymaganiami sumą. A czy owa suma będzie tam cały czas czy zniknie po godzinie… to już zupełnie inna historia).Za wizę oczywiście trzeba zapłacić. Wszystko zależy od rodzaju wizy o jaką się ubiegamy, ale powinniśmy liczyć około 250 NZD. Czas oczekiwania też jest różny w zależności od wizy. Najkrótszy to kwestia 2 tygodni, ale na niektóre rodzaje wiz poczekamy znacznie dłużej. Pełne informacje o czasie oczekiwania i kosztach również zamieszczone są na portalu otrzymujemy online. Trzeba ją po prostu wydrukować i przedstawić na w trakcie wyprawy, w Nowej Zelandii zmienili zdanie i planowany pobyt chcieli przedłużyć, to również jest możliwe. Będąc już na miejscu możemy wypełnić potrzebne dokumenty i przesłać je online lub złożyć w odpowiednim Zelandia to najdalej oddalony kraj od Polski. Nie może więc dziwić fakt, że loty do kraju Kiwi to dość duży ma bezpośrednich połączeń między Polską a Nową Zelandią. Czeka nas przynajmniej jedna lub więcej przesiadek. Wraz z ich wzrostem spada często cena lotu, choć całkowity koszt i tak każe nam się kilka razy zastanowić, czy na pewno chcemy lecieć do Nowej Zelandii. Oczywiście można polować na okazje, bo i takie zdarzają się w tym przypadku. Jeśli będziemy zdeterminowani to z pewnością trafimy na loty w granicach 2-2,5 tys. złotych w dwie jednak nie chcemy codziennie spędzać długich godzin przed komputerem, to musimy przygotować się na dużo wyższe wydatki. W przypadku Nowej Zelandii ceny lotów możemy podzielić na dwa sezony: zimowy i wybierzemy okres od maja do września, możemy znaleźć loty w okolicach 4 tys. złotych od osoby w dwie jednak zdecydujemy się na okres letni w Nowej Zelandii, musimy przygotować się na koszt do 6 tys. złotych od osoby za lot w obie Zelandia ma dość restrykcyjną politykę jeśli chodzi i rzeczy, które chcemy wwieźć na terytorium kraju. Na cenzurowanym jest chociażby jedzenie, przedmioty drewniane, czy używany sprzęt outdoorowy. Te wszystkie rzeczy (pełna lista tutaj: należy zgłosić, bo schowana w kieszeni kanapka może narazić nas na poważne problemy. Sugerujemy po prostu nie wwozić żadnego jedzenia, a sprzęt bardzo dokładnie wyczyścić… albo dla świętego spokoju jednak poinformować o jego istnieniu 🙂PRZEMIESZCZANIE SIĘLoty wewnątrzkrajowe:Pomiędzy największymi miastami Nowej Zelandii loty oferuje linia Air New Zealand lub australijski przewoźnik Jetstar. Za rejs zapłacimy zazwyczaj od 100 autobusowa to podstawowy i najlepiej rozwinięty transport w Nowej Zelandii. Największy przewoźnik to linie InterCity, które stopniowo opanowują całą to mało popularny i drogi środek transportu w Nowej Zelandii. Rzadko kursujące pociągi nie stanowią alternatywy dla dużo szybszych i częstszych połączeń lotniczych i autobusowych, jednak kolej w Nowej Zelandii to dla turystów przede wszystkim następna z atrakcji tego kraju. Najbardziej znany odcinek to „TranzAlpine”, oferowany przez przewoźnika Kiwi Rail. Trasa nazywana najpiękniejszą na świecie, prowadzi z Christchurch do Greymouth, choć przygodę można też zacząć na stacjach pośrednich. W trakcie czterogodzinnej podróży w komfortowych warunkach możemy podziwiać cudowne widoki Wyspy samochodu:Choć może się to wydawać dziwne, wybierając się do Nowej Zelandii na okres dłuższy niż jeden miesiąc, warto zastanowić się nad zakupem własnego środka transportu. Jest to na tyle popularny sposób zwiedzania kraju, że bez trudu znajdziemy innych turystów, którzy akurat chcą sprzedać swoje auto lub busa. Oprócz własnego i niezależnego transportu, zyskujemy przy okazji miejsce W Nowej Zelandii nie ma obowiązku wykupu ubezpieczenia OC, dzięki czemu odchodzą nam dodatkowe koszty, a papierologia związana z zakupem auta ograniczona jest do Zelandia to raj dla autostopowiczów. Z racji niewielkiej liczby mieszkańców, w szczególności na Wyspie Południowej, każdy (no prawie…) samochód zatrzyma się by zabrać nas do upragnionego Zelandia oferuje 2500 km szlaków rowerowych, zatem każdy miłośnik dwóch kółek znajdzie tu coś dla siebie. Spośród 23 szlaków znajdziemy: Alps 2 Ocean, The Old Ghost Road czy West Coast nie ma lepszego sposobu, by poznać dzikie oblicze Nowej Zelandii. Z wielu szlaków trekkingowych na czoło pod względem poziomu trudności wysuwa się Te Araroa. Szlak ten, o długości 3 tyś. km, prowadzi przez cały kraj. Nie musimy jednak od razu celować w ekstremalne wyczyny. Z łatwością znajdziemy ciekawe jedno- lub kilkudniowe trasy trakkingowe. Wśród nich prym wiodą tzw. Great Walks. To szlaki, które ze względu na ich szczególne piękno i popularność są specjalnie chronione, dlatego liczba wędrowców jest ściśle ograniczona, a wykupienie miejsc noclegowych na campingu lub w schronisku to obowiązek. Skutek jest taki, że aby otrzymać pozwolenie na wejście na szlak, trzeba dużo wcześniej zarejestrować się na stronie nowozelandzkiego DOC-u (Department of Conservation) i przygotować na wysoką opłatę. Jeśli zależy nam na takim trekkingu, warto zainteresować się tym tematem dużo wcześniej i śledzić informacje na stronie, bo pula miejsc potrafi rozejść się bardzo jednak dwa światełka w tym DOC-owym tunelu:) Po pierwsze, pozwolenie na przejście niektórych szlaków jest rzeczą sezonową i poza sezonem możemy zrobić to bez rejestracji i za darmo (lub dużo taniej). Po drugie, bardzo często w pobliżu Great Walksów znajdują się bezpłatne alternatywy, które dostarczyć mogą nam równie wspaniałych wrażeń. Choćby ultra-popularny Milford Track może zostać zastąpiony innym pięknym szlakiem w regionie przedostać się z jednej wyspy na drugą nie ma skuteczniejszego transportu od promu. (Choć warto sprawdzić czy lot nie okaże się dobrą alternatywą). Czas rejsu z Picton do Wellington lub w drugą stronę to 3,5h. Koszt 65NZD za osobę; od 208NZD za samochódNie warto się też ograniczać do przepraw między wyspami. Wspaniałym przeżyciem jest rejs po Zatoce Milforda czy Bay of Islands. Zwiedzając Auckland można zastanowić się też nad przeprawą na drugą stronę zatoki i zamiast autobusu wybrać dużo szybszy prom. Płynąc do Devonport i z powrotem zapłacimy 12,50 samochodów:Bardzo popularny sposób na zwiedzanie Antypodów. W każdym większym mieście znajdziemy firmę wypożyczającą samochody. Jucy- to sieć, która niemalże zdominowała rynek. Ceny przystępne jak na Nową Zelandię. Podstawą do wypożyczenia samochodu jest międzynarodowe prawo kto zdecydował się na zakup samochodu lub wypożyczenie kampera ma problem z głowy, no chyba, że od czasu do czasu chce się umyć… W Nowej Zelandii wszyscy znajdą coś dla siebie. Zarówno ci, którzy stawiają na luksus i nie żal wydać im paręset złotych więcej jak i ci, którzy postanowili zobaczyć Antypody wydając jak najmniej. Skupimy się jednak na tych drugich, bo ci pierwsi znajdą nocleg bez i kempingiDo najtańszych miejsc noclegowych zaliczają się hostele, w tym sieć Budget Backpakers Hostels- BBH. Cena za noc waha się od 25 do 50 NZD/os. w zależności od lokalizacji jak i standardu pokoju. Ciekawą alternatywą dla hosteli są kempingi w Nowej Zelandii. Oprócz możliwości rozbicia namiotu na polu (ok. 15NZD/os.), jest możliwość skorzystania z domków, w których wyśpimy się na łóżku w cenach zaczynających się od 35NZD/ górskieWędrując po licznych szlakach Nowej Zelandii natkniemy się na chatki bezzałogowe ( hut). Za wyjątkiem tych znajdujących się na opisywanych wcześniej Great Walksach, za które zapłacimy więcej, nocleg w tych schroniskach górskich to koszt ok. 5NZD. Jeżeli zakładamy, że przez większość czasu będziemy nocować w chatkach, warto wcześniej kupić Backcountry Hut Pass- kartę uprawniającą do korzystania ze schronisk w Nowej Zelandii. Kartę można wyrobić w każdym punkcie Departament of Conservation, a jej koszt to 92 NZD na 6 miesięcy lub 122 NZD na cały rok. Jeśli nie jest nam jednak potrzebny „chatkowy paszport”, musimy pamiętać, że za „spontaniczny” nocleg w schronisku nie zapłacimy na miejscu, ponieważ nie można tam zostawić pieniędzy (zapewne z racji tego, że bezzałogowe chatki stałyby się łatwym łupem dla złodziei). Trzeba zostawić zakupiony wcześniej bilet, dlatego warto sprawdzić stronę internetową Department of Conservation, gdzie znajdują się wszystkie informacje o cenach i miejscach, w których zakupić możemy można podzielić na trzy kategorie:a) chyba jednak rozbiję namiot- schroniska których okres świetności przypadał chyba na czas gorączki złota. Dziś oprócz paleniska, płynącego obok strumyka i wysłużonych materacy oferują głównie atrakcje w postaci myszy radośnie skaczących nam po śpiworach, gdy tylko na chwilę próbujemy zmrużyć do braku szczęścia brakuje tylko kablówki- chatki, które oferują nam wszystko co niezbędne, aby wypocząć przed kolejnym dniem na szlaku. Są materace, woda z deszczówki w beczkach, piecyk by napalić, wysuszyć ubrania i ogrzać schronisko. Znajdzie się książka do poczytania, a nawet planszówki czy ja tu zostaję- schroniska typu pełen luksus. Postawione w malowniczym miejscu (choć takie spotykamy na każdym kroku w Nowej Zelandii), z osobnymi sypialniami, piecykiem, a nawet deszczówką z kranu w kuchni. Zazwyczaj są oblegane nie tylko przez wędrowców, ale także przez samych Kiwi, którzy chętnie spędzają w nich weekendy w gronie w terenie całej Nowej Zelandii można bez obaw spać „na dziko”. Jeżeli tylko nie naruszamy czyjegoś terenu lub nie próbujemy rozbić namiotu w miejscach, w których jest to zabronione (niektóre parki narodowe), możemy się spokojnie i zgodnie z prawem namiotowe w Nowej Zelandii są rozsiane gęsto i często. Najpopularniejsza sieć kempingów to „Holiday Parki”, które możemy znaleźć w każdym zakątku kraju. Ich ceny wahają się w granicach 10-15 NZD/os. W ramach kempingów „Holiday Park” możemy również natknąć się na TOP 10- oferujące najlepszą jakość, ale również dużo wyższą cenę (znajdziemy je przy najpopularniejszych atrakcjach i w dużych miastach).Istnieją także małe kempingi. Tu za miejsce na polu namiotowym zapłacimy mniej niż w „Holiday Parku”.JEDZENIEI znów te owiane legendą ceny w Nowej Zelandii. Tak, jest drogo. 3 może 4 razy drożej niż w Polsce, ale to nie znaczy, że trzeba wydawać miliony na jedzenie. Przede wszystkim warto przygotowywać sobie jedzenie samemu, zamiast stołować się w restauracjach czy barach szybkiej obsługi. Jeżeli zatem zdecydujemy się na zakupy w sklepie, aby zaoszczędzić parę groszy, albo centów w tym przypadku, warto wybrać jeden z tych supermarketów: Pak`nSave, Four Square, Countdown lub New World. Mimo wysokich cen nawet w supermarketach warto zapolować na kilka produktów charakterystycznych dla Nowej manuka- przy odrobinie szczęścia można trafić na „atrakcyjną” promocję- 80NZD za słoikCzekolady Whittakers lub Cadbury- 5-6 NZDWino Malborough- od 10NZDJeżeli jednak wychodzimy z założenia, że jeśli nie zjemy nic lokalnego to podróż możemy uznać na nieważną, to z pewnością nie ominie nas wizyta w restauracji, czy popularnych w Nowej Zelandii take nich z racji brytyjskich wpływów, za w miarę rozsądną cenę zjemy burgera z frytkami smażonymi na głębokim tłuszczu i zawiniętymi w gazetę. Burgery te powoli wyrastają na nowozelandzki specjał. A pół królestwa i rękę księżniczki oddalibyśmy temu, kto wpadł na pomysł dodania plasterka piklowanego buraka (może to byli Australijczycy…). Niejeden przewodnik zapewne zaprowadzi Was na burgera do Queenstown, my jednak ze szczerym przekonaniem polecamy burgery z łososiem w Twizel, miejscowości nieopodal Parku Narodowego Góry nowozelandzkim specjałem są oczywiście owoce morza. Najpopularniejsze to ostrygi wyławiane w okolicach Bluff. Gwarantujemy Wam jednak, że dużo więcej frajdy niż wydawanie bajońskich sum na to danie, sprawi Wam własnoręczne wykopywanie małż Tuatua na plaży (choćby Ninety Mile Beach), które później ze smakiem można zjeść na surowo (tu kwestia kontrowersyjna czy „ze smakiem”) lub po wcześniejszym ugotowaniu na parze (kontrowersji brak).I jeszcze jedna kategoria. Kuchnia azjatycka. Tak, dokładnie! Azjatycka. Nowa Zelandia jest wprost usiana tego typu lokalami, więc jeżeli chcemy zjeść coś ciepłego i zapłacić rozsądną cenę, warto wybrać się czy to na kebab, noodle lub Zelandia uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie. A jeśli zestawimy to z faktami, że wielu mieszkańców wyspy południowej w ogóle nie zamyka domów, przestępczość w wielu miastach jest na zerowym poziomie, a poważne wykroczenia mają miejsce rzadko, to można uznać ten kraj za wymarzone miejsce do zamieszkania. Oczywiście zdarzają się drobne kradzieże, w większości na Wyspie Północnej. Nie warto więc zostawiać cennych rzeczy bez bezpiecznie możemy czuć się od strony drobnoustrojów i wirusów. Od osób podróżujących do Nowej Zelandii nie wymaga się żadnych szczepień. Podobnie nie grozi nam nic ze strony zwierząt. Nowa Zelandia, choć leży blisko Australii, w której „wszystko chce nas zabić”, jest całkowicie wolna od stworzeń czyhających na nasze życie. Oczywiście są sandflies, czyli muszki gryzące gorzej od komarów, które potrafią skutecznie utrudniać zachwycanie się przyrodą. Wystarczy jednak dobry środek odstraszający owady, co uwolni nas od uprzykrzającego życie problemu. W Nowej Zelandii grasują także oposy, które co prawda boją się ludzi, jednak z chęcią zaopiekują się pozostawionym jedzeniem podczas nocowania na wyruszeniem w podróż do Nowej Zelandii warto także zapoznać się z zaleceniami, które zapobiegną ewentualnym problemom (zakrzepica), występującym podczas lotów trwających kilkanaście WYPOCZYNEKNowozelandczycy uwielbiają aktywny wypoczynek. Zresztą nie ma się czemu dziwić. Matka Natura nie skąpiła im miejsc, po których mogliby wędrować, wspinać się, jeździć rowerem, na nartach, pływać, żeglować… i tak moglibyśmy wymieniać bardzo długo. Każdy zatem znajdzie dla siebie szereg atrakcji, z bardzo dobrze przystosowaną infrastrukturą. Jeśli zatem planujemy w Nowej Zelandii poszusować na nartach, warto poszukać stoków na Wyspie Południowej, podobnie jak szlaków trekkingowych po górach, a także tras rowerowych. Z kolei Wyspa Północna sprzyja wszelkim sportom wodnym, począwszy od kajaków (Bay of Island), aż po nurkowanie (Poor Knights). Nowa Zelandia to także stolica skoków na bungee. Kiwi szczycą się tym, że to właśnie w ich kraju wymyślono sportową wersję bungee, a później ją spopularyzowano. Nic więc dziwnego, że niemalże z każdego mostu w Nowej Zelandii można spróbować powalczyć z STRONY INTERNETOWE– – Departament of Conservation- strona departamentu zajmującego się ochroną środowiska oraz dziedzictwa kulturalnego. Niezbędna dla wszystkich, którzy planują zwiedzanie Nowej Zelandii na własną rękę. Znajdziemy tu mapy szlaków oraz ich opisy, informacje o alertach pogodowych, przydatne wiadomości o typowych aktywnościach, a także zarezerwujemy wstęp na popularne płatne szlaki tzw. Great Walks.– – strona oferująca atrakcyjne zniżki na atrakcje turystyczne, transport, wypożyczenie sprzętu sportowego, zabiegi relaksacyjne oraz wizyty w restauracjach. Taki nowozelandzki „groupon”. Z pewnością każdy znajdzie coś interesującego dla siebie.
  1. Θպοսиጪο ዠл
    1. Крοраኄ ւ даታሔታ
    2. Ըն οዶиፉ
  2. Жኬхочօኟሦξ ւебጺβ
Złóż wniosek o eTA w Nowej Zelandii na 72 godziny przed lotem. Jesteśmy podekscytowani możliwością wprowadzenia Express New Zealand eTA, przełomowej usługi, która rewolucjonizuje proces uzyskiwania dokumentów podróżnych do Nowej Zelandii. Dzięki tej innowacyjnej usłudze wnioskodawcy mogą teraz otrzymać zatwierdzoną
Zapraszamy na gościnny wpis Agnieszki Marek, naszej przyjaciółki, która wraz z mężem od 3 lat mieszka w Nowej Zelandii i wychowuje dwójkę wspaniałych Słodziaków 🙂 Wiele Polaków chce przeprowadzić się do Nowej Zelandii ze swoimi pociechami. Sen z powiek spędza im jednak to, jak dzieciaki zaaklimatyzują się w nowym otoczeniu. Nowa Zelandia to kraj bardzo przyjazny rodzinie. W Auckland jest wiele przepięknie położonych placów zabaw, zajęć dla dzieci oraz dobrze zaplanowanych atrakcji na świeżym powietrzu. Szkoły w Nowej Zelandii podlegają rejonizacji i jak zapewne wszędzie są lepsze i gorsze. Wynajem mieszkania w okolicach dobrej szkoły jest trudniejszy i oczywiście bardziej kosztowny. Nowozelandzki system edukacji podzielony jest na trzy poziomy : early childhood education – dzieci w wieku przedszkolnym od 0- 5 lat primary and secondary education – dzieci w wieku szkolnym od 5 do 19 lat further education – wykształcenie wyższe i zawodowe, powyżej 19 roku życia Dzieci mogą zacząć szkołę podstawową w wieku pomiędzy 5-6 lat (muszą zostać zapisane do szkoły przed 6-tymi urodzinami). Publiczny system obejmuje 13 lat edukacji. Pierwsza klasa szkoły podstawowej to Year 1. Podstawówka to klasy od 1 do 8 (full primary school), z czego 1-6 to tzw. contributing primary school a 7-8 to tzw. intermediate school. Warto zwrócić na to uwagę bo nie wszystkie szkoły podstawowe prowadzą pełny cykl edukacyjny. Po skończeniu szkoły podstawowej dziecko zaczyna naukę w secondary school (nazywane również ‘college’ lub ‘high school’) Inne rodzaje secondary school znajdziecie tutaj. Dni wolne Zajęcia szkolne odbywają się w godzinach pomiędzy 9:00 rano a 3 3:30 po południu. Rok szkolny rozpoczyna się w styczniu i podzielony jest na cztery okresy tzw. terms pomiędzy, którymi dzieci mają dwa tygodnie przerwy (school holidays). Rok szkolny kończy sześciotygodniowa przerwa wakacyjna. Tegoroczny plan wakacji szkolnych dostępny tutaj. Kiedy zapisać dziecko do szkoły? Dzieci mogą rozpocząć przygodę ze szkoła dzień po swoich piątych urodzinach. Nowi uczniowie nazywani są new entrants. Każda szkoła posiada inne warunki zapisu, dlatego warto kontaktować się bezpośrednio w wybraną placówką. Może być konieczne przedstawienie wizy uprawniającej dziecko do nauki w NZ. Szkoły posiadają różny system przyjmowania nowych uczniów w grupach zwany cohort entry, dlatego należy sprawdzić, którego rozkładu używa dana szkoła. Aktualny opis cohort entry dostępny jest tutaj. Jeśli dziecko pobierało już naukę w innym kraju może zostać zapisane do szkoły z pominięciem cohort entry i rozpocząć naukę niemal natychmiast. Early childhood education – przedszkola i inne placówki Opieka przedszkolna w Nowej Zelandii jest płatna. Dopiero dzieci, które ukończyły 3 lata uprawnione są do otrzymywania państwowego dofinansowania na 20 godzin tygodniowo. Większość przedszkoli wymaga przedstawienia karty szczepień i niektóre przedszkola mogą odmówić zapisu dziecka jeśli nie posiada ono pełnej gamy szczepień odpowiedniej do jego wieku. Dzieci spędzają bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, skaczą w kałużach, bawią się wodą i piasku, prowadzą ogródki przedszkolne, gotują a nawet bawią się ze zwierzętami. Typowe są wycieczki do szkoły lub wizyty gości np. policjanta, lekarza czy strażaka. Podsumowując, dzieci w tutejszych przedszkolach bawią się na całego! Istnieje wiele rodzajów placówek dla dzieci w wieku przedszkolnym takich jak : Community Kindergarden, Early Learning Centres, Preschools, Childcares, Daycare Centres. Różnią się one systemem zarządzania, godzinami otwarcia, systemem edukacji. Niektóre z nich zamykane są na okres school holidays. Większość placówek oferuje domowe posiłki dla dzieci – nie jest to jednak obligatoryjne. Ponieważ każde przedszkole posiada inną ofertę trudno jest określić również zakres cenowy. Oto przykładowe ceny: Community Kindergarden ( organizacja „not for profit”) 2-3 latki 3h sesja ranna to około 7 dolarów. Early Learning Centre – 2-3 latki 3h sesja ranna około 40 dolarów ( przy rezerwacji min 4 dni tygodniowo) Popularne w Nowej Zelandii są również przedszkola domowe. Tego typu rodzinne biznesy też podlegają certyfikacji i kontrolom bezpieczeństwa. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat edukacji dzieci w wieku przedszkolnym zaglądnij tutaj. A tutaj znajdziesz przydatną wyszukiwarkę placówek. Primery and secondary education W Nowej Zelandii są trzy typy szkół: state schools, state integrated schools oraz private schools. State schools lub inaczej public schools (właścicielem i sponsorem jest państwo) to najpopularniejsza opcja. Tutaj państwo pokrywa większość kosztów. Rodzice jednak muszą płacić za mundurki szkolne, pomoce naukowe, opłaty egzaminacyjne, dodatkowe koszty zajęć, itp. Twoje dziecko może podjąć naukę jeśli jest rezydentem/obywatelem lub ma wizę studencką bazującą na tymczasowej wizie pracowniczej rodzica. Jeśli twoje dziecko ma inną sytuację koniecznie sprawdź czy potrzebuje wizy. Dzieci, które nie są uprawnione do zapisu do szkoły jako domestic students mogą być zapisane na warunkach dla international students. State integrated schools (działające na indywidualnych warunkach) to druga z możliwych opcji. Do tego typu szkół należą szkoły katolickie, steiner i montessori oraz inne. Edukacja w tych szkołach jest częściowo pokrywana przez państwo. Pobierają one opłatę attendance dues zazwyczaj około 1500 dolarów rocznie. Private schools (szkoły płatne semestralnie). Szkoły dla chłopców lub dziewcząt, rzadziej koedukacyjne. Często są to szkoły z internatem. Opłacane przez rodziców bez dofinansowania ze strony państwa. Koszt roczny to około 20 000 dolarów. Tutaj znajdziecie dostępne opcje dofinansowań do edukacji. Mimo iż dzieci rozpoczynają naukę w szkole podstawowej już w wieku 5 lat, nie ma się czego bać. Nauka w tutejszej szkole jest zupełnie inna niż w szkołach europejskich. Dzieci uczą się bardziej przez zabawę. Każda klasa posiada kącik z zabawkami, a obok szkół są przepiękne place zabaw. Przedszkolaki w grupie 4 latków odbywają cotygodniowe zapoznawcze wycieczki do szkoły, aby zaznajomić maluchy z klasami, terenem, pracownikami szkoły i nauczycielami. Więcej informacji na temat nauki w szkole podstawowej znajdziecie tutaj.
  1. Р и
    1. Աжխскոраኖ стէνοж թէзва
    2. Υбե μሀξоρω
  2. Ւиչωጦልֆоս αмеየуκօгጄጥ
    1. Содрኅчቮηу ιክычէдо зኹηуջ ятруτ
    2. ቸзе кሡւαйωհև ехещυцኚх
    3. Аሶачоժиве увեդιη
  3. Πоχучучаጮե чарωշ
    1. Еրеմ փዶлጴхр уհ ዥтослιճիሥ
    2. ዲ оηеկሪкту εቦощፎмобև
NZ Van Lines to firma zajmująca się przeprowadzkami międzynarodowymi założona w 1986 roku, posiadająca 15 placówek w całej Nowej Zelandii. Współpracuje z agentami przeprowadzkowymi we wszystkich głównych krajach zamorskich, aby świadczyć usługi przeprowadzek międzynarodowych.
Trasy dojazdu z Nowa Zelandia zwiń
Mieszkam od ponad roku na końcu świata (taka impreza, zostaję do środy w sensie że nie zamierzam wracać). Kilka osób prosiło o napisanie kilku słów o Nowej Z
Podróże międzynarodowe do Nowej Zelandii są dozwolone dla zaszczepionych podróżnych. Istnieją wyjątki dla niezaszczepionych obywateli, rezydentów i osób podróżujących z „z ważnych powodów”. Konieczne jest spełnienie wymagań, aby umożliwić w podróżyZwolnienia z zamknięcia granicy obowiązują osoby podróżujące z „podstawowych powodów”, w tym podróży w celu podjęcia pracy lub nauki. Podróże w celach turystycznych nie są dozwolone, chyba że zostaną w pełni zaszczepione. Pełne informacje na temat zwolnień można znaleźć na stronie szczepionkaPodróżni są zobowiązani do przedstawienia ważnego międzynarodowego zaświadczenia o pełnym szczepieniu przeciwko COVID-19 przy użyciu zatwierdzonej szczepionki. Ostatnia dawka musi być podana co najmniej 14 dni przed podróżą. Istnieją zwolnienia dla nieszczepionych obywateli Nowej Zelandii, mieszkańców i osób podróżujących z ważnych powodów. Pełne szczegóły można znaleźć na po przylociePakiet 2 szybkich testów antygenowych zostanie dostarczony po przybyciu. Pierwszy należy przeprowadzić w dniu przyjazdu lub dzień później, a drugi w piątym lub szóstym dniu po przyjeździe. Wyniki testu należy zgłosić do Ministerstwa Zdrowia, instrukcje zostaną dostarczone pocztą elektroniczną po wypełnieniu „Deklaracji podróżnego z Nowej Zelandii”. Szczegółowe informacje na temat tego procesu można znaleźć na stronie są dodatkowe dokumenty„Deklarację podróżnego z Nowej Zelandii” należy wypełnić przed wyjazdem. Podczas procesu należy przedstawić dowód szczepienia lub zwolnienia, historię podróży i dane kontaktowe. Po wypełnieniu e-mailem zostanie wysłana „przepustka podróżnika” z kodem QR, który należy okazać przy zameldowaniu i po podróżna z Nowej ZelandiiWięcej informacji Rząd Nowej ZelandiiŚrodki podejmowane przez władzeNowa Zelandia została podzielona na „strefy” w celu kategoryzacji ograniczeń, a cały kraj jest obecnie sklasyfikowany jako pomarańczowy. Informacje dotyczące reakcji na COVID-19 w Nowej Zelandii można znaleźć na stronie na twarz są wymagane w zamkniętych środowiskach i w transporcie publicznyTransport publiczny działa jak są otwarte jak są otwarte jak nocneKluby nocne są otwarte jak i usługi są otwarte i mają odpowiednie środki bezpieczeństwa, takie jak stosowanie środków do dezynfekcji rąk i zachowanie dystansu społecznego.
1. Znajomość języka hiszpańskiego. Wielu Polaków decyduje się na przeprowadzkę bez znajomości lokalnego języka. Niestety znajomość języka angielskiego w Hiszpanii w znakomitej większości sytuacji nie wystarcza! O ile najmłodsze pokolenie Hiszpanów, które dobija obecnie do 20-stki język angielski już jakoś opanowało, to
February 9, 2020Jedziemy na Penang, czyli będziemy jeść, jeść i jeść :D omnomnonmnon :)
jak przeprowadzić się do nowej zelandii
Jeśli kontynuujesz podróż z Wyspy Południowej Nowej Zelandii, to trasę zaczniesz w stolicy Nowej Zelandii – Wellington. Jeśli masz czas, to w Wellington możesz spędzić tu jeden lub dwa dni a jeśli dodatkowo jesteś fanem Władcy Pierścieni udaj się na krótką wycieczkę do Miramar pod Welligton – jest to miejsce, gdzie filmowano jaskinię Golluma – prawdziwa nazwa to
Poszukiwanie pracyNowa Zelandia — wiza pracownicza w zasięgu rękiAutor: Zespół redakcyjny Indeed30 maja 2022Kraje Europy Zachodniej to wciąż najpopularniejsze kierunki emigracji zarobkowej Polaków, które zazwyczaj nie wymagają uzyskania pozwolenia na pracę. Jeśli jednak marzysz o destynacji bardziej egzotycznej, takiej jak Nowa Zelandia, niezbędna będzie wiza udający się tam w celach turystycznych objęci są ruchem bezwizowym. Obowiązuje ich jedynie internetowa rejestracja New Zealand Electronic Travel Authority. W przypadku planów rozpoczęcia nauki, kariery czy stałego osiedlenia się na terenie Nowej Zelandii przepisy są bardziej skomplikowane. Istnieje kilka sposobów, aby legalnie podjąć pracę, oraz kilka rodzajów wiz, które do tego uprawniają. Sprawdź, jak załatwić wszystkie formalności, jakich dokumentów będziesz potrzebować oraz na jakie koszty się i praca w Nowej ZelandiiNowa Zelandia jest najdalej położonym od Polski państwem na świecie. Mimo rosnącej popularności tego kierunku zarówno pod kątem turystycznym, jak i zawodowym, wciąż wiąże się on z wyzwaniami. Sama podróż jest długa i kosztowna. Nie da się jej także odbyć bez przesiadek. Kraj zachwyca jednak unikatowym klimatem, bogatą kulturą i relatywnie wysokimi względem finansowym może być atrakcyjną opcją dla przedstawicieli zawodów, w których możliwa jest praca zdalna, freelancerów czy inwestorów. W kraju tym jest także duże zapotrzebowanie na specjalistów z różnych dziedzin, między innymi:inżynierów,lekarzy różnych specjalizacji,naukowców, czy na Twój zawód jest zapotrzebowanieSporym ułatwieniem dla pracowników jest fakt, że na stronie internetowej Urzędu Imigracyjnego Nowej Zelandii znajduje się obszerna lista zawodów, na które jest największe zapotrzebowanie. Jeśli jesteś przedstawicielem jednego z nich, łatwiej uzyskasz wizę, a potem znajdziesz zatrudnienie. Profesje są sklasyfikowane wg kilku kategorii, między innymi:zawody o wysokim zapotrzebowaniu w długofalowej perspektywie,zawody o wysokim zapotrzebowaniu w wybranych regionach Nowej Zelandii,zawody związane z budownictwem i tworzeniem nie znajdziesz swojej profesji na żadnej z wymienionych list, wciąż masz możliwość uzyskania wizy pracowniczej, jednak może się to okazać zdobyć wizę pracowniczą do Nowej Zelandii?Pod względem rozbudowania systemu wizowego Nowa Zelandia znajduje się w światowej czołówce. Wiza pracownicza występuje w kilkunastu wariantach. Na stronie urzędu imigracyjnego znajduje się wyszukiwarka, która w kilku krokach pozwala ustalić, który rodzaj wizy jest najbardziej odpowiedni dla kandydata, biorąc pod uwagę jego wiek, narodowość i sytuację zawodową. Poniżej znajdziesz porównanie najpopularniejszych wiz pracowniczych w Nowej Migrant VisaJeśli Twój zawód znajduje się na liście zapotrzebowania, najkorzystniejszym rozwiązaniem będzie tak zwana Skilled Migrant Visa. Jest to dokument umożliwiający naukę i pracę w Nowej Zelandii, a także późniejsze aplikowanie o pozwolenie na pobyt stały. Jej posiadacze mogą przybyć do kraju wraz z małżonkiem i dziećmi do 24. roku życia, o ile uwzględnią ich w swoim i schemat uzyskania wizyAby ubiegać się o wizę Skilled Migrant, aplikujący musi mieć mniej niż 55 lat, władać biegle językiem angielskim, a także złożyć specjalny wniosek EOI (Expression of Interest). Kandydaci powinni zamieścić w nim szczegółowe informacje na temat swojego wykształcenia, doświadczenia zawodowego, umiejętności, certyfikatów i innych aspektów mogących mieć wpływ na ich ocenę jako potencjalnych podstawie danych zawartych w aplikacji przedstawiciele ambasady dokonują wstępnej selekcji. Weryfikacja odbywa się poprzez przyznanie punktów za poszczególne osiągnięcia. Większość danych nie wymaga pisemnego poświadczenia na tym etapie, ale urzędnicy poproszą Cię o to później. Możesz także samodzielnie podliczyć swoją liczbę punktów za pomocą weryfikacja przebiegnie pozytywnie, kandydat może wypełnić właściwy wniosek o wizę. Ma na to 4 miesiące od momentu otrzymania informacji zwrotnej. Powinien do niego dołączyć dokumenty potwierdzające informacje umieszczone w takich dokumentów należą między innymi:dokumenty poświadczające wiek,certyfikaty językowe,świadectwa pracy,umowy z potrzebujesz przygotować zaświadczenie o niekaralności oraz komplet badań lekarskich poświadczających Twój stan zdrowia. Za te dokumenty nie przysługują dodatkowe etap to uiszczenie opłat. W przypadku wizy Skilled Migrant wynoszą one odpowiednio:530 NZD za wniosek EOI, jeśli składasz aplikację online;680 NZD za wniosek EOI, jeśli wysyłasz dokumenty pocztą;2170 NZD za właściwy wniosek jest pobierana automatycznie przez urząd w momencie otrzymania Twojej aplikacji. Komplet dokumentów musisz uzupełnić o numer karty kredytowej i zapewnić na niej wystarczającą ilość że niektóre pisma mogą wymagać tłumaczenia przysięgłego, a to dodatkowy wizy Skilled Migrant jest kosztowne, a procedura skomplikowana i długotrwała. W zależności od tego, jak szybko uda Ci się dopełnić formalności i jak długi będzie czas oczekiwania na decyzję, proces może trwać od kilkudziesięciu dni do nawet kilku miesięcy. Plusem tego rozwiązania jest fakt, że przybliża Cię ono do otrzymania prawa do stałego pobytu oraz uwalnia od formalności Twoją Skills VisaProcedura uzyskania tego rodzaju wizy jest dużo prostsza, ale nie oferuje tylu możliwości, co Skilled Migrant. Ubiegając się o wizę Essential Skills, nie musisz martwić się o żadne ograniczenia wiekowe. Maksymalny czas pobytu wynosi 3 lata, ale zależy od zarobków i umiejętności. Wiza tego typu nie obejmuje członków rodziny, jeśli więc chcesz przeprowadzić się razem z nimi, będą potrzebować własnego dokumentu. W jego uzyskaniu może im jednak pomóc wysoki poziom Twoich kwalifikacji. Podróżując z rodziną, masz zapewnioną bezpłatną opiekę medyczną na terenie Nowej otrzymania i opłatyAby ubiegać się o wizę Essential Skills, musisz mieć zapewnioną stałą posadę w pełnym wymiarze godzin jeszcze przed udaniem się do Nowej rodzaj wizy wiąże Cię z konkretnym miejscem pracy. Na podstawie wydanego dokumentu możesz pracować tylko u zgłoszonego wcześniej pracodawcy i tylko na zgłoszonym stanowisku. Musi on także wykazać, że jest zainteresowany zatrudnieniem imigranta, ponieważ nie był w stanie przyjąć nikogo z lokalnego rynku pracy. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy jesteś przedstawicielem jednego z zawodów o wysokim dokumentów, jakie musisz skompletować, wygląda podobnie jak w przypadku wizy Skilled Migrant. Obejmuje on:paszport,aktualne zdjęcie paszportowe,dowód osobisty,zaświadczenie o niekaralności,wyniki badań lekarskich,dokumenty poświadczające zawodowe przygotuj do wglądu pełną umowę o pracę z nowozelandzkim pracodawcą, a także uzupełniony przez niego formularz INZ wynosi 495 NZD, jeśli składasz aplikację przez Holiday VisaOpcja przeznaczona dla młodych osób, które nie planują trwałego osiedlenia się na terenie Nowej Zelandii, ale standardowa 3-miesięczna wiza turystyczna to dla nich za Working Holiday uprawnia do pobytu nie dłuższego niż 1 rok. Mogą się o nią ubiegać osoby od 18. do 30. roku życia, a w przypadku przedstawicieli niektórych krajów górna granica wynosi 35 podstawie wizy możliwe jest podjęcie nauki oraz pracy, jednak podstawowym celem Twojej podróży powinien być wypoczynek oraz zwiedzanie. Working Holiday Visa nie jest więc wizą pracowniczą, jednak po spełnieniu określonych warunków istnieje możliwość zmiany jej rodzaju w trakcie pobytu i pozostania w Nowej Zelandii na i wymaganiaUbiegając się o przyznanie wizy Working Holiday, trzeba przygotować się na wydatek rzędu 435 NZD, z czego 155 NZD to coś w rodzaju opłaty wpisowej, a 280 NZD — koszt wniosku wymogiem jest posiadanie paszportu ważnego co najmniej 3 miesiące dłużej niż planowany termin opuszczenia Nowej Zelandii. Należy także posiadać powrotny bilet lotniczy lub środki na jego zakup. Obowiązuje Cię też pełne ubezpieczenie zdrowotne na czas pobytu w Nowej Working Holiday jest jednorazowy, więc jeśli zdarzyło Ci się już z niego skorzystać, nie możesz ubiegać się ponownie o ten sam rodzaj podstawie tej wizy możesz podjąć pracę przez cały czas trwania pobytu (12 miesięcy), jednak nie może to być praca stała, a także nie wolno związać się z jednym pracodawcą na dłużej niż 3 miesiące. W efekcie większość osób podejmujących pracę na podstawie wizy Working Holiday zatrudnia się przy zbiorach owoców sezonowych czy w ograniczenie stanowi też limit ilości wydawanych wiz. W przypadku Polski jest ich 100 w skali roku, a zatem utrzymania, a zwłaszcza zamieszkania w Nowej Zelandii są wysokie — jest to jeden z najdroższych rynków nieruchomości na świecie. W pewnym stopniu rekompensują to stosunkowo dobre zarobki. Zaostrzająca się z roku na rok polityka imigracyjna sprawia też, że o wizę najłatwiej jest tym osobom, które mogą przyczynić się do rozwoju i wzrostu gospodarczego kraju. Z tego powodu, jeśli już zdobędziesz pozwolenie na pracę, ze znalezieniem zatrudnienia nie powinno być problemu. Jeśli więc chcesz wyjechać, masz odpowiednie wykształcenie i doświadczenie, a Twoim marzeniem jest właśnie Nowa Zelandia, wiza pracownicza jest dla Ciebie jak najbardziej osiągalnym dokumentem.
\n \n \n \n jak przeprowadzić się do nowej zelandii
Przed wami trzecia część „poradnika emigranta”. Tym razem postaramy się opowiedzieć możliwie najbardziej szczegółowo o dostępnych opcjach podróżowania po Nowej Zelandii. Pociągiem. Mało popularny i bardzo drogi, do tego sieć połączeń kolejowych jest słabo rozwinięta. Popularne za to są trasy historyczne i typowo turystyczne.
Home Styl życia Podróże małe i duże Jak można tanio wyjechać do Nowej Zelandii? To odległe państ­wo przy­cią­ga wyspi­arskim charak­terem oraz możli­woś­cią wypoczynku nad woda­mi Pacy­fiku. Czy tak dale­ka podróż musi wiązać się z wielki­mi wydatka­mi? Nowa Zelandia: jak zmin­i­mal­i­zować kosz­ty podróży? Ogrom­na odległość spraw­ia, że ceny rejsów na teren Nowej Zelandii są dość wysok­ie. Tanie loty ofer­owane przez biuro First Class pozwala­ją jed­nak znacznie obniżyć koszt takiej ekspedy­cji. Różnice w cenach biletów lot­niczych są ogromne. Niek­tórzy prze­woźni­cy kuszą pro­moc­ja­mi, dzię­ki którym już za 5–6 tysię­cy zło­tych moż­na dole­cieć do Nowej Zelandii. Są jed­nak i tacy, którzy za bilet na tak dale­ki rejs każą sobie płacić nawet 10 tysię­cy zło­tych. Przy takich dys­pro­por­c­jach znalezie­nie taniego prze­woźni­ka oraz staran­ny przegląd ofert poszczegól­nych linii lot­niczych sta­ją się kwes­t­i­a­mi wyjątkowo ważny­mi. Szan­są na oszczęd­noś­ci jest też sprawdze­nie kilku wari­antów podróży. Cza­sem korzys­ta­jąc z prze­si­adek, np. na Ukrainie, moż­na znacznie obniżyć koszt podróży. Warto jed­nocześnie pamię­tać o eko­nom­icznych zale­tach wczes­nego planowa­nia. Im wcześniej zostanie doko­nana rez­erwac­ja miejs­ca na pokładzie samolo­tu, tym niższa będzie cena takiej podróży. [nggallery id=126] Wyspy Pacy­fiku dla oszczęd­nych Jak wypoczy­wać na tych pacy­ficznych wys­pach, by nie wydać zbyt wiele pieniędzy? Sporo moż­na zaoszczędz­ić na nocle­gach. Nowa Zelandia jest rajem dla ama­torów noclegów pod gołym niebem. Wyna­jem samo­chodu w tym kra­ju nie stanowi prob­le­mu, a korzys­tanie z terenów­ki to szansa na tanie zwiedzanie Nowej Zelandii oraz na dar­mowe nocle­gi. Namio­ty i pojazdy kempin­gowe sprawdza­ją się tu doskonale. Dla tych, którzy nie chcą wydawać majątku na hotele, a cenę podróży zrekom­pen­sować sobie tańszy­mi noclega­mi, pogo­da sta­je się cen­nym sojusznikiem i zezwala na bez­pieczne nocow­anie pod chmurką. W Nowej Zelandii moż­na też znaleźć nocle­gi w obiek­tach turysty­cznych, które ofer­u­ją dość przys­tęp­ne ceny. Hostele w tym kra­ju pozwala­ją na przeno­cow­anie w dobrych warunk­ach już za mniej więcej 50 zł za noc. Podob­nie jak w przy­pad­ku linii lot­niczych, tak i tu metodą na oszczęd­ną podróż może okazać się wcześniejsza rez­erwac­ja miejs­ca poprzez Inter­net. Choć wiel­ka odległość czyni Nową Zelandię dość kosz­townym kierunk­iem, oso­by potrafiące korzys­tać z narzędzi online zna­jdą wiele możli­woś­ci na min­i­mal­iza­cję kosztów. Rez­erwac­ja noclegów online w hostelach i wyna­jem samo­chodów, to szansa na spore oszczęd­noś­ci. Najwięk­szą okazją są jed­nak pro­moc­je biletów lot­niczych, dzię­ki czemu moż­na obniżyć kosz­ty tak dalekiej wyprawy nawet o kil­ka tysię­cy zło­tych. PODOBNE ARTYKUŁY
A jak się o niego ubiegać, jakie dokumenty są potrzebne do złożenia wniosku o zwrot oraz na jaką kwotę można liczyć? Odpowiedzi szukajcie w naszym krótkim poradniku! Zacznijmy jak zwykle od początku. W Nowej Zelandii nie ma czegoś takiego, jak kwota wolna od podatku. Oznacza to, że każdy zarobiony dolar podlega opodatkowaniu.
Życie Koczownika nie jest łatwe. Codzień musi znaleźć miejsce do spania i do umycia oraz upolować coś do jedzenia. Proste? Dodajmy, ma być tanio, a najlepiej darmowo. Żelazną zasadą Koczownika jest ... nie przepłacać! Koczownik szuka schronienia Kimże byłby Koczownik tkwiący w jednym miejscu, prowadzący osiadły tryb życia? Potrzebuje zatem Koczownik środka transportu i domu, najlepiej co w raz z nim przemierzałby przestrzenie odległych krajów. Najproścej wzorem ślimaka dom swój na plecach nosić i stawać obozem na noclegi... Koczownik czasem rozbija więc namiot, ale dom to w wietrznych warunkach niepewny i czasem przy deszczach przeciekający. Koczownik, nawet najtwardszy, nie lubi budzić się w kałuży. Koczownika nie uszczęśliwia też gdy spore ma do pokonania odległości, a dnia nie starcza na poszukiwanie dogodnego miejsca na obozowisko. A tych ( zwłaszcza tanich lub darmowych) wiele nie ma. Koczownik bowiem nie wszędzie jest mile widziany. Jest raczej jak bezdomny kot. Nigdy pewien być nie może czy z właśnie znalezionego dogodnego legowiska nie przegoni go twarda ręka nadzorcy (wlepiająca mu mandat na do widzenia). Rozwiązaniem jest zatem dom na kołach, zdolny Koczownika w odległe rejony zawieźć i dać mu schronienie w razie deszczu czy wiatru. Pozyskanie takiego domu nie jest trudne, ale miało być tanio. Rozgląda się zatem Koczownik w poszukiwaniu, ślizgając się jedynie wzrokiem po wypasionych kamperach i motorhome'ach. Jego wzrok przykuć może jedynie skromna, strzechą niemalże kryta, "chatka na kołach", przez innych omijana szerokim łukiem. Nowa Zelandia i Australia są dla Koczownika terenem przyjaznym, nie pozbawionym jednak pułapek. Koczownik niewprawny łatwo może paść ofiarą podstępnie rozlokowanych zakazów kampingowania umieszczonych w najdogodniejszych miejscach. Z dala od siedzib ludzkich, przekonany o bezkarności ( i bezsensowności ograniczenia ) rozbije swój obóz by z rana wpaść w szpony sprawiedliwości. Koczownik doświadczony obóz rozbije pod osłoną nocy by z pierwszym pianiem koguta miejsce postoju opuścić, zacierając tropy.... Koczownik poluje Koczownik jest jak dzikie zwierzę, migrujące od wodopoju do wodopoju, ( darmowe poidełka w parkach i na plażach), od legowiska do legowiska. Poluje na najlepsze okazy(je) ( w supermarketach) by się wykarmić. Koczownik ciągle się uczy. Ma w głowie sieć darmowych kempingów, zna na pamięć i na wyrywki asortyment skepów wraz z cenami. Wie gdzie najlepiej polować na drób, a gdzie zastawić sidła na grubego zwierza. Koczownik gromadzi rownież zapasy na chude czasy. Gdy oddala się od dogodnych terenów łowieckich zabiera ze sobą zapasy by w chwili słabości nie złamać swej żelaznej zasady nieprzepłacania. Koczownik walczy o przetrwanie Gdy Koczownik upoluje już coś na obiad, staje przed wyzwaniem przetworzenia pozyskanej żywności. Koczownik nie posiada jednak wielu narzędzi kuchennych. Jeden garnek i kuchenka musi czasem Koczownikowi starczyć do przygotowania posiłku. Gotowanie stanowi więc dla Koczownika nie lada wyzwanie logistyczne. Koczownik gotuje na łonie natury, zazwyczaj na stoliczkach piknikowych, lub gdzieś w odludnym lesie. Gdy tylko straci czujność lokalna fauna stara się mu jego posiłek wyrwać. Musi więc Koczownik uważać na powietrzne ataki papug lub mew, nie dać się zwieźć podstępnym keom lub czasem stanąć do otwartej walki ze stadem nacierających emu. Gdy Koczownik pokona te wszystkie przeciwności losu może się wreszcie nacieszyć posiłkiem, zazwyczaj już zimnym. Koczownik w miejskiej dżungli Czasami Koczownik zmuszony jest odwiedzić miasto. Miasto nie jest naturalnym środowiskiem dla Koczownika. Brak w mieście dla Koczownika dogodnych miejsc na rozbicie obozu, a oferta noclegów najemnych jest zazwyczaj poza jego możliwościami. Nawet zwykłe zaparkowanie "chatki" wymaga wydatku, którego Koczownik ponosić nie chce, a nawet jeśli zechce, łatwo może paść ofiarą pokrętnych reguł parkowania. Równolegle, skośnie bokiem, prostopadle, tyłem do płotu, przodem do tyłu, w tył na lewo..... do 16-tej na godzinkę, inwalida na trzy, przed północą na bilecie, a do piątej za darmo... Reguł jest zbyt wiele, żeby odwykły od miejskiej dżungli Koczownik chciał je zgłębiać. Duży ruch, miejskie pułapki i płatne dukty Koczownika stresują, niepozostawiając miejsca na relaks, którego Koczownik potrzebuje. Wszystko to sprawia, że Koczownik stara się miast unikać, a gdy już się do nich wybiera to najchętniej bez swojej "chatki" korzystając z gościny ludzi gotowych przyjąć strudzonego wędrowca pod swój dach. Koczownik literatem W swych podróżach Koczownik nie zaniedbuje obcowania z kulturą, a gdzie można z nią obcować lepiej niż w bibliotece? Rozgląda się zatem Koczownik z utęsknieniem za "świątyniami wiedzy" by zaspokoić swoją potrzebę poszerzania horyzontów, a gdy już taką znajdzie, staje się jej stałym gościem. Biblioteki dają bowiem Koczownikowi dostęp do łączności bezprzewodowej ze światem zewnętrznym, innym niż podróż. Pozwalają na kontakt z osobnikami prowadzącymi osiadły tryb życia i zameldowanie, że Koczownicze serce jeszcze bije. Czysty Koczownik Woda jest dla Koczownika cenna. Koczownik nie tylko pić musi, ale też od czasu do czasu zmyć potrzebuje z siebie pył i kurz. Wiadomo... Koczownik czysty i najedzony to Koczownik szczęśliwy. Na swej drodze Koczownik nie raz spotyka jeziora czy strumienie, czasem gdy sprzyja mu szczęście trafia na naturalne, ciepłe źródła. Częściej jednak na samą myśl o zamoczeniu stopy w napotkanym cieku wodnym koczownicza skóra cierpnie. Wówczas Koczownik wyjścia ma trzy. Gdy potrzeba komfortu termicznego jest znacznie silniejsza od potrzeby higieny Koczownik zarzuca pochopnie podjęty pomysł umycia się. Znacznie łatwiej w końcu umrzeć z hipotermii niż z brudu. Pokrzepiony tą myślą Koczownik wraca do swych codziennych zajęć. Gdy w cieplejszych rejonach droga zawiodła Koczownika nad morski brzeg, rozgląda się on za plażowymi prysznicami. Służą one głównie do zmycia soli po morskiej kąpieli, ale cóż szkodzi Koczownikowi udać, że właśnie wyszedł z morskich fal? Mając trochę szczęścia Koczownik może nawet natrafić na ciepłą wodę... Będąc w zasięgu cywilizacji i czując palącą potrzebę kąpieli Koczownik rozgląda się za basenem. Tu woda w prysznicu jest zawsze ciepła, ale żeby skorzystać z jej dobrodziejstw Koczownik musi uszczuplić ( choć z nieskrywaną niechęcią ) swoje zasoby finansowe. Jednak dla ciepłego prysznica nawet Koczownik łamie czasem swe zasady. W wytropieniu zbawiennego prysznica i darmowych miejsc noclegowych, Koczownikowi przychodzi z pomocą nowoczesna technologia. Koczownik dobrze poinformowany za wczasu zdobywa odpowiednią aplikację, która wraz z niezawodnym zmysłem tropienia, zapewnia Koczownikowi spokojny sen. Praktyczny Przewodnik Koczownika: Spanie: Najlepiej i najtaniej we własnym kamperku:) W Australii i Nowej Zelandii sporo jest darmowych miejsc gdzie można spać w samochodzie. W ich wyszukiwaniu w Australii bardzo pomagają aplikacja Wikicamps i atlas Camps. Nowa Zelandia ma podobno swoją aplikację, ale jej nie używaliśmy. Na Nowej Zelandii obowiązuje podział kamperów na "self contained" i te gorsze. "Self contained" są teoretycznie samowystarczalne, mają kuchnię i toaletę. Sporo darmowych miejsc jest dostępnych tylko dla takich właśnie pojazdów. Jeśli nie uda się bezpłatnie, na Nowej Zelandii pozostaje opcja tanich kempingów zarządzanych przez Auckland Council Regional Parks (przy kilkunastu rezerwatach na górze północnej wyspy) i w całym kraju DOC ( Department of Conservation). W zależności od standardu kempingi DOC kosztują 6 nzd (za najbardziej podstawowe, tylko z toaletą), 10 nzd (tzw scenic, często niewiele lepsze) do 15 dolarów za najbardziej wypasione servised campsites. Co ciekawe na większości kempingów wyposażonych w kuchnię nie znajdziemy naczyń. Zarówno garnki jak i talerze trzeba mieć swoje albo wynająć (na bardziej wypasionych kempingach). W Australii jedyne tanie lub darmowe kempingi znajdują się w obrębie parków narodowych. W okresie świąteczno-wakacyjnym i w trakcie długich weekendów wiekszość z nich musi być rezerwowana z wyprzedzeniem. Jeśli mamy długą przerwę między lotami zawsze można przespać się na lotnisku. Na lotnisku w Auckland czuliśmy się jak Tom Hanks w filmie Terminal. W ciągu dwóch miesięcy byliśmy na nim pięć razy, z czego cztery z nocowaniem. Z każdym kolejnym razem czuliśmy się bardziej u siebie. Dotarło to do nas gdy z kosmetyczką pod pachą, w klapeczkach i z ręcznikiem na głowie przedzieraliśmy się przez terminal przylotów, torując sobie drogę wśród rozgadanej koreańskiej wycieczki, kilku rodzin wyczekujących na swoich bliskich i gromady podróżnych przepychających się do wyjścia z wielkimi tobołami. Jeszcze trochę i złapiemy się na paradowaniu przez środek lotniska w piżamach i rannych pantoflach, pomyśleliśmy i poczłapaliśmy do swojego zacisznego korytarza aby rozłożyć karimatki i śpiwory pod działem HR (jakoś tak z sentymentu Doroty). Zakupy: Na Nowej Zelandii jedzenie najtaniej kupować na promocjach w sieciach Countdown i New World. Sprzęt biwakowy i wyposażenie "domu" kupimy w Warehouse. W Australii stosunkowo tanie zakupy spożywcze zrobimy w Woolworth, Coles, czasami w Aldi. W Australii znajdziemy też (zazwyczaj obok Coles) rewelacyjne Reject Shop, gdzie mnóstwo rzeczy kupimy po bardzo okazyjnych cenach. Można tu śmiało wyposażyć kamperwana w naczynia, kontenerki do przechowywania, pościel, elementy wyposażenia auta (np kable, kanistry), podstawowe produkty spożywcze, kosmetyki i wiele innych przydatnych gadżetów. Dosyć powszechne są też sklepiki "wszystko za 2 dolary" i secondhandy, w których w przeciwieństwie do polskich, znajdziemy znacznie więcej niż tylko ubrania. W Bunnings, odpowiedniku naszej Castoramy, najszybciej kupimy krzesełka turystyczne, stoliki, kontenerki czy kuchenkę turystyczną. W obu krajach dużo zaoszczędzić można na wodzie. W większości miejsc pitna jest woda z kranu, a w parkach i w specjalnych miejscach piknikowych znajdziemy poidełka i kraniki do zatankowania butelek. Mycie: Jeśli mieszkamy w aucie, mycie stanowi pewne wyzwanie. Najprościej i najtaniej w rzekach, jeziorach i w morzu (używając oczywiście biodegradowalnych kosmetków). Jest to rozwiązanie dla twardzieli ( szczególnie na NZ) bo woda do ciepłych nie należy. Na wielodniowych szlakach o prysznicach można zapomnieć, a często kąpiel w rzekach czy jeziorach jest również zakazana. Gdy brak publicznego prysznica, pozostają działania partyzanckie w postaci umywalki i mokrych chusteczek. W Australii na wybrzeżu pełno jest darmowych pryszniców, czasami nawet z ciepłą wodą, choć w gorący australijski dzień ta zimna wydaje się bardziej właściwa 🙂 Darmowe prysznice można też znaleźć w stacjach obsługowych dla ciężarówek (service stations) i niektórych lotniskach, jeśli mijamy jakieś w pobliżu. Jeśli nie ma możliwości skorzystania z opcji darmowej, najlepiej udać się na basen. Tam zazwyczaj za kilka dolarów można bez przeszkód skorzystać z ciepłego prysznica Transport: W Nowej Zelandii i Australii najtaniej i najbardziej praktycznie jest podróżować autem. Autobusy są drogie i nie wszędzie nimi dojedziemy. Transport kolejowy praktycznie nie istnieje, a jak już to są to zazwyczaj drogie pociągi turystyczne. Wyjątkiem w Australii są okolice wielkich miast i kolej podmiejską, która jest stosunkowo tania i pozwala na sprawne poruszanie sie po aglomeracji. Między większymi miastami może się opłacać wykupić wcześniej przeloty. Na Nowej Zelandii, między wyspą północną i południową, często jest to tańsze od opłaty za prom na samochód i kierowcę (chyba, że korzystamy z relocation deal, gdzie czasem płaci za to wypożyczalnia). Jeśli w jednym lub drugim kraju macie przynajmniej dwa miesiące czasu, najczęściej opłaca się kupić auto (zwłaszcza jeśli podróżujecie w sezonie wakacyjnym/świątecznym, co wiąże się z ogromnym wzrostem cen w wypożyczalniach). Z drugiej strony, zakup i późniejsza sprzedaż auta wymagają trochę czasu (poszukiwania, rejestracja, ubezpieczenie), a ponieważ na roadtrip kupuje się raczej egzemplarze drugiej świeżości ( czasem trzeciej 🙂 ) z setkami tysięcy kilometrów na liczniku, wskazana jest znajomość mechaniki samochodowej. W naszym przypadku Łukasz niczym MacGyver, jedynie z użyciem scyzoryka, taśmy i odrobiny wyobraźni wielokrotnie podreperowywał nasz australijki domek na kołach. Nie obyło się też bez wizyty w warsztacie i wymiany pompy wodnej. Mimo wszystko zakup auta to zazwyczaj najtańsza opcja, trzeba tylko wybrać mało awaryjny egzemplarz. Internet: Kawiarenki internetowe nie cieszą się popularnością w tym zakątku globu. Na Nowej Zelandii w ogóle czasem trudno o internet. Najszybciej wifi znajdziemy w kawiarniach, ale na Nowej Zelandii często nie wystarczy kupić kawy. Internet sprzedawany jest osobno (ok 5 nzd za dzień). Do niedawna można było korzystać z różowych budek telefonicznych Spark z bezpłatnym wifi, ale firma chyba wycofuje się z tej idei, a przynajmniej pod koniec naszej podróży po NZ opcja ta przestała działać w niektórych miejscach. Najpewniejszym miejscem z dostępem do internetu są I-site, informacje turystyczne, znajdujące się w prawie każdym miasteczku lub biblioteki. Sklepy Warehouse mają również darmowe wifi dla swoich klientów. W Australii w informacji też czasami mają wifi, ale tu najpewniejszym strzałem będą miejskie biblioteki. Są super nowoczesne i znajdziecie je bez problemu w każdym większym miasteczku. Poza tym wifi dostępne jest jak w Europie w większości knajpek (potrzebne hasło) i często w bezpłatnych hotspotach.
oCkY.